|
Serwisy społecznościowe jako baza reklamowa |
|
|
agszcz
|
|
21.03.2010 |
Sąd okręgowy we Wrocławiu wydał na początku marca br. wyrok w sprawie dotyczącej wykorzystania wizerunku użytkownika jednego ze znanych serwisów społecznościowych w kampanii reklamowej. Reklama polegała na tym, że otwierając swój profil na portalu, osoba widziała wizerunek karty płatniczej banku ze swoim zdjęciem. Serwis został pozwany za to, że wykorzystał zdjęcie bez uzyskania zgody zainteresowanej osoby. Sąd pierwszej instancji podtrzymał oskarżenie i zasądził odszkodowanie w wysokości 5 tys zł. (prokuratura wnosiła o 350 tysięcy złotych). Wyrok nie jest prawomocny (za: VaGla.pl).
W przedstawionej sprawie mamy do czynienia nie tylko z problemami związanymi z ochroną danych osobowych. Chodzi też o kwestie ochrony praw konsumentów i konkurencji (kwestie reklamy), a także o cywilnoprawną ochronę prywatności. Sąd słusznie orzekł, że wizerunek człowieka jest jego dobrem osobistym i wykorzystanie go bez zgody w celach reklamowych stanowi naruszenie tego dobra. Użytkownik, godząc się na postanowienia regulaminu serwisu (żeby założyć profil musiał go zaakceptować), godził się jedynie na wykorzystanie swoich danych wyłącznie w celach społecznościowych, nie reklamowych. Nie doszło też do udzielenia portalowi licencji na dalszą odsprzedaż wizerunku. Mimo, że reklama nie miała masowego charakteru i była widoczna wyłącznie dla osoby korzystającej z danego profilu, to skuteczność przekazu reklamowego oparta była właśnie na użyciu zdjęcia prywatnej osoby.
Regulamin serwisu społecznościowego, który wykorzystał zdjęcie swojego użytkownika bez jego zgody, patrzony jest warunekiem, że materiały użytkowników powinny być wolne od jakichkolwiek zobowiązań, podczas gdy sam (w przykładowej reklamie) wykorzystuje bez niczyjej zgody: Użytkownik oświadcza, że wszelkie treści, w tym zdjęcia i dane osobowe, umieszczane przez niego w serwisie, są prawdziwe i nie naruszają jakichkolwiek praw autorskich i osobistych. Użytkownik oświadcza również, że uzyskał zgodę innych osób na umieszczenie przez niego treści, przedstawiających lub odnoszących się do tych osób.
Ale czy zmiana regulaminu byłaby tu wystarczającym rozwiązaniem problemu? Nie wydaje się to takie oczywiste. Problem jest szerszy i nie dotyczy jedynie tego portalu. Chodzi o uzurpowane sobie przez różne serwisy internetowe (któych znaczną część przychodów stanowią wpływy z reklam) prawa do wykorzystywania ich możliwości (czyli m.in. dostępu do danych swoich użytkowników) do celów biznesowych. Eksperci wciąż ostrzegają przed zagrożeniami związanymi z ujawnianiem osobistych informacji na portalach społecznościowych czy np. umieszczaniem w sieci swoich prywatnych zdjęć. Można sobie wyobrazić, co byłoby, gdyby miliony osób korzystających z portali tego typu wystąpiło do sądów z podobnym wnioskiem w poczuciu łamania prawa do prywatności? Pozwana spółka wydała oświadczenie, w którym stwierdza, że wciąż stoi na stanowisku, że zdarzenie nie krzywdziło powoda i tym samym brak jest jakichkolwiek podstaw do żądania na tej podstawie zadośćuczynienia. Planowana jest także apelacja. Czyli będzie ciąg dalszy.
Na podobny temat
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...