NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Andrzejewski: Słodko-gorzkie życie w tabloidzie Drukuj
Łukasz Andrzejewski   
21.11.2011

Często zadaję sobie pytanie, czy tabloidy opisują, kolorują, czy kreują rzeczywistość? Najnowszy film Errola Morrisa nie pozostawia żadnych wątpliwości: siła tabloidów jest ogromna. To nie tylko kontrowersyjne medium, ale również bardzo specyficzny styl życia. Trwający niemal półtorej godziny dokument zatytułowany Tabloid jest historią… No właśnie, i tutaj pojawia się problem – czy upadku, czy może triumfu eks-piękności z Północnej Karoliny? 


Główna bohaterka filmu, Joyce McKinney, z pewnością nie jest nudna. Chociaż, jak sama wielokrotnie podkreśla, chciała przede wszystkim szczęśliwie wyjść za mąż za „najcudowniejszego faceta na świecie”, urodzić mu kilkoro dzieci i żyć szczęśliwie w domu z białym płotem. Pech chciał (a może to właśnie było szczęście?), że Joyce zakochała się do szaleństwa w Kirku, młodym mormonie z Salt Lake City jeżdżącym białą Corvettą. Od początku jest jasne, że nie będzie to łatwa miłość. Joyce, weteranka konkursów piękności, wyraźnie chce razem z Kirkiem korzystać z życia, lecz na przeszkodzie stają jej konserwatywni rodzice ukochanego, niesprzyjający szaleństwom klimat stanu Utah, a przede wszystkim – mormońska obsesja na punkcie seksualnej ascezy. Sytuacja dodatkowo komplikuje się w momencie, kiedy ukochany znika, udając się do Europy na obowiązkową misję. Porzucona Joyce zamiast załamywać ręce, organizuje grupę (kulturysta, architekt i pilot, wszyscy trzej wyraźnie zainteresowani młodą dziewczyną), która ma tylko jedno zadanie – polecieć do Wielkiej Brytanii i odbić ukochanego z rąk Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych z Dni Ostatnich.

  

Słuchając tego, co opowiada McKinney, trudno oprzeć się wrażeniu, że bohaterka ma dość ograniczony kontakt z rzeczywistością. Bezlitosny reżyser ani na moment nie przerywa jej tyrady. Zadaje tylko coraz bardziej szczegółowe pytania… Na Wyspach drużyna pod przywództwem Joyce jest bardzo aktywna – uprowadza młodego mormońskiego misjonarza do wiejskiego domku, gdzie dziewczyna poddaje go erotycznemu treningowi (jak sama dodaje: chciała tam być tak długo, aż zajdzie w ciążę). Tutaj jednak rozpoczynają się kolejne kłopoty: nie dość, że ukochany Kirk nie spełnia wymagań seksualnych wymagań Joyce, to dodatkowo okazuje się, że mormońscy przełożeni zgłosili zaginięcie i jest ona od chwili oskarżona o porwanie. Wkrótce po zatrzymaniu (pojawił się jeszcze zarzut gwałtu) ląduje w londyńskim areszcie, gdzie rozpoczyna się jej trwający blisko trzydzieści lat perwersyjny związek z tabloidami. 


Jej historia okazuje się prawdziwym hitem w Wielkiej Brytanii, po trzech miesiącach oskarżona Joyce odjeżdża spod bramy aresztu elegancką limuzyną prosto na przyjęcie po premierze Gorączki sobotniej nocy, gdzie poznaje Johna Travoltę i całuje się z wokalistą grupy The Who. Joyce McKinney jest wniebowzięta, nie podejrzewa jednak, że strategia tabloidów zawsze polega na działaniu z dwóch stron. Najpierw promują historię dziewczyny, a potem – grzebią w jej dawnym życiu, tworząc „własną” historię z insynuacji.

  

Mimo zabawnych momentów, film Morrisa jest dojmująco przygnębiający. Nie tyle opowiada historię ogłupionej własną próżnością kobiety (po historii z Kirkiem, Joyce robi karierę jako posiadaczka pięciu sklonowanych w Korei Południowej pitbullów), ile uwypukla władzę mediów nad zbiorową i indywidualną wyobraźnią. Doświadczeni dziennikarze tabloidów w rozmowach nie ukrywają, że są w stanie zrobić wszystko, by wykreować pożądany materiał prasowy. Nie liczą się słowa, rzeczywistość ani tym bardziej niczyje emocje. Niby nie ma w tym niczego odkrywczego. Morris nie ma ambicji, by tabloidowe media krytykować, proponuje jednak się dobrze zastanowić, zanim zachwycimy się kolejną opisaną w nich fantastyczną historią.


Tabloid, reż. Errol Morris, USA 2011

  

 tabloid.jpg

  

  

  

Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 21.11.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.86766 Seconds