|
Jeszcze na początku XXI wieku Ukraina była uważana za jednego z największych w Europie producentów i dostawców nielegalnych płyt. Po wprowadzeniu przez Stany Zjednoczone w 2002 roku sankcji, sytuacja znacznie się zmieniła, chociaż płyty z filmami, muzyką czy oprogramowaniem komputerowym można dość łatwo kupić nie tylko na bazarach, ale i gdzieniegdzie w podziemiach metra.
Zresztą możliwe, że ta „piracka idylla” już niedługo zostanie zburzona przez siły neoliberalnych obrońców praw własności intelektualnej (czyli zjednoczenie wielkich, monopolistycznych korporacji, m.in. takich jak Business Software Alliance).
Przyczyną takich niepocieszających prognoz stała się wiadomość o tym, że marcu tego roku po raz pierwszy na Ukrainie na 3,5 roku więzienia skazano handlarza płytami na „Petriwce”, największym ukraińskim rynku książek i nielegalnych płyt różnego rodzaju. W informacjach prasowych podano, że 23-letniego handlarza został zatrzymany wskutek przeszukania rynku przez pracowników organów śledczych, którzy znaleźli u niego płyty z oprogramowaniem komputerowym, w tym wypadku produkcji kompanii Adobe System, wartym 79,9 tysięcy hrywien. Fakt, że na całym rynku znaleziono tylko jednego pirata, wydaje się zdumiewający i zmusza do wątpienia w uczciwość pracy organów śledczych. Skazany miał ponieść, oprócz kryminalnej, także odpowiedzialność cywilną, w związku z pozwem kompanii Adobe System. Pozew jednak nie został rozpatrzony przez sąd, ze względu na niezjawienie się oskarżyciela.
Spróbujmy dokonać porównania z sąsiednią Rosją, w której sytuacja z pirackimi produktami jest podobna do ukraińskiej. Nie tak dawno w internecie pojawiła się informacja o tym, że prezydent Federacji Rosyjskiej Dmitrij Miedwiediew reklamował produkty Apple, przy czym robił to w dość dziwny sposób. Chwalił się swoim iPadem, opowiadając, że ściągnął na niego z internetu książkę Michaiła Lermontowa „Bohater naszych czasów”. Jeszcze wcześniej u Dmitrija Miedwiediewa pojawił się iPhone pierwszej generacji i Macbook Pro. Najważniejsze w tej historii jest, że wspomniana książka była po prostu „znaleziona i ściągnięta” z internetu, a wszystkie produkty Apple’a prezydent miał jeszcze przed ich certyfikacją i rozpoczęciem oficjalnej sprzedaży w Rosji. Co według prawa jest karalne. Ale, jak można było podejrzewać, pozwów pod adresem Miedwiediewa nie było.
Według różnych statystyk, zarówno Rosjanie jak i Ukraińcy wytrwale wydłużają korzystanie z testowych wersji oprogramowania, a także bezpłatnie ściągają muzykę i filmy z internetu. Jednak bezpodstawne płacenie dużych pieniędzy za to, co można uzyskać bezpłatnie, wydaje się niedorzeczne nie tylko w kraja postsowieckich, ale też w wielu innych, także zachodnich. I tu aktualne jest pytanie zadane przez Richarda Stallmana, jednego z liderów ruchu copyleft: Czy kiedy prawo jest naruszane na tyle często, że uważa się to za normę, to problemu należy szukać w ludziach, czy w prawie?
Oczywiście jedynej adekwatnej odpowiedzi na to pytanie nie może dać raczej Ukraina, biorąc pod uwagę jej pragnienie integracji z globalną gospodarkę, w której ciągle panuje totalitarne prawo copyrightu. Nie należy też oczekiwać na „zachodnie” rozwiązanie problemu. Chociaż na Zachodzie software “communists” (jak nazwał ich Bill Gates) aktywnie tworzą konkurencję dla posiadających monopol korporacji. Niestety bardziej widoczne i niepokojące jest odkrycie przez francuskich naukowców sposobu na wyśledzenie klientów torrentów, co prawdopodobnie spowoduje falę pozwów i aresztowań na całym świecie. Z tej perspektywy staje się oczywiste, że na Ukrainie czym prędzej powinien zostać wyrażony sprzeciw wobec neoliberalnej dyktatury copyrightu. Sprzeciw w postaci stworzenia ruchu, który broniłyby alternatywnych sposobów ochrony własności intelektualnej jak copyleft, “Free Software”, “Open Source” czy “GNU General Public License”. W innym wypadku prawodawcy będą wydłużać korzystanie ze wszystkich legalnych i nielegalnych nowinek technicznych, a tym czasie w więzieniach będą siedzieć dwudziestoletni sprzedawcy i użytkownicy pirackich produkcji.
W innym wypadku, ustawodawcy będą dalej zezwalać na legalny i nielegalny handel nowinkami technicznymi. Podczas gdy zajmujący się handlem nimi dwudziestoparoletni sprzedawcy oraz ich potencjalni klienci będą siedzieć w więzieniach.
Przełożyła Dominika Szubańska
Na podobny temat
|
A jakie to ma znaczenie, czy dane dzi...
Postaram się. To będzie wymagało chwi...