|
Centrum Prasowe rządu informuje na swojej stronie internetowej o piątkowym spotkaniu premiera z przedstawicielami internautów oraz organizacji pozarządowych poświęconym nowelizacji ustawy o grach hazardowych, a zwłaszcza jej internetowej części przewidującej powstanie rejestru stron i usług niedozwolonych, będącego narzędziem filtracji treści sieci (o rejestrze pisaliśmy wielokrotnie). Premier zapowiedział, że ustawa będzie dalej procedowana, ale bez rejestru: – Chcemy, aby do sejmu poszła ustawa na razie bez tych zapisów. A czy rejestr wróci, czy będą innego typu instrumenty, będzie zależało od wyników konsultacji społecznych.
Głównym argument premiera, powtarzanym przez całe spotkanie i tłumaczącym sens powstania rejestru, było założenie, że ma on ułatwić walkę z przestępczością w internecie. Tusk twierdził też, że uczestnicy debaty nie stawiają precyzyjnych zarzutów. Pod koniec przyznał, że nie czuje się przekonany przez środowiska związane z internetem. Według premiera ustawa była na tyle „specyficzna” (cokolwiek to znaczy), że rząd z pewną rezerwą podszedł do konsultacji społecznych.
Wydaje się, że to nie argumenty strony społecznej przekonały Tuska do zmiany decyzji, ale aspekt polityczny tej sprawy. Premier wziął pod uwagę negatywną reakcję środowiska internautów, czyli potencjalnych wyborców. Zorganizowane w świetle kamer i przy okrągłym stole konsultacje miały dowieść opinii publicznej, że rząd jest otwarty na dyskusję i liczy się ze zdaniem internautów.
Konsultacji społecznych nie przeprowadza się jednak na tak zaawansowanym etapie prac legislacyjnych (nowelizacja została już bowiem przyjęta przez rząd). Premier nie spodziewał się chyba tak szerokiego frontu krytyki i postanowił – po raz kolejny zresztą – zmienić fundamentalne założenia ustawy. Jeśli jednak rejestr zostanie usunięty z zapisów, priorytetem nowelizacji przestanie być walka z pornografią w internecie, łamaniem praw autorskich czy hazardem.
Katarzyna Szymielewicz, prezeska fundacji Panoptykon uczestnicząca w konsultacjach, stwierdza, że problem, o którym mówimy, to nie tylko kontrowersje związane z rejestrem stron: - Nie sprzeciwiamy się próbom znalezienia rozwiązań gwarantujących bezpieczeństwo w internecie, uważamy jednak, że jest niezwykle ważne, aby rozwiązania te gwarantowały poszanowanie wartości, na których społeczeństwo buduje swoją egzystencję. Nasz niepokój budzi retoryka strachu, jaka roznoszona jest wokół internetu.
Jarosław Lipszyc, prezes Fundacji Nowoczesna Polska i członek Krytyki Politycznej, uważa, że nie ma wątpliwości, że walka z pedofilią była przykrywką mająca na celu ukrycie celu zasadniczego, którym jest zwiększenie wpływów do budżetu z hazardu w kluczowym roku 2012. Doskonale widać też, że rząd zdawał sobie sprawę z manipulacji w procesie konsultacji społecznych. Bez zmiany nastawienia jednej i drugiej strony (więcej stanowczości po stronie społecznej, więcej koncyliacyjności po rządowej) nie uda się osiągnąć zadowalających rezultatów.
Na podobny temat
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...