NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Julia walczy Drukuj
Paweł Pieniążek   
14.02.2010
Dzisiaj oficjalnie ogłoszono Wiktora Janukowycza zwycięzcą wyborów prezydenckich. Większość członków Centralnej Komisji Wyborczej - nie licząc konsekwentnych bjutowców, którzy razem ze swoją liderką trwają w bojowych nastrojach i nie chcą pogodzić się z rezultatami -  uznało wynik.

Dzień wcześniej Julia Tymoszenko zwróciła się do narodu w apelu, który był podsumowaniem  kampanii i jej wyników oraz przedstawieniem planów na przyszłość. Utwierdził mnie on w przekonaniu, że pani premier się nie podda i będzie walczyła do ostatniej kropli krwi, mimo że nawet jej zwolennicy czują się coraz bardziej zmęczeni tym zaangażowaniem.

„Nasi oponenci, jak i w 2004 roku, zademonstrowali swoją niegotowość do życia według zasad demokracji” - twierdzi „Żelazna” Julia i nic chyba nie jest w stanie przekonać ją, że było inaczej. A przecież obserwatorzy z Parlamentu Europejskiego, NATO i OBWE uznali wybory za uczciwe oraz zgodne z zasadami demokracji. Komu jako komu, ale im ciężko im zarzucić stronniczość na korzyść Janukowycza.

Jednak Tymoszenko zna inne OBWE albo przynajmniej innych obserwatorów: „Moje przekonanie o tym, że trzeba walczyć, potwierdzają także ostatnie oświadczenia obserwatorów z OBWE”. Może zastanowiłbym się, czy pani premier nie ma racji, ale podobne manipulacje z jej strony nie raz miały już miejsce. Wystarczy sobie przypomnieć aferę wokół spotu wyborczego Tymoszenko, który - w mało subtelny sposób - sugerował, że popierają ją kanclerz Niemiec Angela Merkel, prezydent Francji Nicholas Sarkozy i premier Polski Donald Tusk - co, w żadnym z tych wypadków, prawdą nie było.

Jeśli ktoś myśli, że pani premier zupełnie wniosków nie wyciąga, to się grubo myli. Jeszcze na początku lutego była w dużo bardziej bojowym nastroju: „Jeśli on (Janukowycz) chce fałszerstw, to jesteśmy zdolni przeciwstawić mu taki opór, jakiego jeszcze nigdy nie widział, nawet w 2004 roku”.

Teraz jednak sprawa nie wydaje się tak oczywista. Większość ludzi nie czuje się oszukana, a reszta wcale nie ma ochoty walczyć z wiatrakami, czym niewątpliwie byłaby próba „odfałszowania” wyników. Oczywiście nasza niestrudzona bohaterka brak poparcia dla swojej walki tłumaczy inaczej: „Ukrainie, jak nigdy, potrzebna jest stabilność i spokój”. Dlatego zapewniła, że wyniki wyborów będą podważane tylko w sądach, które zresztą uchylają jej kolejne wnioski. Jednak pani premier dalej nie traci fasonu: „Niepójście dzisiaj do sądu oznacza oddanie, bez boju, Ukrainy kryminaliście”.

„Kryminalista” jednak wygrał i Julia powinna się z tym pogodzić, bo przynajmniej do następnych wyborów prezydentem nie zostanie. Niebranie na serio jej pomysłów pokazuje, że społeczeństwo, mimo dużego niezadowolenia, nie daje się naciągać na wydumane hasła i zachcianki polityków. Ukraińcy chodzą na wybory, bo chcą zmieniać kraj. A te wybory powinniśmy potraktować jako kolejny sprawdzian, który Ukraina zaliczyła. I to całkiem nieźle.
Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 14.02.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.80161 Seconds