|
Paweł Pieniążek
|
|
09.02.2010 |
No i wygrał Janukowycz. Nikogo bardzo to nie zaskoczyło, bo nie będzie to wielka zmiana. Po zaprzysiężeniu zostaną podjęte pierwsze działania. Prawdopodobnie wyciszy się konflikt polityczny, bo od władzy odejdą pomarańczowi albo przynajmniej część z nich. Na arenie politycznej nastąpi przetasowanie i władzę przejmie Partia Regionów z koalicjantem – na którego typuje się Silną Ukrainę albo Naszą Ukrainę-Ludową Samoobronę.
Janukowycz zapewne nie zmieni swojego stosunku do NATO i do UE. Dlatego prawdopodobnie zrezygnuje z uczestnictwa w MAP. Jednak może skutecznie rozwijać stosunki gospodarcze z UE, która zresztą ciepło przyjęła wiadomość o wygranej lidera Partii Regionów.
Język ukraiński w dalszym ciągu będzie się popularyzował. Tego procesu nie zahamował nawet dużo bardziej „prorosyjski” Kuczma.
Losy premier Julii Tymoszenko zapowiadają się najmniej kolorowo. Prawdopodobnie to jej partia będzie największą opozycją w Werchownej Radzie. Jej bieg „po trupach” do fotela prezydenckiego oraz perspektywa utraty stołków zraziła do niej część współpracowników - za janukowczyowską zmianą ustawy ordynacji wyborczej głosowało dwudziestu dziewięciu członków Bloku Julii Tymoszenko. Do tego Julia nie pogodzi się z porażka i zapewne w dużej mierze zajmie rolę „szkodnika”, który będzie stale krytykował każde posunięcie rządu oraz prezydenta.
Obecny prezydent Wiktor Juszczenko zasiądzie w parlamencie. Jednakże nie uważam, aby prawdziwie stały się doniesienia o objęciu przez niego stanowiska premiera ponieważ Juszczenko jest nielubiany na Ukrainie. Podczas pierwszej tury przegrał z Tymoszenko nawet w najbardziej „pomarańczowych” obwodach.
Najwyżej zostanie jednym z deputowanych w Werchownej Radzie. Jest szansa, aby jego ugrupowanie NU-LS weszło do koalicji rządzącej. Najbogatszy ukraiński oligarcha, Renat Achmetow od razu zapowiedział, że poważa Juszczenkę i chętnie zobaczy go w Szachtarze. Co zresztą pokazuje relacje biznesu i polityki wśród obozu pomarańczowych, który tak buńczucznie postulował podjęcie działań rozdzielających te dwie gałęzie.
Wbrew powszechnej opinii pomarańczowa rewolucja osiągnęła swój cel. Zwiększyła się swoboda obywateli. Już nikt nie morduje dziennikarzy, jak w przypadku słynnej sprawy, która była jedną z przyczyn rewolucji z 2004 roku - śmierci Georgija Gongadze. W Rosji cały czas mają miejsce takie praktyki. Właśnie zakończone wybory prezydenckie były, według obserwatorów OBWE, wyborami uczciwymi, chyba pierwszymi - nie odnotowano żadnych poważnych fałszerstw, które mogłyby wpłynąć na wynik.
Europejczycy muszą zapomnieć o myśleniu o obozie „pomarańczowych” jako jedynym partnerze, który rozwinie Ukrainę. Powinniśmy z pokorą uznać demokratyczną decyzję społeczeństwa ukraińskiego.
Prezydencja Janukowycza powinna być kolejnym etapem stabilizacji kraju. Za 5 lat kultura polityczna będzie na wyższym poziomie - ciężką pracą na tym polu musi wykazać się nie tylko prezydent, ale także rząd i parlament. Oczywiście nie będzie to krok milowy, który zrówna Ukrainę ze „starymi” krajami UE. Jednak spokojnie możemy oczekiwać gwałtownego zbliżenia się do Polski.
Ukraina zacznie powoli porządkować panujący chaos. Choć oczywiście w dalszym ciągu istnieje prawdopodobieństwo „chorego” konfliktu politycznego, który znowu sparaliżuje wszelakie działania. Mam nadzieję, że nie będzie to zmarnowany czas, bo przed prezydentem i parlamentem stoi wiele wyzwań, które mogą poprawić los Ukraińców.
Na podobny temat
|
Drogi Cezary, chyba nikt cie nie czyt...
W ostatnich dniach minister Zdrojewsk...