|
Nazarij Sovsun
|
|
10.01.2010 |
Parę dni temu Oleh Tiahnybok, kandydat na prezydenta faszyzującej partii Svoboda, odbył niespodziewaną wizytę w Sewastopolu, mieście, gdzie stacjonuje Flota Czarnomorska i w którym dominują rosyjskie media. Przyjazd lidera Svobody wzbudził wiele emocji – utrudniano mu dojazd do studia telewizyjnego, co skończyło się powybijanymi szybami w autobusie i zatrzymaniem sześciu osób. Protestujący skandowali antyfaszystowskie hasła, m.in. „Faszyzm nie przejdzie”, a także prorosyjskie: „Rosja!” i „Precz banderowcy z miasta rosyjskiej sławy”.
Interesujące jest to, że przyjazd Tiahnyboka był tak naprawdę spotkaniem dwóch ultraprawicowych sił. Antyfaszyzm protestujących jest nie mniej prawicowy niż faszyzm Svobody, z tą różnicą, że ci pierwsi są zorientowani na Wschód. Z jednej strony mamy więc faszyzm, a z drugiej równie nieprzyjemną konserwatywno-antyfaszystowską mieszankę. Polityczne centrum przesunęło się w prawo m.in. przez wygraną „pomarańczowych” nacjonalistów. Prawicowo-liberalny konsensus obejmuje tak Partię Regionów, jak i Svobodę Tiahnyboka. Mimo wszelkich różnic główne źródło poparcia obu partii stanowią problemy językowe i interpretacje historyczne. Oznacza to, że ukraińska polityka nie dzieli się lewicę i prawicę, tylko na różne prawicowe skrajności.
Przełożył: Paweł Pieniążek
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 10.01.2010 )
|
Pani Kingo studiowałam na warszawskie...
...to się viking chyba wreszcie poczu...