|
Przedszkole? Dla każdego! |
|
|
Jan Smoleński
|
|
02.05.2010 |
Szwedzi mają dzieci, bo państwo im w tym pomaga.
Dlaczego Szwedzi częściej decydują się na dzieci, niż np. Polacy? Odpowiedź jest prosta – bo niewiele stoi na przeszkodzie. Po pierwsze przedszkola. Szwedzkie prawo zobowiązuje władze lokalne do zapewnienia opieki nad każdym dzieckiem w wieku przedszkolnym (a właściwie jeszcze wcześniej, bo od kiedy dziecko skończy roczek), jeśli rodzice malucha tego zechcą (nawet jeśli są na urlopie rodzicielskim).
Rodzice mogą wybierać pomiędzy przedszkolami publicznymi, prywatnymi i innymi rodzinnymi centrami opieki (czyli po prostu przedszkolami domowymi). Przedszkola są płatne, ale czesne jest na tyle niskie, że każdy może sobie na nie pozwolić (niezależnie od formy własności). Wysokość opłat jest ustalana przez władze lokalne, i np. w podsztokholmskiej społeczności Huddinge opłaty te wynoszą maksymalnie 3 proc. zarobków rodziców za pierwsze dziecko, 2 za drugie, a 1 za trzecie.
Po drugie równość płci połączona z szeroką ochroną socjalną rodziców. O urlopach tacierzyńskich pisaliśmy. Do tego dochodzą jeszcze zasiłki na dzieci (i młodzieży, wypłacane do osiągnięcia przez pociechę 16 roku życia). Rodzice w trakcie wychowywania dziecka mają prawo pracować w niepełnym wymiarze godzin, a gdy się zdecydują na powrót do pracy, to czeka na nich pełen etat.
Po trzecie – kawiarnie przystosowane dla wózków, niskie krawężniki, czyli wszystkie drobiazgi, które rodzicom mogą utrudnić życie, a których w Szwecji nie ma.
Czy taka polityka się sprawdza? Choć Szwecja, jak cała Europa boryka się z problemem demografii, to niech za odpowiedź starczy takie oto porównanie: w rozkochanej w wartościach rodzinnych Polsce współczynnik dzietności przez ostatnie lata nie wzrósł powyżej 1,4, a zazwyczaj był sporo niższy. W Szwecji w 2009 roku to było prawie 1,7.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 02.05.2010 )
|
Może nie stereotyp matki polki ale st...
Jakiś problem z czytaniem ze zrozumie...