|
Na tegorocznym Biennale architektury w Wenecji w Pawilonie Polskim
stanie wysoka konstrukcja przypominająca skocznię narciarską lub
trampolinę na publicznym basenie. Będzie głównym elementem instalacji
Agnieszki Kurant i Aleksandry Wasilkowskiej Emergency Exit.
Zgodnie z intencją autorek jest ona próbą przekroczenia logiki miejskiej
rzeczywistości poprzez stworzenie czegoś w rodzaju przenośnej dziury
teleportacyjnej. Projekt jest krytycznym nawiązaniem do niszczejącej
modernistycznej architektury polskich obiektów sportowych. Jednocześnie
jest ironicznym przejęciem tematu zadanego przez kuratora pawilonu,
Eliasa Redstone’a, który zaprosił do konkursu kilka polskich biur
architektonicznych, „aby pokazać, w jaki sposób budynki i przestrzeń
publiczna mogą zostać wykorzystane do zintegrowania sportu i zabawy z
przestrzenią miejską i życiem publicznym”[1]. Kurant i Wasilkowska
dystansują się od tematu igrzysk sportowych proponując nową dyscyplinę,
jaką będzie skok w chmury. Skok w chmury nie jest ucieczką do świata
fantazji, ale wychyleniem w stronę miejskiej utopii. Pozwala spojrzeć na
projekty architektoniczne i artystyczne, pozornie lekkie, bo oparte na
ludycznej formie, jako na przestrzeń politycznej transgresji.
Skocznio-trampolina, główny element Emergency Exit, będzie
wznosiła się nad morzem białych chmur, w które widzowie będą mogli
skoczyć. Skok będzie całkowicie bezpieczny, bowiem w chmurach ukryty
został specjalny materac amortyzujący upadek. Będzie on jednak
niewidoczny z perspektywy skaczących, a chmury przez swą gęstość dadzą
wrażenie przepaści bez dna. Widok ten, w zamierzeniu autorek projektu,
„ma budzić poczucie tajemnicy, ryzyka, niebezpieczeństwa lub wręcz
strachu”. Sam skok „ma wyzwolić uczucie przyjemności kontrastujące z
odczuwanym wcześniej strachem”[2]. Ma być kontrolowaną utratą kontroli, a miękkie lądowanie nagrodą za pokonanie strachu przed podjęciem
potencjalnie niebezpiecznej decyzji – skaczący nigdy nie mogą być pewni,
czy w czasie, gdy wchodzili na szczyt platformy materac nie zniknął.
Kurant i Wasilkowska w swojej pracy odwołują się do miasta jako
nieprzewidywalnego, złożonego układu, „na którego całkowite zrozumienie
składa się świadomość istnienia przenikających się realnych i
wyobrażonych przestrzeni modyfikowanych przez niezwykle rzadkie
zdarzenia”[3]. Struktura miasta jest złożona, tworzona przez materialne
czynniki składające się na tkankę urbanistyczną oraz działania obecnych w
niej ludzi, motywowane przez niejednokrotnie sprzeczne interesy.
Jednocześnie kształtowana jest przez niematerialne czynniki takie jak
plotki, legendy miejskie lub mity, które wpływają na nasze zachowania
zachęcając do przebywania w przestrzeniach, które uznajemy za
przyjazne i bezpieczne, oraz unikania innych – kojarzonych z
zagrożeniem, takich jak ciemne zakamarki czy woda w Wiśle. Artystki
podkreślają konieczność takiego myślenia o mieście, które będzie łączyć
potrzebę stabilności i twardego oparcia w postaci procedur z otwartością
na to, co spontaniczne i emergentne, a wciąż niewystarczająco obecne w
planowaniu przestrzennym. Emergency Exit jest zachętą do otwarcia się na
to, co nieprzewidywalne, nieznane, ale pociągające oraz
dowartościowania potencjału przypadkowych zdarzeń, które mogą zmienić
logikę miejskiego życia.
Skok w chmury jest propozycją nowej dyscypliny sportowej, która
wykształca w nas umiejętność utopijnego myślenia i radykalnego działania
podejmowanego wobec lekko zamglonej niepewnej przyszłości. Jest
odpowiedzią na potrzebę spontaniczności, ryzyka i szaleństwa hamowaną
przez racjonalne spojrzenie na rzeczywistość, które w przypadku myślenia
o mieście przejawia się pod postacią traktowania planu zagospodarowania
jako odpowiedzi na miejskie bolączki przy całkowitej ignorancji
samorodnych, dobrze działających inicjatyw, takich jak lokalne
targowiska czy sąsiedzkie inicjatywy. Projekt jest metaforą przenośnej
dziury teleportacyjnej, która będzie służyć do „przenoszenia się do
innych rzeczywistości, rozszczelniając pozornie hermetyczną miejską
realność”[4] i dowartościowując to, co się dzieje w miejscach pęknięć
stabilnej struktury.
Wasilkowska i Kurant przez tworzenie przestrzeni pozwalającej
zaangażować ciała w serię skoków, dają nam rodzaj odskoczni od
symbolicznych odniesień, plątaniny znaczeń wikłającej nasze myślenie w
intelektualne szarady, paraliżujące działanie. Porowata struktura
instalacji Emergency Exit, będzie dawała możliwość łatwego wczepiania
się, dotykania, zawieszania elementów oraz innych działań, które będzie
można wykonywać zamiast – albo oprócz – skakania. Może również służyć
jako miejsce spotkań osób, które przyszły sprawdzić plotkę, czy naprawdę
w Pawilonie Polskim skacze się w chmury, stając się materializacją
motywu przewodniego Biennale jakim jest spotkanie ludzi w architekturze.
Będzie to już drugi projekt Wasilkowskiej (po instalacji przygotowanej
wraz z Michałem Piaseckim na Parade Cirtical Pracitice [5]), który
eksploruje ideę porowatości jako podstawy partycypacyjnej struktury.
Struktura na Parade, Assemblage in Public, zbudowana z czterech tysięcy
czarnych plastikowych skrzynek na butelki stworzyła porowatą przestrzeń,
w którą przyjemnie i w prosty sposób można było się wczepić. Była łatwo
dostępna, bo składała się ze znanych elementów codziennego użytku, więc
nie trzeba było oswajać się z nią zanim się do niej podeszło.
Jednocześnie przez samo ułożenie elementów sprawiała, że chciało się
poznawać, penetrować, dotykać, wkładać ręce, sprawdzać możliwości – wsadzić butelkę, postawić kubek, coś przywiązać, rozwiązać, odciąć,
dostawić. Łatwo można się było wczepić, ale sposób włączenia się nie był
zaprojektowany, ani nie zmuszał do nadmiernej innowacji, co sprawiało,
że mając nawet niewielkie kompetencje można było dokonać interwencji, po
której zostawał materialny ślad – można było coś ukryć dla siebie na
potem, dla kogoś, dla innych – książkę, gazetę, butelkę wina, krem do
opalania. Lekka i częściowo mobilna struktura nie przytłaczała, a
jednocześnie była stabilna i dawała oparcie. Można w niej było
jednocześnie się bawić, odpoczywać, jak i pracować. Porowata, łatwa w
obsłudze forma jako konieczny element zachęcający do partycypacji oraz
przełożenie metafory skoku w chmury na formę doświadczenia dostępnego
zwiedzającym polski Pawilon jest zachętą do radykalnego myślenia, próbą
przepracowania granic w myśleniu o mieście nie poprzez debaty, czy inne
formy intelektualnej refleksji, ale na poziomie zaangażowania ciała w
działanie. Wskazuje również na zmysłowy wymiar doświadczenia przestrzeni
miejskiej.
Życie i współbycie w mieście nie opiera się na racjonalnej percepcji
przestrzeni, ale jest radykalną formą cielesnego doświadczenia. Miasta
stymulują nasze zmysły: atakują kolorami, ogłuszają hałasem, uwodzą lub
odpychają ilością zapachów, dają poczucie bezpieczeństwa lub wywołują
niepokój. Wyznaczają tempo życia, dodają sił albo wysysają energię.
Wpływają na sposób spędzania wolnego czasu, warunki pracy i wyobrażenie o
możliwych formach wspólnego bycia razem. Bariery przestrzenne i
miejskie regulacje wchodzą w nasze ciała i wyznaczają horyzont naszej
wyobraźni. Przestrzeń, w której żyjemy znajduje odbicie w snach,
kształtuje nasze fantazje, podpowiadając ograniczenia konieczne do
pokonania, żeby móc lepiej i wygodniej żyć. Materialność miasta podsuwa
rozwiązania codziennych dylematów: jak najszybciej dotrzeć z jego
miejsca do drugiego – pieszo, rowerem, samochodem, metrem, hulajnogą,
tramwajem wodnym? Gdzie zjeść śniadanie, spędzić swój wolny czas: w
domu, w parku, w kawiarni, u znajomych, w centrum handlowym? Jak
najskuteczniej polepszyć standard swojego życia: znaleźć lepszą pracę i
korzystać z dóbr luksusowych, przeprowadzić się do innego miasta,
zaangażować się w jedną z form miejskiego aktywizmu i żądać dobrej
jakości życia dla wszystkich?
Logika miasta wpływa na nasze codzienne praktyki i wyznacza rozumienie
bezpieczeństwa, komfortu życia, wolności, kształtuje nasz stosunek do
inności. Homogeniczna społecznie i estetycznie przestrzeń odzwyczaja nas
od kontaktu z różnorodnością. Kamery nadzoru i grodzone osiedla kierują
nasze myślenie w stronę utożsamienia bezpieczeństwa ze wzrostem
kontroli zamiast ze społecznym zaufaniem. Wysokie ceny wynajmu mieszkań
wymuszają wysokie zarobki i zachęcają do zaciągania kredytów na kupno
własnego mieszkania. Ceny w kawiarniach i restauracjach wpływają na to,
czy jedzenie śniadania i obiadu na mieście jest luksusem czy codziennym
pretekstem do spotkania innych, znajomych i nieznajomych, ludzi. Kostka
Bauma, będąca jednym z najpopularniejszych materiałów budowlanych
polskich miast i wsi sprawia, że tak łatwo dajemy się uwieść przez
gładki, zimny granit jako oczywistą alternatywę wobec obecnej
nawierzchni, podnoszącą standard estetyczny naszego otoczenia.
Homogeniczna estetyka i nadmiar ładu przestrzennego powodują niechęć do
tego, co nowe, spontaniczne i niezapowiedziane.
Miasto wyznacza granice naszej codziennej zmysłowej przyjemności
związane z kontaktem z jego tkanką. W zależności od układu
urbanistycznego i rodzaju architektury dostarcza voyerystycznej rozkoszy
podglądania życia za szybą połączonej z poczuciem dostępności – jak w
przypadku witryn sklepowych – albo kontroli procedur – jak w przypadku
obiektów takich jak berliński Bundestag pokryty szklaną kopułą
zaprojektowaną przez Normana Fostera; umożliwia gromadzenie się na
ogromnym placu we wspólnej modlitwie czy przemieszczanie się szerokimi
ulicami w masowo podzielanym proteście; dostarcza przyjemności
przestrzegania bądź łamania reguł w miastach, które surowo piętnują
drobne wykroczenie i odchylenia od normy – jak Nowy Jork za czasów
burmistrza Rudy’ego Giuliani, który stosował politykę „wybitej szyby”,
czy Singapur, gdzie jeszcze do niedawna drobny gest (jak rzucenie gumy
do żucia na ulicę) urastał do bycia oznaką protestu i aktem odwagi,
redefiniując tym samym pojęcie oporu. Z kolei grodzone osiedla, dzielące
miasto na niedostępne dla przechodnia sektory, pozbawiają przyjemności penetrowania zakamarków ulic, dotykania drewnianych
poręczy na klatkach schodowych starych kamienic i innych napotkanych
powierzchni, wchodzenia na cudze dachy i oglądania miasta z różnych
perspektyw. Piętnują przez to potrzebę szukania nowych rozwiązań i
nieznanych wcześniej ścieżek, dając w zamian złudne poczucie
bezpieczeństwa połączone z obsesją kontroli.
Miasto, jak podkreśla Krzysztof Nawratek w Mieście jako idei
politycznej, jest maszyną opresji, która kieruje nasze ciała i wymusza
jedne, a uniemożliwia inne rodzaje społecznej interakcji. Od miasta,
które z samej swojej istoty wyznacza ramy naszego myślenia, nie ma
ucieczki – chyba, że do innego miasta. Skutecznym sposobem na
przekroczenie granic swojego wyobrażenia okazuje
się przemieszczenie się w przestrzeń, oferującą inną jakość życia
(niekoniecznie lepszą), która pozwala nam poczuć i ucieleśnić inny układ
relacji pomiędzy tkanką miejską, naszymi ciałami i różnymi obiektami.
Takim miejscem może być Berlin czy Amsterdam, lub inne z miast
oferujących ścieżki rowerowe, możliwość legalnego picia alkoholu w
przestrzeni publicznej, wodę pitną w kranach, podjazdy dla wózków osób
niepełnosprawnych i wózków dziecięcych. Ale również Istambuł, Bombaj,
Damaszek, czy inne miejsce, które uczy nas, że brak regulacji drogowych
nie zawsze jest jednoznaczny z zagrożeniem, nieraz umożliwia
sprawniejsze przemieszczanie się po mieście, a to, co z oddali wydaje
się nam chaosem jest alternatywną formą organizacji społecznej, która
szybciej i sprawniej wchłania nowe zjawiska. Zmysłowe doznanie,
umieszczenie ciała w innym układzie przestrzennym jest konieczne, aby
dać się uwieść alternatywnemu sposobowi bycia w mieście i móc z
przekonaniem go bronić.
Uwiedzenia przez inne miasta jest nieraz początkiem radykalnego
działania w swoim otoczeniu. Konieczność cielesnego doświadczenia jest
coraz częściej doceniana przez władze miasta, które w ostatnich latach
chętniej niż wcześniej wysyłają swoich urzędników i urzędniczki na
szkolenia do europejskich miast, aby podpatrzyli lokalne rozwiązania.
Takie przekonanie ma jednak swoje ograniczenia, bowiem pozwala poczuć
inny układ relacji społecznych, ale nie daje nam możliwości wyobrażenia
sobie scenariusza, który wcześniej nie został zrealizowany. Ponadto,
układ elementów przestrzennych, wspólnota aktorów ludzkich i
pozaludzkich, ludzi na ławkach, rowerzystów, fontann, indyjskich
fast-foodów, równych chodników, łatwo dostępnych budynków użyteczności
publicznej, nieraz bardzo różni się od tej, z którą mamy do czynienia na
co dzień. Daje to złudne poczucie, że drogą do lepszego miasta jest
wymiana wszystkich jego części.
Sposobem na ograniczenia związane z niemożliwością cielesnego
doświadczenia przestrzeni, która nie istnieje są mikrolaboratoria
powstające w polu sztuki oraz, jak w przypadku Emergency Exit Kurant i
Wasilkowskiej, na styku sztuki i architektury. Pozwalają one ucieleśnić
inny układ relacji społecznych w przestrzeni miejskiej, a jednocześnie
odnoszą się do lokalnego – miejskiego, polskiego – kontekstu. Rezonują z
naszymi lękami, wzmacniają to, co obecne, ale zepchnięte przez
dominującą logikę. Wskazują na potencjał tego, co nieraz uznawane jest
za niebezpieczne i konieczne do zmiany, jak zawieszenie procedur i
podejmowanie potencjalnie ryzykownych decyzji przy niskiej widoczności i
postępowanie wbrew dominującej logice. Emergency Exit jako zasadę
transgresywnego myślenia o mieście proponuje pracę na poziomie
cielesnego doświadczenia podejmowaną już wcześniej przez inne projekty w
przestrzeni publicznej, które stawały się mikrolaboratoriami miejskich
utopii. Multisensualne zaangażowanie ciała jest koniecznym wymiarem
transgresji.
Takim laboratorium, które istotnie zmieniło myślenie o potencjale
przestrzeni publicznej był Dotleniacz Joanny Rajkowskiej, który dał
lokalnym mieszkańcom poczucie, że najbliższe otoczenie może być
przyjaznym, wygodnym miejscem, w którym można bezinteresownie i
bezpłatnie spędzać czas. Możliwość korzystania z przestrzeni publicznej
jako przestrzeni relaksu i ćwiczenia ciała w odpoczynku była również
podejmowana w ramach akcji Agnieszki Szreder i Kuby Szredera Pamiętaj!
Kryzys nie zwalnia cię od odpoczynku [6] oraz w ramach pikniku promującego aktywne i
pasywne lenistwo prowadzonego przez Martina Kaltwassera i Folke
Koebberling [7]. Zazielenie ulic przez rozwijanie trawy i stawianie
doniczek miało miejsce w ramach akcji Park(ing) [8]. Próbą ucieleśnienie alternatywnej
formy bycia razem w przestrzeni publicznej jest również KNOT [9],
mobilna platforma do prezentacji sztuki oraz innych projektów w
przestrzeni publicznej Berlina, Warszawy i Bukaresztu, w czasie którego
możliwe jest zarówno współtworzenie krytycznej wiedzy podczas serii
seminariów i dyskusji, ale również zdobycie umiejętności takich jak guerilla-szydełkowanie podczas warsztatów projektu Mai Brzozowskiej i
Moniki Rosińskiej, czy skoki przez replikę bramki od metra w ramach
projektu Igora Krenza i Tomka Saciłowskiego.
Te mikrointerwencje w tkankę miejską oraz inne laboratoria powstające na
styku sztuki i architektury są uprzywilejowanymi przestrzeniami, w
których można testować alternatywne formy relacji społecznych. Tak jak
Emergency Exit Kurant i Wasilkowskiej, uczyć się jak pokonywać swój lęk
przed tym, co nowe, pociągające, ale potencjalnie niebezpieczne, czy
doświadczyć przyjemności bycia razem w innym kontekście niż pęd
wielkiego miasta czy relacje oparte na wymianie handlowej. Lub nabyć
nowe sprawności w postaci pokonywania miejskich barier, takich jak
płoty, bramki, mury. Takie mikrolaboratoria są wyjściem awaryjnym
potrzebnym w sytuacji impasu intelektualnego i niemożliwości
wyobrażenia sobie innego układu relacji społecznych. Kontakt z obiektem
artystycznym w przestrzeni publicznej albo projektem architektonicznym
może dostarczyć nowych form zmysłowego doświadczenia i poszerzyć nasze
myślenie. Nowe doznania mogą zostać ucieleśnione jako punkty oporu w
walce o inną wizję miasta, bowiem rewolucja w działaniu, nie zaczyna się
od wyobraźni, ale od cielesnego doświadczenia.
[1] http://www.obieg.pl/felieton/16958.
[2] Materiały prasowe wystawy w Pawilonie Polskim, Emergency Exit, www.labiennale.art.pl.
[3] Ibidem.
[4] Ibidem.
[5] Chelsea School of Art and Design, Londyn, 21-23 maja 2010.
[6] Pamiętaj! kryzys nie zwalnia Cię od odpoczynku, miejski piknik, Chłodna 25, Warszawa, 26 kwietnia 2009.
[7] Park przed CSW, Warszawa, 20.06.2009.
[8] Park(ing), Krzysztof Herman, Warszawa, 17-18 i 21-22 września 2009.
[9] http://obieg.pl/prezentacje/17670.
Na podobny temat
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...