NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Gasidło: Energia atomowa w Polsce - dyskusja, której nigdy nie było Drukuj
Tomasz Gasidlo   
01.03.2011
3241693417_8599c60580_m.jpg

Polski rząd planuje budowę elektrowni atomowej. Jak podaje portal Wirtualny Nowy Przemysł, jej koszt szacowany jest na 20 mld euro, z czego ok. 16 mld ma pochłonąć pozyskana z Francji technologia jądrowa. Ktoś powie: będziemy samowystarczalni. W końcu paliwo w postaci uranu to koszt „jedynie” 56 mln euro rocznie, twierdzi portal Elektrownia-jadrowa.pl, prowadzony pod patronatem Ministerstwa Gospodarki. Energia atomowa jest pod wieloma względami rozwiązaniem dobrym, należy jednak się zastanowić, czy nie ma dla niej lepszej alternatywy? W czyim właściwie interesie działają kolejne rządy? Czy Polska może być samowystarczalna energetycznie i jak to osiągnąć?


Symbol nowoczesności?


W naszym kraju elektrownia atomowa uważana jest za rozwiązanie nowoczesne. Tymczasem pierwszy reaktor uruchomiony został w 1954 roku w ZSRR, w Obnińsku. Od tamtego wydarzenia minęło zatem aż pięćdziesiąt sześć lat. Trudno uwierzyć, że od tego czasu nie wymyślono nic lepszego. Złotym wiekiem dla „atomówek” były lata 70. XX wieku. W Wielkiej Brytanii strajkował wtedy związek górniczy, a arabskie państwa zrzeszone w OPEC odcięły kraje Europy Zachodniej oraz Stany Zjednoczone od dostaw ropy i gazu ziemnego. Margaret Thatcher, nieufna wobec związkowców i krajów znad Oceanu Indyjskiego, postanowiła zainwestować w energię atomową. Dziś 18 proc. energii w Wielkiej Brytanii pochodzi z uranu, ale do 2023 Brytyjczycy planują zamknąć wszystkie elektrownie atomowe.  – Ostatnio brytyjski Inspektorat Instalacji Atomowych napisał do EDF i AREVA – francuskich firm, które chcą budować cztery reaktory w Wielkiej Brytanii – iż wstrzymuje ich inwestycje, wskazując na brak systemów pokazywania informacji czy sterowania ręcznego, które pozwoliłoby zatrzymać reaktor zarówno z miejsca w elektrowni, jak i z dystansu – mówi prof. Mielczarski, elektroenergetyk wykładający na Politechnice Łódzkiej.


Wśród krajów rozpoczynających budowę elektrowni jądrowych znajdują się Polska, Czechy, Kazachstan, Węgry oraz Gruzja. Światowymi liderami nowych technologii raczej byśmy ich nie nazwali. Co więcej, żaden z powyższych krajów nie dysponuje odpowiednią technologią, więc będzie musiał ją od kogoś kupić. A jakie plany mają obecni „atomowi potentaci”? Niemcy chcą wygasić wszystkie elektrownie atomowe do roku 2021. Kanclerz Merkel ogłosiła niedawno, że termin ten został przesunięty do roku 2050. Przyczyn nie podała. Reprezentująca w Reichstagu opozycję Claude Roth stwierdziła: „w Niemczech nie rządzi kanclerz, lecz jej doradczyni do spraw energii atomowej”, po czym zapowiedziała ostrą walkę w Bundesracie. Chodzi o dalszą rozbudowę sieci biogazowni. Nasi zachodni sąsiedzi wybudowali ich już przeszło cztery tysiące i ciągle stawiają nowe. Paliwem jest metan uzyskany z fermentacji roślin, zwierzęcych odchodów bądź odpadów z oczyszczalni ścieków. Dzięki tej technologii Niemcy za dwadzieścia lat powinny osiągnąć energetyczną samowystarczalność. Bardzo trudna sytuacja jest w Stanach Zjednoczonych, gdzie nie ma pomysłu, co robić z odpadami atomowymi. Planowano wprawdzie wybudowanie dużego i bezpiecznego magazynu pod górą Yucca, ale gdy w lutym 2009 Barack Obama cofnął finansowanie, projekt upadł. Obecnie ponad 70 tys. ton wysoko radioaktywnych odpadów jest przechowywanych w składowiskach tymczasowych. Stany Zjednoczone zamiast budować nowe reaktory, ulepszają stare, a przyszłości energetyki upatrują w biogazie. W listopadzie 2010 departament energii Stanów Zjednoczonych ogłosił program zakładający roczną produkcję 125 mln m3 biopaliwa do 2022 roku. Czego symbolem ma być zatem elektrownia w okolicy Żarnowca? Nowoczesnej technologii i siły oraz determinacji państwa? Czy raczej smutku peryferii, które muszą importować przestarzałą francuską technologię?


Zyski i straty

  

Energia atomowa jest stosunkowo tania. Dzięki niej rachunki za prąd statystycznego Polaka spadną o około 30 proc. To dużo, jednak ta sama moc otrzymana ze spalania biogazu zmniejszy je nawet o połowę. Koszt uzyskania 1 MW mocy elektrowni atomowej to ok. 5 mln euro, tymczasem tę samą moc z biogazowni można uzyskać za 1 mln. Co więcej, rząd zakłada, że na zakup uranu potrzebne będzie ok. 40 – 50 mln euro rocznie, tymczasem koszt biomasy to wydatek rzędu 15 milionów. Zakupu paliwa dokonamy na u nas, a zamiast odpadów radioaktywnych, których utylizacja pochłonie kolejne miliony, pozostanie nam naturalny nawóz, który można odsprzedać polskim rolnikom. A to nie wszystko. Odwołajmy się ponownie do przykładu Niemiec. Prof. Jan Popczyk z Politechniki Śląskiej pisze, że 3500 niemieckich bioelektrowni zaopatruje w energię około 1,2 mln czteroosobowych gospodarstw domowych, a przy tym daje zatrudnienie 10 tys. osób. Potencjał polskiej bioenergetyki jest równie wysoki. Zagospodarowując ¼ terenów rolnych pod uprawę roślin szybko rosnących, możemy uzyskać do 30 mld m3 biometanu, czyli gazu ziemnego (roczne zapotrzebowanie naszego kraju to ok. 14 mld tego surowca – z czego ok. 8,5 mld importujemy z Rosji). Jeśli ograniczymy się do obsadzenia ugorów i odłogów, ilość ta wyniesie ok. 11 mld m3. Jeśli dodamy do tego biomasę z oczyszczalni i nawozu zwierzęcego, to bez straty powierzchni terenów rolnych uzyskamy ok. 12 mld m3 biometanu rocznie. Rozwijając zatem tę tanią i ekologiczną technologię, możemy w ciągu kilku lat zaspokoić ok. 30 procent zapotrzebowania na energię pierwotną w Polsce. Jak to możliwe, że te dane (dostępne przecież na stronach internetowych Ministerstwa Rozwoju Regionalnego, a także Ministerstwa Gospodarki) nie są w ogóle brane pod uwagę?


Społeczeństwo, naukowcy i lobbing

  

Polska, godząc się na „Program 3 x 20”, zobowiązała się zapewnić wzrost o 20 proc. wykorzystania odnawialnych źródeł energii oraz zmniejszenie o taką samą ilość emisji gazów cieplarnianych i ograniczenie energochłonności do 2020 roku. Przyjęty na lata 2007 – 2013 budżet Unii Europejskiej zakłada zwrot od 40 proc. (dla inwestorów prywatnych) aż do 70 proc. (dla samorządów) poniesionych kosztów inwestycyjnych w energię odnawialną. Tymczasem na elektrownię atomową nie dostaniemy nic. Nawet jeśli zdecydujemy się na równoległy rozwój technologii atomowej i biogazowej, wybierzemy wariant „2 x drożej i 2 x gorzej”. I nikt nawet nie wysili się, by zaproponować rolnikom zagospodarowanie ugorów – teraz dostają po 50 euro od hektara, a za uprawę roślin energetycznych dopłata wynosi aż 450 euro – czyli prawie dziesięć razy więcej. Tymczasem dzisiaj w naszym kraju jest około 150 elektrowni biogazowych. Z początkiem kadencji premier Waldemar Pawlak informował o programie „Biogazownia w każdej gminie”. Tymczasem w kwietniu 2010 r. na jego zaproszenie z wizytą do Polski przybyli przedstawiciele francuskich koncernów atomowych. Dyrektor generalny Agencji Energii Jądrowej (NEA) Luis Echavarri stwierdził nawet, że optymalnym rozwiązaniem dla Polski byłoby uruchomienie od czterech do sześciu elektrowni atomowych, do czego potrzebne byłyby minimum dwa bloki jądrowe. Można łatwo obliczyć, jakie koszty wiązałyby się z tym dla Polski, a jakie zyski odnieśliby zagraniczni, a szczególnie francuscy inwestorzy. 


 Epilog

  

W tej chwili inwestujemy w przestarzałą, trzydziestoletnią atomową technologię. Wydamy ok. 20 mld euro na budowę elektrowni, a następnie wypchamy portfele zagranicznych eksporterów uranu. Polskie firmy będą zapewne zaangażowane w około 15 – 20 proc. inwestycji. Tymczasem dostępna jest alternatywa, która sprawi, że zwiększymy poziom bezpieczeństwa energetycznego. Możemy pójść drogą nowoczesną, tanią i wykorzystać szansę, jaka przed nami stoi.

  

Komentarze
Dodaj nowy
franiszyn   |02.03.2011 16:41:58
Bardzo dobry komentarz o stanie polskiej myśli energetycznej!

Obecnie coraz
głośniej mówi się o ogniwach paliwowych, które mogą być zasilane prawie każdym
paliwem z odnawialnych źródeł. Google i Apple opracowują plan na niezależność
energetyczną głównie na ogniwach paliwowych…

Najprawdopodobniej:
zdecentralizowana kogeneracja wykorzystująca metan(lub węgiel/drewno), oparta na
ogniwach paliwowych to przyszłość energetyki.
Z całą pewnością nie atom.
fatal_error  - Niestety nie jest tak różowo z bio…   |02.03.2011 20:20:17
Energia pozyskana z roślin charakteryzuje się niedużą wydajnością małą
gęstością, więc jednoznacznie jesteśmy zmuszeni produkować ją w małych ośrodkach
pozyskujących surowiec z dużego obszaru. Opłacalność takich zakładów opiera się
głównie na zielonych certyfikatach, przy samodzielnej rentowności elektrowni
konwencjonalnych obarczonych kosztownymi obowiązkami oczyszczania spalin.
Biogazownie i tego typu instalacje mogą (i powinny!)być uzupełnieniem i
wzmocnieniem systemu elektroenergetycznego, co nie zmienia faktu, iż to
elektrownie zawodowe produkują i będą produkować ogromną większość energii
(problem sieci przesyłowych, rozdziału energii, gotowości i pewności do
produkcji). Energetyka opisana w artykule to przez następne kilkadziesiąt lat
utopia.

Nie mogę się także zgodzić, że technologie atomowe są przestarzałe.
Obecnie przeżywają swój renesans (tak, jak ponoć "stare i niepotrzebne"
koleje). Nowe bloki są i będą tworzone w kolejnej już generacji reaktorów, z
najbardziej innowacyjnymi zabezpieczeniami i największymi sprawnościami. Rozwój
atomistyki powoduje iż szacowane obecnie kilkadziesiąt lat dostępu do paliwa
można realnie wydłużyć kilkakrotnie. Argument że technologia 30-letnia jest
gorsza od starożytnego spalania drewna jest kontrowersyjny.
Tytus  - skutki nakładów na edukację   |02.03.2011 20:43:24
@franiszyn: pełna zgoda, problem tylko w tym, że wskutek marnych nakładów na
edukację poziom wiedzy o nowościach w energetyce jest wśród podejmujących
strategiczne i wielomiliardowe decyzje równie marny. Jeśli udało się wykształcić
jakieś grono dobrych specjalistów to są oni już dawno wchłonięci przez biznes
energetycznych, który ma swoje interesy. W urzędach pozostali średniacy, dla
których takie wydarzenia jak 20 mld na elektrownię atomową wydają się niebywale
ambitnym i postępowym przedsięwzięciem. Nie mamy własnych centrów
innowacyjności, więc podejmujemy decyzje typowe dla peryferii.
kot   |02.03.2011 22:12:52
Tak Tytus. Jest jak mówisz!
I jeszcze coś polityka społeczna i polityka
gospodarcza u nas nie istnieją od lat. W polityce gospodarczej
powinno się takie rzeczy rozważać.
Mamy za to politykę energetyczna
wg PIS jak ograć Rosjan lub jak oni nas ograją
Zgłaszamy swoje rewelacyjne
propozycje Unii. Nie zdając sobie sprawy, że oni wyprzedzili już nas w
technologiach, o których nikt z polityków nie słyszał.
Tak to jest gdy
politykę zastępują hasła. Jeszcze o tymhttp://kot-blogkota.blogspot.com
tls   |03.03.2011 18:14:39
Aby nie przepisywać wszystkiego co napisał już fatal_error dodam, że z biogazem
należy uważać bo to jest najprostsza droga do wpompowania do atmosfery kolejnych
ton CO2. To, że węgiel w tym procesie przebywa dużo krótszą niż w przypadku ropy
i węgla kamiennego drogę, nie zmienia jego wpływu na klimat Ziemi. Zatem
ostrożnie.

Panie Tomaszu, czy ktoś policzył ile by potrzeba było biogazowni,
żeby zasilić np. Polskę? Czy wystarczyłoby dla nich paliwa? Jak wyglądałby ile
kosztował jego transport?
tls/fatal_error   |07.03.2011 22:28:23
szanowni komentujący
1.jak wskazuje tytuł chodzi o dyskusje jaka ma np miejsce
tutaj, a której próżno szukać w mainstream’ie

2.wpływ c02 na atmosferę jest
conajmniej problematyczny…żeby nie napisać
"propagandowy"

3.nowoczesna/przestarzała - reaktor
3generacji(przewidziany dla Polski) jest przestarzały - kraje wysokorozwinięte
gdzie planowane są NOWE elektrownie są mi nieznane…takie plany ma Rosja,
Czechy, Polska…natomiast finiszują Kanada i Finlandia. A możliwości jakie ma
Polska - zagospodarowanie pod kątem biomasy SAMYCH ugorów=zabezpieczenie potrzeb
gazowych Polski

4.budowa e.atomowej w ogóle nie rozwiązuje naszych problemów
energetycznych…zamiast śląskiego węgla australijski/francuski uran?

5.
utopijność pomkysłu…to zależy: jako źródło pomocnicze sprawdzi się na pewno(no
powiedzmy na 90%)…w niemczech oze to obecnie 15% energii…następne 10lat
powinno(w planach)przynieść kolejne 15%…a to już będzie bardzo
dużo

reasumując…sama w sobie energia atomowa zła nie jest, nie jest jednak
idealna(tak jak i bio-e.)jednak budowana w ten sposób, za takie pieniądze i z
takich powodów jest błędem.
pozdrawiam
kogut  - Pierwszy glos rozsadku ! brawa   |15.03.2011 00:37:42
słuchając polskiej TV czytając np. Politykę i inne straciłem nadzieje na
rozsadek Polaków. W Niemczech ostatnia elektrownie atomowa zbudowano w 1988
Kanclerz Merkel po wypadkach w Japonii wstrzymała decyzje dobrowolnie o
przedłużeniu pracy 17 elektrowni jądrowych w RFN
pozdrowienia
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 02.03.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 27.83757 Seconds