|
Wiktor Juszczenko, który w pierwszej
turze wyborów prezydenckich przegrał z kretesem, zdecydował
ostatecznie zawieść nawet te 5% wyborców, które na niego głosowało. Oprócz nagrodzenia Stepana Bandery i różnych inicjatyw
osądzających „przestępstwa komunizmu”, z którymi
Zachodnia Ukraina (gdzie ma najwięcej zwolenników) się zgadza,
podjął kilka decyzji, które są na rękę Wiktorowi Janukowyczowi.
I tego Zachodnia Ukraina wybaczyć nie może.
Pierwszą taką decyzją było
podpisanie poprawek do ustawy o wyborach prezydenta Ukrainy już w
dzień po tym, jak Werchowna Rada przyjęła ją trzeciego lutego.
Przed
wprowadzeniem zmian liczba reprezentantów danego kandydata w
komisji wyborczej była taka sama, aby posiedzenie komisji było
ważne musiało być obecne 2/3 składu. Janukowycz obawiał się, że
reprezentanci Tymoszenko nie pojawią się w komisjach, gdzie ma
największe poparcie.
Wszyscy wiedzieli, że ustawa była
niedoskonała i wymagała wielu poprawek. Jednak jakakolwiek zmiana
ustawy o wyborach, wprowadzona cztery dni przed wyborami, nie
zważając na jej treść, mogła być wprowadzona tylko na korzyść
jednego z kandydatów. W tym wypadku Janukowycza. Razem z sobą
Wiktor Juszczenko ciągnie w przepaść również swoją partię -
Nasza Ukraina, która przegłosowała te poprawki do spółki z
komunistami, Partią Regionów i częścią deputowanych partii
Wołodymyra Łytwyna. Same
głosowanie ciężko nazwać uczciwym, ponieważ już trzech
deputowanych Naszej Ukrainy-Ludowej Samoobrony oświadczyło, że nie
uwzględniono ich głosów.
Przed wprowadzeniem zmian ilość reprezentantów danego kandydata w
komisji wyborczej była taka sama, aby posiedzenie komisji było
ważne musiało być 2/3 składu. Janukowycz obawiał się, że
reprezentanci Tymoszenko nie pojawią się w komisjach, gdzie ma
największe poparcie.
Oprócz tego Juszczenko
podpisał także dymisje gubernatorów obwodów charkowskiego
(Arsena Awakowa) i dniepropetrowskiego (Wiktora Bondara) na podstawie
decyzji obwodowych rad. Arsena Awakowa - deputowanego rady obwodowej,
której większość popiera Janukowycza - próbowano usunąć już
nie raz. Jednak sami tego zrobić
nie mogli, a Wiktor Juszczenko nie zgodził się na jego
dymisję, ponieważ Awakow skutecznie wykonywał swoje obowiązki.
Przed wyborami obaj gubernatorzy otwarcie poparli Tymoszenko, co
skłoniło Juszczenkę do podpisania dymisji.
W taki sposób między
dwoma Wiktorami wszystko staje się bardziej oczywiste - Janukowycz
domaga się swojej prezydentury. Juszczenko patologicznie przeszkadza
Julii Tymoszenko, licząc na wynagrodzenie za “posługę” po
zwycięstwie swojego imiennika. Najciekawsze, że taka zbieżność
interesów może częściowo być na rękę Julii Tymoszenko. Ten,
kto w pierwszej turze głosował na Juszczenkę, już zrozumiał, że
jeśli on reprezentuje czyjeś interesy, to na pewno nie jego. Teraz
ci, którzy wahali się między głosowaniem na Tymoszenko, a
„przeciwko wszystkim” mogą chętniej poprzeć pierwszy
wariant, jako jedyny możliwy sposób uniknięcia „kuczmizmu”,
który staje się nie takim już niemożliwym,
jak wydawało się przedtem (szczególnie przez zwiększenie
prawdopodobieństwa fałszerstw wyborczych dzięki nowemu prawu).
Przełożył Paweł Pieniążek
Na podobny temat
|
..się tak w szpitalach traktuje. Choć...
Ależ, co się będą lekarze pacjentami ...