Nowość w sklepie KP!
Najnowszy numer KP
Komentarze
CYTAT DNIA
Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Bierz, co chcesz, Jaceniuk |
|
|
Paweł Pieniążek
|
|
04.02.2010 |
Im bliżej wyborów, tym bardziej absurdalne stają się deklaracje i propozycje kandydatów na prezydenta. Obecnie w konkursie na absurdy wygrywa premier Julia Tymoszenko, która wczoraj podczas spotkania w Charkowie powiedziała, że jeśli wygra to „Tihipka trzeba zaprosić na posadę premiera, a Jaceniuka na tę posadę, jaka jest dla niego najwłaściwsza” - w wolnym tłumaczeniu: „Bierz co chcesz Jaceniuk”!
„Żelazna” Julia mięknie coraz bardziej, bo bez poparcia tych kandydatów nie ma najmniejszych szans na pokonanie swojego oponenta - Wiktora Janukowycza.
Jeśli jednak Jaceniuk i Tihipko nie będą mieli ochoty na współpracę, to Tymoszenko będzie próbowała udowodnić, że wybory są sfałszowane. Zresztą, na tę ewentualność jest już przygotowana - „Jeśli on [Janukowycz - przypis P.P.] chce fałszerstw, to postawimy taki opór , jakiego jeszcze nigdy nie widział, nawet w 2004 roku”.
Żeby konflikt nie był za prosty, premier ostrzegła kończącego kadencję prezydenta Wiktora Juszczenkę, żeby nie próbował podpisać ustawy o wyborach prezydenckich przegłosowanej przez Werchowną Radę (poparło go 233 deputowanych, w większości z Partii Regionów) - różni się ona od poprzedniej usunięciem zapisu mówiącego, że co najmniej 2/3 składu komisji wyborczej musi stawić się na posiedzeniu, aby było ono prawomocne.
Jednak nie sam zapis jest najważniejszy. Chodzi tu o zostawienie sobie otwartej furtki w razie przegranej. Tymoszenko będzie próbowała powtórzyć sytuację z 2004 roku, kiedy po sfałszowaniu wyników zwolennicy pomarańczowej rewolucji doprowadzili do trzeciej tury wyborów prezydenckich. Dzisiaj społeczeństwo nie jest na tyle zmobilizowane, aby masowo demonstrować i walczyć o nową „pomarańczową demokrację”, która okazała się fiaskiem i kompromitacją jej głównych bohaterów - przede wszystkim Wiktora Juszczenki, ale także Julii Tymoszenko czy Jurija Łucenki.
Można liczyć co najwyżej na pikietę zapalonych zwolenników Bloku Julii Tymoszenko. Pewnie jakaś polska gazeta porwie się na nagłówek „Drugi Majdan”. Tylko że to nie będzie walka o zmianę ukraińskiej rzeczywistości, a zwykła wyborcza agitacja.
Jeśli Tymoszenko przegra, to możemy być pewni, że spróbuje zmobilizować społeczeństwo, aby walczyło o stołek dla niej. Powie: „Nie pozwolę, aby kraj wrócił do czasów, kiedy administracja decydowała o losie wyborów”. Zwróci się do sądu, ale także stanie na głowie, aby przegrywając wybory, jednak je wygrać. Poświęci wszystko i wszystkich. Tihipko i Jaceniuk dostaną, co tylko zechcą. Partię też odda. Tymoszenko widzi tylko pałac prezydencki. Czy ktoś jeszcze pamięta, że w Bloku Julii Tymoszenki jest ktoś oprócz niej?
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 05.02.2010 )
|
|
|
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...