|
Teodor Ajder*: Twoja ostatnia wystawa w warszawskiej galerii Lokal 30 - La révolution n’est pas un dîner de gala - została zainspirowana filmem La chinoise Jean-Luca Godarda. Dlaczego La chinoise? To jest film dla młodzieży. Anna Baumgart**: Jeśli młodzieżą nazwiesz ludzi, u których kapitalizm i jego formy polityczne budzą sprzeciw. Ludzi , którzy wciąż wierzą i są wierni Idei równości społecznej. Marzycieli. T.A.: Filmy Godarda, włącznie z La chinoise są czytankami, do których dodane zostają ruchome obrazy. Bohaterowie cały czas czytają jakieś fragmenty, jakieś poematy, cytują coś. W scenografii pojawia się dużo książek. W Twojej ostatniej wystawie też pojawił się tekst, dokładniej hasło (wielokolorowy neon po francusku), które brzmi: „Rewolucja to nie oficjalny obiad”.  | | Le revolution, fot. archiwum artystki | A.B.: Najbardziej uwiodła mnie strona wizualna tego filmu. Ten Obraz wpisał się w moje studia nad ikoną rewolucji i pytanie, czy w Polsce mamy coś takiego jak swoją własną figurę emancypacji egalitarnej…
T.A.: W filmie jest wątek, w którym młodzi ludzie mają wylosować, kto dokona aktu terrorystycznego – zabije rosyjskiego ministra. Otwierają książeczkę Mao na przypadkowej stronie i czytają jako wyliczankę pewne zdanie. Los pada na jedną z dwóch dziewczyn, właśnie ona zostanie terrorystką. Kobieta terrorystka, również kobieta jako ofiara terroru to są tematy, do których odwołujesz się cały czas. Dlaczego te tematy tak Cię interesują? A.B.: W Polsce ciało kobiety jest cały czas przedmiotem uzurpacji i na tym polu potykają się lewicowe i prawicowe narracje. Moja Bombowniczka jest przykładem na to, jak zmienia się znaczenie figury postawionej w obszarze sztuki w zależności od konfliktu zewnętrznego. Ja widziałam ją jako terrorystkę, ale nie emancypantkę. Przez kolor jej spódniczki w zestawieniu z białym ciałem i pasem czerwieni w tle zostałam oskarżona przez lewicowe krytyczki o nacjonalizm, a prawica zarzuciła mi obrazę wizerunku „matki polki”. | | Bombowniczka, fot. archiwum artystki | T.A.: To porozmawiajmy o kolorach… A.B.: Kolory biały i czerwony zostały w Polsce zawłaszczone przez nacjonalistów, ultraprawicę. Oddaliśmy te kolory walkowerem. W 2006 roku robiłam scenografię i kostiumy do filmu fabularnego pt. Środa czwartek rano i tam wymyśliliśmy z operatorem i reżyserem taką biało-czerwoną konwencję. Akcja filmu dzieje się w rocznicę Powstania Warszawskiego, a wtedy nasze miasto jest naszpikowane kolorami flagi. I myśmy wymyślili film wizualnie w oparciu o przemoc tej dwójni kolorystycznej w Warszawie, celebracje Powstania, które w naszym mieście zamieniają się w kicz, ale kicz niebezpieczny bo nie świadomy siebie. T.A.: Wyliczanka-cytat z Mao, o której Ci wspomniałem, to następujące zdanie: „Ludzie używają nauk przyrodniczych jako broń w swojej walce o wolność”. Twoje prace też są mocno związane z tymi naukami: anatomią, zoologią. Twoje rzeźby ludzi są bardzo realistyczne, dodajesz też elementy ze świata zwierząt, np. maskę świni dla Bombowniczki, szczura dla Wojownika. Twoje rzeźby są wykonane ze sztucznej żywicy. Mamy ten materiał dzięki badaniom w dziedzinie chemii. Neony też byłyby niemożliwy bez wiedzy z chemii i fizyki. Myślę, że Ty też podpisałabyś się pod tą wyliczanką. A.B.: O tej niebezpiecznej ludzkiej namiętności, jaką jest wolność, święty Augustyn napisał tak: „Jest jeszcze jedna droga kuszenia, bardziej nawet najeżona niebezpieczeństwami. To choroba ciekawości. To ona pcha nas żebyśmy starali się poznać tajemnice natury, nawet te które są poza naszym rozumieniem o których wiedza na nic nam się nie zda, i o których człowiek nie powinien nic wiedzieć”. T.A.: W jednej ze scen, bohaterka La chinoisesto i pokryta czarnym szalem, widać tylko jej gołe nogi. Widz słyszy następujące pytania zadawane przez kobiecy głos: „Dlaczego na mnie patrzysz? Nie jestem dziwnym zwierzęciem. Jestem człowiekiem”. Ten obraz to jakby opis Twojej Bombowniczki. A.B.: Ale nie tylko Bombowniczki. Zrobiłam też pracę inspirowaną uwolnieniem Nataschy Kampush [1], kiedy to wyprowadzana ze swojego wiezienia, gdzie przetrzymywana była przez 10 lat, poprosiła policjantów o ochronę przed fotoreporterami. I oni zakryli ją. W tym specyficznej szacie z policyjnego koca wygląda niemal identycznie jak kobieta z kadru La chinoise. Tak też ją sfotografowali zaraz po uwolnieniu. I to zdjęcie posłużyło mi do realizacji rzeźbiarskiej. Natasha zadziwiająco świadoma spektaklu medialnego jaki miał się rozegrać po jej uwolnieniu tym gestem przejęła kontrolę nad swym wizerunkiem i w ten sposób znalazła się jak gdyby w dialogu z postacią zakrytej szalem dziewczyny z Godarda 1967 roku.  | | Natasha, fot. archiwum artystki | T.A.: Wróćmy do Bombowniczki. Czytałem dwa wywiady, w których byłaś pytana, dlaczego nałożyłaś na jej twarz maskę świni. Najpierw odpowiedziałaś, że zrobiłaś to intuicyjnie, a w drugim wywiadzie powiedziałaś, że bogów w starożytności też przedstawiano z głowami zwierząt, które są symbolem mocy, że nie ubliżasz wizerunkowi kobiety, ale też, że grasz znaczeniami. Świnia jest symbolem rozbuchanej seksualności. Bombowniczka to również terrorystka – ma przecież zaciśniętą pięść i zamaskowaną twarz. Z drugiej strony jest naga, bezbronna. Jestem ciekaw czy od czasu ostatniego wywiadu coś się zmieniło w Twoim postrzeganiu tego detalu, tej maski, tej pracy? A.B.: Widzę teraz maskę jako narzędzie, które pozwala wnikać w rożne scenariusze pisane nam przez bieg wydarzeń, historie, ustrój polityczny. T.A.: Mnie akurat ten detal zaskoczył. Mołdawski artysta Anatol Mătăsaru, który też robił mocno zaangażowane działania, również używał żywe prosię albo maskę świni [2]. Aresztowali go wielokrotnie, torturowali… Najpierw odebrałem Bombowniczkę jako omen, potem jako sen, albo wizję, którą zdecydowałaś się zmaterializować w rzeczywistość, potem postrzegłem w tej rzeźbie elementy posthumanizmu, rodzaj takiego znaku równości między człowiekiem i zwierzem, a dokładniej, że w zwierzęciu jest więcej człowieczeństwa niż człowiek uważa. A.B.: Mam psa, siedmiomiesięczną CHWAŁĘ i właśnie myślę o tej równości cały czas. Kim są zwierzęta, jak postrzegają świat? Co czują? Jaka jest ich świadomość życia? Taki nowy, jeszcze niezbadany dla mnie obszar. T.A.: A jeżeli chodzi o element terroryzmu, ci eko-terroryści, którzy atakują fermy i wyzwalają bydło i ptaki, są w USA tak samo źle widziani i traktowani jak terroryści-muzułmanie. Ciekawe, że o tym rodzaju terroru nie za bardzo mówi się w Europie. Nigdy nie słyszałem żeby ktoś w Polsce napadł na fermę i wyzwolił bydło. Niektórzy autorzy – np. noblista Coetzee – porównują dzisiejsze folwarki hodowli zwierząt do nazistowskich obozów koncentracyjnych. A.B.: Zrobiłam rzeźbę Wojownik, która była zainspirowana zdjęciem torturowanego Irakijczyka przez amerykańskich żołnierzy w więzieniu Abu Ghraib. Irakijczyk był zmuszony stawać na papierowych kartonach, jak by na podium, w pozach przypominających figury taneczne. Moja rzeźba nosi białą spódniczkę, niczym tancerka Picassa. Na zdjęciu ten człowiek ma jeszcze papierową torbę na głowie. W jej miejsce na mojej figurze umieściłam maskę szczura. Marina Abramovic opisała kiedyś bałkański sposób na pozbycie się szczurów. Najpierw łapało się kilka szczurów, które zamykano w jednym pomieszczeniu i głodzono. W pewnym momencie silniejsze szczury zabijały i jadły te słabsze, aż w końcu zostawał jeden najsilniejszy. Wykłuwano mu wtedy oczy i wypuszczano na wolność. Dosyć trudno jest zabić szczury, ale taki ślepiec był doskonałą bronią. Został przekształcony w maszynę zabijającą własny osobników własnego gatunku Tym właśnie zajmowały się mocarstwa świata przez ostatnie dziesięciolecia: produkowaniem ślepych maszyn do zabijania. Właśnie dlatego jest taka, a nie inna sytuacja z terroryzmem i właśnie dlatego miało miejsce coś takiego, jak 11-ty września. T.A.: Czy zasugerował ci ktoś, że istnieje związek między Bombowniczką, Wojownikem i Maus-em, słynną graficzną powieścią Arta Spiegelmana, w której bohaterowie są przedstawieni w formie antropomorficznych zwierząt, mających symbolizować ich narodowości. Żydzi są przedstawieni jako myszy, koty to Niemcy, a Polacy zostali przedstawieni jako świnie. Również Malaparte w Kaputt używa tropów zwierzęcych, porównując np. Żydów do myszy. Ciekawe czy Spiegelman nie zainspirował się Malaparte kiedy tworzył swoje dzieło? A.B.: Z Bombowniczką nie, ale z inną moją pracą – Weroniką AP [3].To rzeźba kobiety z zakrytą twarzą, zainspirowana zdjęciem zrobionym po terrorystycznych wybuchach w londyńskim metrze. Ta kobieta była jedną z ofiar, a na twarzy, co wyglądało jak maska, miała opatrunek. Jörg Heiser redaktor naczelny magazynu „Frieze” po raz pierwszy osadził moje zamaskowane prace w kontekście Spiegelmana.  | | Weronika AP, fot. archiwum artystki | T.A.: W filmie Godard mówi ze sztuka musi być w jedności z polityką. Musi być jedność zawartości rewolucyjnej i formy. Że bez tego sztuka jest nieefektywna. Zgadzasz się z tym? Czy można użyć tego opisu jako test, przez który odbiera się nową sztukę? A.B.: Tak, estetyka jest polityczna, ale to nie jest kwestia nowej sztuki tylko sztuki w ogóle. T.A.: Jared Diamond pisze w swojej książce Upadek. Dlaczego niektóre społeczeństwa upadły, a innym się udało, że jednym z powodów upadku społeczeństwa może być kultura. Podaje przykład nasilenia się tworzenia rzeźb w cywilizacjach Majów, tuziemców i ludów z Wyspy Wielkanocnej, które – w celu stawiania posągów – zniszczyły swoje otoczenie naturalne do takiego stopnia, że doprowadziło to – wspólnie z innymi czynnikami – do ekologicznej katastrofy, i dalej do upadku całego społeczeństwa. Pomyśl ile powstało pomników w ostatnich czasach ustroju komunistycznego! Moje pytanie jest skierowane do działaczki partii zielonych, choć już nią nie jesteś, no i do rzeźbiarki. Jak uważasz, czy ta hipoteza ma jakiś sens? Bo to w końcu tylko hipoteza, choć oczywiście korelacje, o których wspomniałem są faktem naukowym. A.B.: Nigdy nie byłam działaczką zielonych (należałam do partii ale wycofałam się właśnie z powodu tego że nie miałam czasu na aktywne uczestnictwo). Owszem byłam działaczką kultury, prowadząc kawiarnie Baumgart (w Zamku Ujazdowskim), zorganizowałam i wymyśliłam szereg imprez łączących scenę sztuki, literatury i muzyki. To miejsce generowało ciekawe zderzenia, skupiało wokół siebie rożne środowiska kulturotwórcze Warszawy. Tu odbył się, np. pierwszy wieczór autorski Doroty Masłowskiej. Kawiarnia pękała w szwach, gdy nagle, przepychając się przez tłum wkroczył mały, gruby pan. To był Jerzy Urban z bukietem białych róż dla Doroty. Nigdy przedtem i nigdy potem już go nie widziałam w Zamku. Wtedy Warszawa świeciła pustkami jeśli chodzi o takie miejsca jak moje, to był początek lat dwutysięcznych. Kawiarnia była też pewnego rodzaju forum politycznym. To jedno z pierwszych, jeśli nie pierwsze miejsce w którym wieszano gejowską flagę, a dziewczyny całowały się ze sobą, siedząc przy kawie (pomijając oczywiście zamknięte knajpy gejowskie). Młode anarchofemistki, Emancypanx, Duldung, doktorantki Marii Janion grały i robiły performance. To strasznie nie podobało się władzom Zamku Ujazdowskiego. Byłam wzywana na tzw. dywanik. Dyrektor przedstawiał mi zarzuty typu „feministki uprawiały seks na schodach”, lub „feministki proponowały seks portierowi w toalecie”. Gdyby nie powaga sytuacji i marsowe oblicze dyrektora, można byłoby uznać to za żart. Ale to nie był żart. W efekcie nasza wieloletnia współpraca zakończyła się bezpardonowym wyrzuceniem mnie z Zamku Ujazdowskiego. Ale to się nijak ma do twojego pytania na które nie znam odpowiedzi. T.A.: Mówi się, że mamy otwierać jak najwięcej muzeów sztuki współczesnej i galerii. Takiego rodzaju instytucje mogłyby nas uratować od wielu aktów terroryzmu i bandytyzmu. W Polsce istnieje dużo takich instytucji. Czy można powiedzieć, że w Polsce muzea, galerie, wydawnictwa kanalizują niezadowolenie młodych członków społeczeństwa na polu kultury, zamiast bardziej gwałtownego rozwiązywania własnych sytuacji kryzysowych? W filmie Godarda, młodzieńcy zabili rosyjskiego ministra, i kogoś innego przez pomyłkę. Plotkują również o zamachu bombowym na Uniwersytecie. A.B.: Sztuka jako wentyl bezpieczeństwa? Jak np. koncerty rockowe w PRL-u? Czyli - Czy system przychwytuje swoje rewolucje? Ja jednak wolę zagapić się w formułę Waltera Benjamina, że każda sekunda to wąskie drzwi, w których może pojawić się Mesjasz, czyli rewolucja. Możliwe może zdarzeniowo wtargnąć na pole rzeczywistego. Rewolucja to np. postawa Juliana Assange, który określa sam siebie jako informacyjnego aktywistę - jest założycielem „wikileaks”. Ja lubię myśleć o nim jako artyście. Jego maksyma to: każdy powinien wiedzieć wszystko. Assange uważa, że należy uczynić dostępną każdą informacje o prowadzonych operacjach militarnych po to, żeby być pewnym, że władza będzie rozliczona ze swoich działań. Z opublikowanych tajnych dokumentów o wojnie w Afganistanie dowiadujemy się np. o 144 incydentach w których ucierpieli cywile. 195 zostało zabitych, 174 zranionych. Np. - motywowani strachem przed samobójczymi terrorystami francuscy żołnierze otworzyli ogień do autobusu pełnego dzieci, ponieważ podjechał za blisko militarnego konwoju. Brytyjscy żołnierze przez pomyłkę zabili 16 dzieci. Polscy żołnierze zaatakowali wioskę, zabijając ludzi na weselnym przyjęciu, przez pomyłkę. Komentatorzy polityczni twierdzą, że dzięki ujawnionym informacjom społeczeństwa wycofają swoje poparcie dla tej brudnej wojny, co zmusi rządy do wycofania wojsk z Afganistanu. T.A.: Zastanawiam się, jak zatytułować ten nasz wywiad. A.B.: Hm… Zacytujmy zdanie, które wchodzi w skład cyklu moich prac pokazanych w lokalu_30. Zdanie to widniało na plakacie reklamującym niemieckie koleje państwowe w 1960 r .: „Wszyscy rozmawiają o pogodzie. (My nie)”. Studenci z SDS-u – Ulrich Bernhardt i Jurgen Holtfreter około 1968 r w przeprojektowali plakat tak, że w miejscu pociągu umieścili głowy Lenina, Marksa i Engelsa. Urlike Meinhof zatytułowała tym zdaniem jeden ze swych słynnych esejów pisanych dla magazynu „Konkret”. _______________ * Teodor Ajder – rocznik 1978, urodzony w Kiszyniowie (Mołdawia). Jest dziennikarzem, psychologiem, doktorem nauk medialnych Państwowego Uniwersytetu w Jokohamie, pisarzem, krytykiem sztuki i kuratorem wystaw artystycznych. ** Anna Baumgart – ur 1966 ; artystka wizualna, scenografka. Wystawia w kraju i za granicą, m.in.: Brooklyn Museum of Art (2007), NKB i Kunstwerke w Berlinie (2007), Museum on the Seam w Izraelu (2008), Casino Luksemburg w Luksemburgu (2008), CCA w Moskwie, Rydze, Narodowa Galeria Sztuki Zachęta i CSW Zamek Ujazdowski w Warszawie. Jej prace znajdują się w prestiżowych kolekcjach sztuki, min : Hauser &Wirth, FRAC Poitou-Charentes, Narodowa Galeria Sztuki Zachęta, Kolekcja Parlamentu Europejskiego. Od 2005 roku współpracuje z galerią lokal_30 w Warszawie. O wystawie artystki pt. La révolution n’est pas un dîner de gala czytaj na stronie galerii lokal_30. _________________ [1] Natascha Kampusch – Austriaczka, uprowadzona w marcu 1998 roku przez Wolfganga Priklopila. Dziewczyna uciekła od porywacza w sierpniu 2006 roku, po czym Priklopil popełnił samobójstwo. [2] Kwietniowa Lampa z 2009 r. opublikowała artykuł o akcjach Mătăsaru. Na temat artysty przeczytaj również w magazynie „Obieg”. [3] Nazwa była inspirowana przez Św. Weronikę, która podała Jezusowi w drodze do Golgoty chustę po to żeby wytarł nią zakrwawioną twarz. Na chuście odbił się obraz jego twarzy - Veraikon.
Na podobny temat
|
Gdy Chrystus umierał na krzyżu raze...
Zupełnie jakbym słyszał pana Gadomski...