Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Tydzień do decydującego starcia Drukuj
Piotr Andrusieczko   
31.01.2010
Za tydzień, 7 lutego, dojdzie do ostatecznego starcia w prezydenckiej kampanii wyborczej na Ukrainie. Naprzeciw siebie staną przedstawiciel postkomunistycznej i postkuczmowskiej oligarchicznej nomenklatury – Wiktor Janukowycz oraz „jedyny mężczyzna w ukraińskiej polityce”, wojująca populistka – Julia Tymoszenko. Dla wielu Ukraińców oznacza to trudny wybór. I wszystko wskazuje na to, że o ostatecznym rezultacie zadecyduje głosowanie negatywne. To zresztą nic nowego w ukraińskiej praktyce wyborczej.

Pierwsza tura wyborów zakończyła się przewagą Wiktora Janukowycza nad Julią Tymoszenko wynoszącą ponad 10 proc., co stanowi 2,5 mln głosów. W Partii Regionów zapanowała euforia, ale raczej na krótko. Druga tura wyborów prezydenckich rządzi się swoimi prawami i prosta arytmetyka tu nie działa. Wciąż nie wiemy, kto wygra. Można tylko założyć, że w drugiej turze wyborów różnica pomiędzy wynikami kandydatów znacznie się zmniejszy i nie będzie wynosiła więcej niż 3-4 proc.

Dwa tygodnie, jakie upłynęły od pierwszej tury, minęły przede wszystkim na spotkaniach kandydatów z wyborcami w regionach. Sztaby starały się wypracowywać nową taktykę, jednak w tej materii zbyt wiele nie da się już zmienić. Wynik wyborów rozstrzygną głosy 22% wyborców, którzy w pierwszej turze oddali swoje głosy na innych niż Janukowycz i Tymoszenko kandydatów. Możemy przyjąć, że na Janukowycza zagłosuje elektorat Łytwyna, Moroza, Symonenki. Na Julię Tymoszenko zaś większość wyborców Juszczenki i Jaceniuka, mimo że obecny prezydent zrobił wiele, by jego elektorat nie poparł Tymoszenko. Tak czy inaczej, zarówno w wypadku Janukowycza, jak i Tymoszenko nowi wyborcy zagłosują raczej „przeciw” niż „za”.

Rozstrzygające może się okazać zachowanie wyborców Serhija Tihipki, który w pierwszej turze otrzymał 13 proc. głosów. Julia Tymoszenko doskonale zdaje sobie z tego sprawę, stąd jej szybka reakcja w postaci propozycji stanowiska szefa rządu dla Tihipki. W odróżnieniu od Tymoszenko u Janukowycza w tej kwestii wypowiadano się ostrożniej. Po pierwsze, pod wpływem wyników pierwszej tury uwierzono, że Janukowycz może zwyciężyć samodzielnie. Po drugie, Janukowycz jest w innej sytuacji niż Tymoszenko i nie decyduje samodzielnie o kadrowych posunięciach. Zdaniem ukraińskiego politologa Wołodymyra Fesenki propozycja Tymoszenki dla Tihipki jest realistyczna, w odróżnieniu od ewentualnych propozycji Janukowycza. W Partii Regionów jest kilku pretendentów do stanowiska premiera i różne grupy wpływu wywierają nacisk w tej sprawie. Osoba z zewnątrz nie ma więc szans na zajęcie tego stanowiska. Natomiast sam Tihipko dał do zrozumienia, że inne posady go nie interesują. Tihipko znalazł się w trudnej sytuacji, ponieważ jakąkolwiek podejmie decyzję, to ryzykuje. Jeśli wybierze propozycję Tymoszenko, to ryzykuje utratę poparcia swoich wyborców, a Ukrainę czekają jeszcze wybory samorządowe w maju oraz prawdopodobnie przedterminowe wybory parlamentarne jesienią tego roku. Z drugiej strony nie wiadomo, czy zachowując pozycję „niezależnego”, uda mu się utrzymać mobilizację elektoratu do wyborów. Przykład Jaceniuka pokazuje, że nie jest to łatwe. Jest prawdopodobne, że jeśli Tihipko nie zajmie określonego stanowiska, jego wyborcy z dużych ośrodków przemysłowych zagłosują raczej na Janukowycza, a mniejsza część na Tymoszenko. Taki rozkład przynajmniej prognozowali eksperci po pierwszej turze wyborów. Jednak ostatnio pojawiły się informacje o wewnętrznych badaniach zachowań wyborców Tihipki, które pokazują podobno zmianę nastrojów na korzyść Tymoszenko. Jeśli to prawda, to może to wpłynąć na postawę samego Tihipki i podjęcie decyzji o publicznym poparciu Tymoszenko. Na razie trwają więc intensywne pozakulisowe negocjacje, bo stawka jest rzeczywiście wysoka, a czasu zostało mało.

Jeśli mówimy o czynnikach, które będą wpływały na rezultat drugiej tury wyborów, to pewną rolę odegra również frekwencja. I znów można założyć, że im będzie wyższa, tym będzie to korzystniejsze dla Julii Tymoszenko. Wynika to z faktu, że elektorat Janukowycza już w pierwszej turze został mocno zmobilizowany. Natomiast w wypadku Tymoszenko frekwencja na zachodniej Ukrainie, gdzie wciąż może ona liczyć na pewien wyborczy potencjał, była niższa.

Teoretycznie w ostatnim tygodniu kampanii możemy się spodziewać jakichś nowych skandali, jednak wszystko wskazuje na to, że ich oddziaływanie na ukraińskich wyborców jest znikome. Ukraińcy odczuwają wyraźnie przesyt i trudno już ich zaszokować sposobem bycia polityków.

Inaczej wygląda problem możliwych fałszerstw wyborczych. Ostatnio miał miejsce skandal związany z zakładami poligraficznymi „Ukraina”, gdzie rzekomo nielegalnie dodrukowano 1,5 mln kart do głosowania. Trudno sobie jednak wyobrazić, żeby obecnie na Ukrainie można było po prostu podrzucić większą liczbę sfałszowanych kart wyborczych. Zresztą skandal wokół „Ukrainy” mógł mieć zupełnie inny cel, bo w dużej mierze konsekwencją tego wydarzenia była dymisja oddanego Tymoszence ministra spraw wewnętrznych Jurija Łucenki. Istnieje raczej niebezpieczeństwo sięgnięcia po takie metody na szczeblu komisji terenowych, tam, gdzie ich skład jest kontrolowany przez przedstawicieli jednego kandydata. Tyle że jest to broń obosieczna, ponadto podczas drugiej tury na Ukrainie będzie sporo międzynarodowych obserwatorów. Dlatego, zdaniem ukraińskich ekspertów, jeśli nawet dojdzie do fałszerstw wyborczych, to nie będą one miały znaczącego wpływu na rezultat wyborów.

Decydujące po wyborach będzie to, czy strona przegrana pogodzi się z rezultatem. Wydarzenia związane z walką o kontrolę nad sądami pomiędzy BJuT i Partią Regionów pokazują, że po wyborach może dojść do sądowej „ciąganiny”, która opóźni oficjalne ogłoszenie wyników.

Za tydzień Ukraińcy wybiorą nowego prezydenta. W ukraińskiej rzeczywistości politycznej niewiele się jednak zmieni. Na politycznym horyzoncie 2010 roku widać już nowe wybory i trudno oczekiwać stabilizacji politycznej. Na tym tle optymistycznie wyglądają badania, które pokazują, że Ukraińcy wciąż chcą głosować i mimo zmęczenia obecnymi figurami politycznymi wierzą, że to właśnie wybory pomogą z czasem zmienić otaczającą ich rzeczywistość.
Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 11.02.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.94719 Seconds