NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Erbel: Koniec dekady w mieście. Życzenia na nowy rok! Drukuj
Joanna Erbel   
30.12.2010
fot. www.stonewallvets.orgJuż pojutrze nowy rok. Zostały dwa dni na rozliczenia nie tylko w kontekście ostatnich dwunastu miesięcy, ale również mijającej dekady. Jeśli chcieć szukać tematów, które by w ciągu ostatnich dziesięciu lat z praktycznie całkowitego niebytu wypłynęły na wznoszącej fali, to „miasto” jest bez wątpienia jednym z nich. Drugim, pokrewnym, stała się „sztuka w przestrzeni publicznej”. Zbieżność aktywizmu miejskiego i przemian w przestrzeni miejskiej oraz obecności sztuki w przestrzeni publicznej nie jest przypadkowa. Działania artystyczne stają się nieraz pretekstem do rozmowy o miejscu, w którym się mieszka. Wymuszają konsultacje społeczne, ujawniają brak przejrzystości struktury własności i brak komunikacji pomiędzy poszczególnymi jednostkami miejskimi. Autonomia pola sztuki, z której korzystają artystki i artystki pozwala przełamać logikę miasta i zrealizować projekty, które w innym przypadku byłyby odrzucony jako niemożliwe do zrealizowania, niebezpieczne lub niepotrzebne. Ostatnia dekada to czas, w którym na scenę miejską weszli nowi aktorzy: grupy mieszkańców, liczne NGOsy oraz artystki i artyści, który interweniując w tkankę miejską stali ważnymi aktorami/aktorkami zmiany społecznej. Miasto stało się terenem społecznych eksperymentów, na którym sprawdzane są alternatywne scenariusze albo, jak w przypadku manifestacji, marszy czy walki o krzyż, areną walki o układ sił politycznych.

Przestrzeń miejska od czasu transformacji prawie nieobecna, w ciągu ostatnich kilku lat stała się ważnym obszarem refleksji teoretycznej oraz działania. Na początku lat 2000-nych tematyka miejska zajmowała głównie urzędników i urzędniczki miejskie i urbanistów/urbanistki oraz nieliczne grono socjologów i socjolożki miasta. Przestrzeń miejska była traktowana przez większość mieszkanek i mieszkańców miasta jako środowisko, które wprawdzie się zmienia, ale wedle swojej własnej logiki niezależnej od ich działań i nie wartych zainteresowania. Miasta, o ile były kontemplowane to głównie podczas wyjazdów do Paryża, Wenecji czy Nowego Jorku. Sztuka w przestrzeni publicznej istniała pod postacią pomników, które skutecznie omijaliśmy wzrokiem oraz neonów, które jeszcze kilka lat miały czekać, żeby je docenić. Projekt Pawła Althamera „Bródno 2000”, podczas którego mieszkańcy praskiego bloku zapalili (lub zgasili) w Sylwestra odpowiednie okna, żeby pojawił się napis 2000, był pierwszą z warszawskich akcji artystycznych, które podejmowały kwestię miasta jako pewnej przestrzeni zamieszkałej przez wspólnotę ludzi. Przez wiele lat jedyną.

Kiedy w 2002 roku Joanna Rajkowska postawiła na rondzie de Gaulle’a w Warszawie sztuczną palmę* spotkała się najpierw z całkowitą obojętnością, a następie z falą protestów. Dopiero po jakimś czasie palma zyskała sympatię Warszawiaków. Z dużo lepszym już przyjęciem spotkały się świecące różowe jelenie na tyłach Bilblioteki Uniwersytetu (H. Kokczyńska, L. Marklowska, Fundacja Bęc Zmiana 2004), oraz ławki-pętelki czy plastikowe K.myki. Obiektów sztuki było coraz więcej, ale miasto nadal było traktowane jako przestrzeń, która jest przestrzenią życia, ale wbrew postulatom Beuysa, nie jest sferą sztuki ani bezinteresownej twórczości. Ulice, parki i place nie służyły do przebywania w nich, lecz pomnażania kapitału ekonomicznego lub były przestrzenia tranzytową pomiędzy domem, pracą, centrum handlowym czy instytucjami związanymi z edukacją lub dostarczeniem kultury. Sztuka w przestrzeni publicznej jako elementem życia codziennego była traktowana jako doświadczenie wybranych miast Europy Zachodniej, od których dzielą nas lata świetlne. Podobnie sprawa wygladała z miejskimi aktywistami, których możnaby policzyć na palcach jednej ręki. „Miasto” nie było seksownym tematem, który poruszałby tłumy. Jednak nie lata świetlne, ale zaledwie 5 lat musiało minąć od czasu postawienia palmy, żeby używając hasła „akcje w przestrzeni miejskiej” można było zdobyć większe środki, stać się rozpoznawalną osobą, bywać w mediach, poderwać chłopaka albo dziewczynę.   

Patrząc z perspektywy Warszawy, przełom nastąpił latem 2007 roku. To właśnie wtedy na placu Grzybowskim powstał „Dotleniacz” Rajkowskiej, do Warszawy przyjechała z Gdańska Iwona Zając z Młodą Załogą, aby namalować „Morze na Brzeskiej”, a następnie na Powiślu „Morze dla Warszawy”. Jesienią na świeżo odremontowanym opustoszałym Pasażu Wiecha pojawił się nadmuchiwany balon („Kitchen monument” raumlabor.berlin), w którym odbył się międzynarodowy Festiwal Sztuki Publicznej „Passengers” (zorganizowany przez Zuzannę Foggt oraz Kubę Szredera, a następnie jego druga edycja w 2008 roku). Od tamtej pory nie tylko w Warszawie, ale również w wielu innych miastach odbywają się festiwale, których głównym tematem jest przestrzeń miejska: Artboom W Krakowie (od 2009), Urban Legends (2009) oraz Nowe Sytuacje (od 2009, jako część Festiwalu Malta) w Poznaniu, Alternativa (IS Wyspa 2010) w Gdańsku, Warszawa w Budowie (od 2009 w MSN) oraz Festiwal Sztuki nad Wisła „Przemiany” (od 2009) w Warszawie,  żeby wymienić największe z nich. Oraz wiele innych działań nastawiony na czasową lub trwałą ingerencję w tkankę miejską. W 2008 roku zaczęły się pojawiać cykliczne dyskusje o tematyce miejskiej, a już rok bywały takie tygodnie, że spotkań było tyle, że nie sposób było w nich wszystkich uczestniczyć.

O ile na początku pierwszej dekady XXI wieku miasto, mało kogo interesowało, to pod jej koniec trudno sobie wyobrazić instytucję publiczną, która nie gościła, nie finansowała, albo w inny sposób nie wspierała miejskiego aktywizmu. Moda na miasto, która pojawiła się kilka lat temu póki co nie mija. Działań  jest nie tylko coraz więcej, ale coraz częściej omijają one centra miast i sprawdzone miejsca. Stają się coraz bardziej lokalne i nastawione na działanie w mniejszej skali. Na początku w Warszawie obszarem działania i zainteresowania niezależnie od miejsca zamieszkania było Śródmieście (a potem Praga Północ), jednak teraz akcje stają się coraz bardziej lokalne i nastawione na działanie w mniejszej skali. Międzynarodowym festiwalom towarzyszą święta ulic, sąsiedzkie spotkania, niezależne punktowe interwencje.

Już mało kto pyta: „Czy sztuka w przestrzeni publicznej?”, ale „Jaka?” i „Dla kogo?”. Podobnie z konsultacjami społecznymi, które powoli zaczynają być traktowane nie jako formalność i przykra konieczność, ale jako narzędzie komunikacji miasta z jego mieszkankami i mieszkańcami.

Ponadto, udało się na nowo zmapować miasta oraz wprowadzić do publicznej dyskusji pojęcia takie jak „emergencja”, „współzależność”, „partycypacja”, „gentryfikacja” (towarzysząca „rewitalizacji”), „heterogeniczna tkanka miejska”, które stworzyły skrzynkę z narzędziami, przydatną nie tylko do słusznej ideologicznej krytyki, ale do planowania przyszłych działań. Coraz częściej poza krytycznymi głosami wskazującymi na coraz to nowe wymiary wykluczenia, pojawiają się również alternatywne fantazje. Dyskusje o emergencji i współzależności zyskują swoją realną formę w projektach Oli Wasilkowskiej („Stacja Z”, Łódź 2010, oraz w projekcie „Bazaromatu” dla ul. Mokotowskiej w Warszawie 2010). Alternatywą dla postępującej gentryfikacji jest projekt, który wyrósł z KNOTa*, przekształcenia Pałacyku Konopackiego w Centrum Rewitalizacji Społecznej „Precel”. Walka o heterogeniczną i wielokulturową tkankę miejską zyskała twarz Stadionu Dziesięciolecia dzięki akcjom w ramach „Stadionu X” (kuratorowanego przez Joannę Warszę). Zaś mówienie o obecności bezinteresownych radosnych obiektów dzięki „Światłostryskowi” (Warszawa-Żoliborz, 2009), czy innym projektom Maurycego Gomulickiego.

Akcji jest coraz więcej, ale jeszcze sporo do zrobienia. Więc jeśli miałabym sobie czegoś życzyć na nowy rok, to nie nowej mody, tematu, który poruszy media i środowisko, ale tego, by kwestia miejska nie przestała poruszać, inspirować i pobudzać do działania. Oby było jak najwięcej punktowych działań, które nadają materialną formę naszym fantazjom społecznym. Aby powstawały obiekty i przestrzenie, które będą otwarte i atrakcyjne dla różnych grup społecznych. Oraz walka nie dotyczyła tylko estetyki, ale również kwestii czynszów, jakości życia, wymiany handlowej. Bowiem tylko na poziomie praktyki i lokalnych działań mamy szansę dotrzeć do szerszej (albo chociaż innej) grupy osób niż ta obecna na facebooku naszej ulubionej knajpy albo organizacji.


* Pozdrowienia z Alej Jerozolimskich (2002)
**mobilnej platformy do prezentacji sztuki oraz działań w przestrzeni artystycznej. Obecnej w Berlinie-Warszawie-Bukareszcie, w maju-październiku 2010, kuratorzy: Markus Bader, Oliver Baurhenn, Kuba Szreder, Raluca Voinea.
Komentarze
Dodaj nowy
beatnik sunday   |30.12.2010 23:12:57
Taka moda ( nagle )nastala ze panicze bawia sie miastem i nadaja nowe formy
swoim fantazjom.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 31.12.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.99939 Seconds