|
Zwyczajny stan nadzwyczajny |
|
|
Anna Krawec
|
|
08.02.2010 |
Właściwość ukraińskiej polityki jest taka, że niektóre jej wielkie postacie są zdolne stale posilać swój lud ciągle nowymi, szokującymi ciekawostkami i publicznymi wpadkami, które wpisane są w cykliczność medialnego istnienia.
W przeddzień wyborów wszystkim na język cisnęły się nowiny o tym, jak Wiktor Janukowycz w jednym z publicznych występów nazwał rosyjskiego pisarza, Antona Czechowa, ukraińskim poetą. Jego problemy z imionami i nazwami własnymi od dawna są znane i stale dają o sobie znać. Jedną z ostatnich „perełek” było to, że Janukowycz podczas przedwyborczego tournée po Ukrainie, gdzie spotykał się ze swoimi zwolennikami z Lwowa nazwał ich „najlepszym ludobójstwem - ukr. „henocydom” - w kraju” (mając na myśli „grupę genów” - ukr. „henofond”).
Podobne wpadki dodają do politycznej histerii ukraińskiej sytuacji właściwego, absurdalnego posmaku. Taki jest zwrotny efekt współczesnego cynizmu, „szokowa terapia” od profesjonalistów. Stało się to regułą ukraińskiego życia politycznego, a każdy nowy wypadek tylko potwierdza stabilność tego śmiesznego stanu.
Z reżimu wszechwolności korzystają też inne polityczne persony. W szczególności konsekwentną polityką klaunady wyróżnia się mer Kijowa, prawosławny biznesmen Leonid „Lonia Kosmos” Czernoweckyj, który poprzedniej wiosny wydał płytę z estradowymi pieśniami swojego wykonania. Narkotykowy odór jego działalności konsekwentnie wchodzi w folklor. W ten sposób działa nadzwyczajny stan.
Prezydent Janukowycz będzie unikalną postacią w światowym spisie politycznych „eksponatów”, takich jak George Bush czy Silvio Berlusconi.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 08.02.2010 )
|
Na samym początku juz się zaczęłam śm...
bogaci mają zdolne dzieci Często ta...