|
Oleksij Radynski
|
|
11.01.2010 |
Filozof Myrosław Popowycz parę dni temu zwołał konferencję prasową, żeby zaapelować do Wiktora Juszczenki o zaprzestanie krytyki pod adresem Julii Tymoszenko. „Chodzi o to, że Pan, Wiktorze Andrijowiczu, pcha Ukrainę w ramiona kandydata z bardzo wątpliwą reputacją” - zacytował filozof kawałek własnego listu otwartego do prezydenta, robiąc aluzję do burzliwej przeszłości Wiktora Janukowycza. Popowycz przypomniał, że w 2004 roku Tymoszenko „nie żałując siebie prowadziła wojnę” o wygraną Juszczenki w prezydenckich wyborach. „Wstrzymajcie się od wylewania brudów na premier i snucia nieprawdziwych oskarżeń pod jej adresem” - oświadcza Popowicz.
Praktyka pokazuje, że w Ukrainie intelektualiści wypowiadają się publicznie wtedy, gdy zmuszają ich do tego okoliczności - najczęściej przed wyborami. Co zmusiło poważnego filozofa do niespodziewanego wystąpienia w publicznej dyskusji, od której intelektualiści wolą trzymać się jak najdalej? Popowycz jest nie tylko autorem fundamentalnych prac, takich jak „Zarys historii kultury Ukrainy”, ale i dyrektorem Instytutu Filozofii Ukraińskiej Akademii Nauk. Ta instytucja pierwsza trafia pod presję władzy, która - obawiając się przegrania wyborów - pragnie wsadzić własne przesłanie w usta tych, których opinii się słucha. W 2004 roku wielu intelektualistów było zmuszonych mówić o „pomarańczowej epidemii” i zagrożeniu wojną domową w przypadku objęcia urzędu przez Juszczenkę. Analogiczne zachowuje się administracja Tymoszenko. Retoryka wobec „kandydata z bardzo wątpliwą reputacją” również nie zmieniła się znacząco od poprzednich wyborów. Tym intelektualnym second-handem przestali się posługiwać nawet politycy z marginalnym poparciem, bo zrozumieli, że „elektorat” już przestał przysłuchiwać się ich opiniom. Teraz ci nieliczni wyborcy, którzy przysłuchiwali się opiniom filozofów, także przestaną to robić.
Przełożył: Paweł Pieniążek
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 11.01.2010 )
|
Chyba mnie nie zrozumiałeś, właśnie c...
Brakuje pieniędzy na edukację, brakuj...