|
Szymielewicz: Po co nam SIS II |
|
|
Katarzyna Szymielewicz
|
|
08.01.2010 |
Sejm przyjął właśnie rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy o udziale Rzeczypospolitej Polskiej w Systemie Informacyjnym Schengen i Systemie Informacji Wizowej oraz niektórych innych ustaw. Nad projektem nowelizacji będzie się teraz zastanawiać Senat. Projekt wraz z uzasadnieniem to ok. 300 stron tekstu. Nie jest wcale łatwo zorientować się w potencjalnych skutkach tych zmian legislacyjnych. A zastanawiać się trzeba, ponieważ dotyczą kwestii fundamentalnych: wymiany ogromnych ilości newralgicznych informacji pomiędzy organami ścigania, służbami specjalnymi i organami wymiaru sprawiedliwości na trenie całej Unii Europejskiej.
Warto zacząć od wyjaśnienia, na czym polega sam „udział Polski w Systemie Informacji Schengen” (SIS).
SIS to największa w Europie wspólna baza danych, której oficjalnym celem jest „wspomaganie utrzymywania bezpieczeństwa publicznego i ochrony granic zewnętrznych”. Państwa współtworzące tę bazę dokonują w niej wpisów o osobach poszukiwanych lub zaginionych, o świadkach poszukiwanych w związku z toczącymi się postępowaniami karnymi, o mieniu utraconym lub skradzionym, o dowodach poszukiwanych na potrzeby postępowania oraz o zakazach wjazdu. Bezpośredni dostęp do bazy mają m.in. funkcjonariusze policji i straży granicznej, ale także inne „uprawnione instytucje”, które potrzebują określonych informacji w celu realizacji swoich zadań.
Polska funkcjonuje w ramach tego systemu wymiany informacji od 2007 r. Obecna nowelizacja wiąże się z realizowanym stopniowo przejściem z systemu SIS I (to, co mamy dziś) na SIS II (to, nad wdrożeniem czego UE wciąż pracuje). Konieczność przejścia na „nową wersję” systemu wiąże się przede wszystkim z rozszerzeniem UE o kolejne państwa. SIS został zaprojektowany na potrzeby współpracy 12 państw i nigdy nie zakładano, że technologicznie miałby „udźwignąć” drugie tyle. Stworzenie warunków technicznych dla wymiany informacji pomiędzy 26 (i więcej) państwami to jednak tylko jedna z różnic pomiędzy wersjami. SIS II ma także umożliwić przekazywanie nowych kategorii danych pomiędzy państwami (np. danych biometrycznych czy „dodatkowych informacji” mogących ułatwić ekstradycję konkretnej osoby), otworzyć dostęp do systemu dla nowych instytucji unijnych - takich jak Eurojust czy Europol - oraz zwiększyć dostęp dla krajowych służb specjalnych w celach operacyjnych.
Sam proces opracowania i wdrożenia SIS II od strony technicznej okazał się być jednak bardziej złożony, niż przeprowadzenie tego projektu przez proces polityczny w UE. Prace powołanego konsorcjum wciąż nie przyniosły zadowalających rezultatów - po kolejnych nieudanych testach data wdrożenia systemu ponownie uległa przesunięciu, najprawdopodobniej na 2011. Nowe państwa członkowskie, w tym Polska, funkcjonują w ramach SIS dzięki prowizorycznemu rozwiązaniu technologicznemu, które opracowali Portugalczycy (tzw. aplikacja SISone4ALL). Prowizoryczne rozwiązania mają to do siebie, że rzadko funkcjonują w sposób niezawodny, co w przypadku ogromnej bazy danych wykorzystywanej przez organy ścigania i wymiar sprawiedliwości ma zasadnicze znaczenie. Przejście na system SIS II powinno zatem, w założeniu, wiązać się z lepszym zabezpieczeniem przekazywanych danych i zwiększyć wiarygodność bazy. Jak będzie, przekonamy się w praktyce dopiero za parę lat.
Co, natomiast, zmienia sama nowelizacja ustawy o udziale Polski w systemie SIS II?
Z jednej strony niewiele, ponieważ podstawy prawne pod funkcjonowanie tego systemu zostały utworzone już kilka lat temu (rozporządzenie nr 2424/2001 oraz decyzja 2001/886/WSiSW, których obowiązywanie zostało następnie przedłużone w 2006 r.), a w Polsce zasadniczo wdrożone w ustawie z 24 sierpnia 2007. Obecne prace to przede wszystkim „porządkująca” nowelizacja tamtych rozwiązań. Oficjalnie, według rządowego uzasadnienia do projektu, „celem opracowania ustawy (…) jest usunięcie wszelkich wątpliwości interpretacyjnych i doprecyzowanie zakresu stosowania ustawy, które zostały zaobserwowane podczas pierwszego roku jej obowiązywania”. Ponieważ ustawa z 2007 r. była tworzona pod presją czasu, było w niej wiele nieścisłości i „niedoróbek legislacyjnych”. Dodatkowo, wydłużający się proces wdrażania SIS II powoduje, że niektóre rozwiązania – szczególnie technologiczne – ewoluują. Bez wątpienia, jest co porządkować.
To jednak nie wszystko. Nowelizacja wprowadza przynajmniej jedną bardzo istotną zmianę, nad którą Senat powinien się z uwagą pochylić. Mianowicie, rozszerza katalog podmiotów, które będą miały bezpośredni dostęp do Krajowego Systemu Informacyjnego, czyli polskiego komponentu bazy SIS II. „Bezpośredni dostęp” oznacza w tym wypadku nie tylko możliwość odczytywania informacji z systemu, ale także samodzielnego dokonywania wpisów; wpisów na temat poszukiwanych osób (podejrzanych o popełnienie przestępstwa, wzywanych w charakterze świadków czy zaginionych) i przedmiotów poddawanych różnym procedurom kontroli. Ta istotna kompetencja miałaby przysługiwać także Żandarmerii Wojskowej, CBA i ABW, które wcześniej takich uprawnień nie miały. Warto chyba zastanowić się, czy mieć je powinny.
*Katarzyna Szymielewicz – prawniczka, absolwentka Development Studies na School of Oriental and African Studies, aktywistka, współzałożycielka Fundacji Panoptykon
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 15.01.2010 )
|
Gdy Chrystus umierał na krzyżu raze...
Zupełnie jakbym słyszał pana Gadomski...