Nowość w sklepie kp
Komentarze
CYTAT DNIA
Żeby było weselej, napiszę, jak Cię pamiętam. Pochylnia z Sali Śniadeckich, ty lecisz na czele grupy robotników i studentów goniąc bojówkę endecką, która chciała rozbić wieczór poezji różnych narodów. Masz taką minę wilkołaka, jaką umiałeś robić, zęby na wierzchu, oczy wytrzeszczone, w ręku trzymasz szczątki krzesła. I wyjesz.
list M. do Czesława Miłosza, Rok myśliwego
|
|
Debaty nie będzie |
|
|
Paweł Pieniążek
|
|
02.02.2010 |
Wczoraj miała odbyć się debata telewizyjna z udziałem Julii Tymoszenko i Wiktor Janukowycza, który od samego początku unikał jej jak ognia. Nie pomogły nawet zaczepki Tymoszenko (np. „Fotel prezydenta nie jest dla tchórzy”, „Wiktor Janukowycz tak boi się ze mną rozmawiać, że nawet swoją odmowę uczestnictwa w debacie przekazywał przez osoby trzecie”, „W każdym kraju na świecie rezygnacja z debaty nie pozwoliłaby kandydatowi zostać prezydentem”), bo oponent i tak nie przyszedł.
Janukowycz nie wdając się w awanturę spokojnie, jak cała Partia Regionów podczas tych wyborów, uzasadniał swoją decyzję: „Wydaje mi się, że nikogo to nie ciekawi”. Jego odmowa jest zrozumiałą reakcja, bo nie ma chyba nikogo, ani wśród specjalistów, ani wśród zwolenników (nawet tych zaślepionych), kto powiedziałby: Wygra Janukowycz!
Lider Regionów skutecznie ukrywa swoje mankamenty. Doskonale wie, że nie jest typem politycznego „fightera”, jakim niebywale jest Tymoszenko. Dużo lepiej wypada podczas przemówień, niż podczas dyskusji. Często porównywany jest do niedźwiedzia. Żeby nie wzbudzić wątpliwości, że nie chodzi tu o siłę czy zaciekłość nazwałbym go żółwiem - taki ukraiński Waldemar Pawlak. Do tego dochodzi problem niezbyt dobrze opanowanego języka ukraińskiego, przez co mógłby narazić się elektoratowi. Rola języka ukraińskiego jest dziś zupełnie inna niż dziesięć lat temu i zapewne niepoprawna mowa kandydata miałaby odzwierciedlenie w końcowym wyniku wyborów. Dlatego Janukowycz nie zamierza wziąć udziału w debacie, po której niechybnie straciłby poparcie. Szczególnie że debata na Ukrainie to rzucanie „mięsem” - szansa zmieszania przeciwnika z błotem, ubliżenia mu i, przede wszystkim, ośmieszenia.
Na to właśnie czeka Tymoszenko, której zdolności retoryczne, prezencja, uroda (przyprawiająca o rumieńce nie tylko lokalnych, ale i światowych polityków) czynią z niej „maskotkę” telewizyjną. Debata dałaby jej szansę ostatecznie wygrać z Janukowyczem, który pokonał ją w pierwszej turze.
Może kogoś dziwi, że pisząc o debacie politycznej nie użyłem ani razu słów „merytoryczny” czy „rzeczowy”. Jednak podczas relacji z „pola bitwy” takie słowa nie mogą paść. Nikt o programie nie rozmawia, bo trzeba go mieć, a jak już jest, to przydałoby się go pamiętać.
Martwi fakt, że podczas walki wyborczej całkowicie zapomina się o ludziach - oczywiście nie dotyczy to tylko Ukrainy, ale na jej przykładzie jest bardzo dobrze widoczne. Bieda coraz większa. Pracy nie ma, a jak jest to za półdarmo lub darmo (pensji nie wypłaca się po kilka miesięcy). Służba zdrowia przeraża (nawet polskich pacjentów). Jednak nie myślmy, że establishment nic nie robi. Przecież zajmuje się dziejowymi sprawami, bo nie łatwo zdecydować, kto jest ładniejszy i fajniejszy. Nie możemy oczekiwać po wyborach gwałtownej zmiany podejścia do społeczeństwa, ale śmiało możemy liczyć, że politycy będą robić wszystko, aby było „zabawniej”.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 02.02.2010 )
|
|
|
|
Proszę Pani, ale to się i tak stać mu...
"Jak poszczuję kogoś psem, nie ch...
Ale wierzę, że ruskie służby nie obcy...