Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Nie orientuję się w gatunkach dobra Drukuj
Andrij Bondar   
13.02.2010

Jako użytkownik najpopularniejszego serwisu społecznościowego pisanego cyrylicą nie mogę od jakiegoś czasu pozbyć się trzech wrażeń. Pierwsze - trafiłem do czarno-białego telewizora z czasów zimnej wojny. Drugie - ratunek Ukrainy według części ukraińskich obywateli wiąże się tylko z „doprowadzeniem odpowiednich ludzi do władzy”. Trzecie - politykom i ich specjalistom udało się obrócić sprawę tak, że my sami siebie przekonaliśmy do tego, że nie oni nam są coś winni, tylko my im.

„Przeklęci przeciwnicy wszystkich - oni nie dali, nie puścili, nie pozwolili Jej i doprowadzili do władzy Jego. Ona - jasna sprawa, tylko Ona, a Ona, jak wiadomo, to Ukraina, która miała wygrać.” Nie mnie jednemu tak wmawiano przez całe wybory, a także po ich zakończeniu. Tam, za parawanem wyborczej kabiny, dla większości moich kolegów stała rozwarła się czarna dziura. Wszystko zmierzało do jednego katastrofalnego rezultatu: „jak nie Ona to koniec świata”. Tego, jak będzie funkcjonował kraj do 7 lutego i później, nie brało się pod uwagę.

Wszystko znowu, jak za starych radzieckich czasów, było pomalowane na czarno i biało. Patrzysz na pana iksińskiego, którego znałeś od lat jako człowieka spokojnego i zrównoważonego (nawet nie wątpiłeś w czystość jego liberalnych poglądów!), a on raptem nagle się zmienia. Gdzie podziała się jego tolerancja, poszanowanie opinii innych i prosta umiejętność racjonalnego myślenia?! Już ich nie ma, bo on teraz wie, kto wszystkiemu winien i kto naprawdę musi spłonąć w ognisku politycznych ambicji. To oni – głosujący  „przeciw wszystkim” albo nieobecni, którzy po prostu wybory zignorowali.

Jeżeli zastanowić się chwilę, to zapewne dobrze im - tym „julofanom” i tym „januczarom”. Mają normalny zrozumiały dwubiegunowy świat, gdzie trzeci jest zbędny do walki Dobra z siłami Zła. Jasna sprawa, że jedni i drudzy niezależnie od strony zawsze uważają się za Dobro.

„Absolutne dobro” nazywa się Andrij Szkil, deputowany Bloku Julii Tymoszenko. Zaraz 7 lutego mówił w wywiadzie: „Musimy się przygotować do tego, że zamiast Jeszcze nie umarła Ukraina będzie Władymirska centrala ”. Boicie się? Ja tak. Po pierwsze, boję się Szkila, który pod noszoną z dumą wyszywaną koszulą ma bojaźliwe serce i jako człowiek władzy (tak, tak, jeszcze władzy) dopuszcza do takiej sytuacji. Po drugie, boję się ludzi, którzy Szkilowi uwierzyli. Nie dlatego, że nie można sobie wyobrazić „Władymirskiej centrali” w roli hymnu, ale dlatego, że oni dają się czymś takim zastraszyć.

Po ironicznej wypowiedzi Szkila kanał 1+1 pokazuje obrady Werchownej Rady. W Sali obrad „merytoryczny” spór parlamentarzystów Soboljewa i Azarowa. Nagle kamera nurkuje do foyer, gdzie w tle kłótni o uznanie-nieuznanie wyborów w tej samej koszuli ten sam Szkil wita się z deputowanym przez siły Zła Nestorem Szufryczem. Nie witają się po prostu - za chwilę obejmą się i pocałują.

W momencie ich pocałunku oprócz mnie nie było nikogo z „julofanów” i „januczarów”. Byłem jedynym w całym kraju świadkiem tego ciepłego ludzkiego pojednania. Przeciwnie. Kiedy kamera odjechała, zacząłem się domyślać. Po takim pocałunku ludzie biją jeden drugiego miotełką w łaźni, piją brudzia i odwiedzają się. Kim są po takich pocałunkach nie wiadomo, ale na pewno nie wrogami. Więc naród, który wybiera między Dobrem a Złem, Tymoszenko a Janukowyczem, musi także dokonać wyboru: Szkil czy Szufrycz. Więcej, wybierając między nimi, wybiera także ten ich wspólny pocałunek. Tak witają się mafiozi w amerykańskich filmach. Tak wita się „dobry” Szkil ze „złym” Szufryczem.

Siedząc jak odrętwiały przed telewizorem czekałem na Armagedon i myślałem: oni siebie całują, delektują się skąpym męskim zadowoleniem i im z tym dobrze. A ja jestem winny, bo nie wybrałem ani pierwszego, ani drugiego? Wmawiają mi, że jestem wrogiem Ukrainy, nieodpowiedzialną miernotą i moskiewskim zbirem, bo nie głosowałem na żadnego z nich. Czekajcie! Czy mi będzie gorzej od tych, którym tak dobrze? Nie, gorzej nie będzie.

Naprawdę złe jest to, że nie będzie lepiej. Jednak, z drugiej strony jest jedno „ale”. Teraz wiem, że my wtedy (w 2004 roku) nie pomyliliśmy się - była rewolucja. Przecież wszystkie historyczne prawa mówią, że rewolucja powinna zjeść swoje dzieci i zrodzić kontrrewolucję. Tak więc Juszczenko zrodził Janukowycza. Ale to nie katastrofa i nie koniec świata.

Tekst ukazał się na Zaxid.net

Przełożył Paweł Pieniążek

Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.80937 Seconds