Nowość w sklepie KP!
Najnowszy numer KP
Komentarze
CYTAT DNIA
Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Monopolizowanie idei |
|
|
Agata Szczerbiak
|
|
08.04.2010 |
Z opublikowanych na zlecenie Międzynarodowej Izby Handlowej badań dotyczących poziomu „piractwa” w europejskiej branży muzycznej, filmowej, telewizyjnej i komputerowej wynika, że pobieranie z sieci „nielegalnych” treści ma duży wpływ na stan europejskiej gospodarki. W 2008 r. „piractwo” miało wygenerować w sumie 860 miliardów euro przychodu i dawać pracę 14,4 milionom osób. Jednocześnie gospodarka miała zanotować w tym czasie straty rzędu 10 miliardów euro, a pracę stracić aż 186 tys. osób. MIH przewiduje, że jeśli tendencja będzie kontynuowana, do 2015 roku z pracy może zostać zwolnionych 1,2 miliona osób, a wspomniane branże stracą 240 miliardów euro (źródło: wirtualnemedia.pl).
O czym świadczą te wyniki i właściwie jakie zachowania zostały zaliczone do kategorii „pirackich”?
Obecnie mamy do czynienia z zupełnym niedostosowaniem prawodawstwa (krajowego, europejskiego) do potrzeb twórców i odbiorców, co oznacza, że zapisy dotyczące użytku oraz kopiowania dzieł są regulowane jedynie na korzyść ich dystrybutorów. Wszelkiego rodzaju niekomercyjne pobieranie i używanie jest uznawane za nielegalne, czyli tzw. piractwo. Motyw zysku w ogóle nie ma wpływu na uznanie danego przypadku dzielenia się kopiami cudzego dzieła za zgodne czy niezgodne z prawem. Więcej - brakuje wsparcia technicznych możliwości dzielenia się plikami, skoro każde, choć nie mające aspektu komercyjnego jest uważane za przestępstwo.
Coraz bardziej restrykcyjne prawo dotyczące naruszenia praw autorskich stwarza trudności dla kreatywnych muzyków, producentów filmowych i artystów fotograficznych a nawet pisarzy (zwłaszcza nie komercyjnych). Głównie chodzi o tych twórców, którzy tworzą poprzez opracowywanie części starych dzieł, utworów. W zasadzie cała taka twórczość jest dziś nielegalna bez wyraźnego pozwolenia od wszystkich posiadaczy praw do używanego dzieła.
Dzisiejszy czas ochronny (życie autora + 70 lat po jego śmierci) nie spełnia swojej funkcji. Nikt nie może twierdzić, że ten w praktyce niemalże nigdy niekończący się czas trwania ochrony praw autorskich jest konieczny, aby zachęcić inwestycje w branży rozrywkowej. Długi okres obowiązywania praw autorskich bardziej sprzyja korporacjom muzycznym niż twórcom, zaś perspektywy życiowe młodych muzyków (czy twórców w ogóle) można zabezpieczyć inaczej, np. za pomocą dochodu gwarantowanego.
Członowie Partii Pairatów (ogólnoświatowego ruchu m.in. na rzecz ochrony praw konsumenckich) postulują, by prawo do korzystania z własnego utworu powinno przysługiwać zaledwie przez 5 lat od publikacji i proponują całkowitą legalizację kopiowania plików w Internecie, które nie służą celom komercyjnym, tak aby ”wymieniać się wiedzą i kulturą w celu stworzenia z Internetu największej biblioteki w historii ludzkości”. Nie do końca wiadomo jednak, czy przejście na drugi biegun „wrażliwości” na interesy odbiorców nie spowodowałoby odwrócenia tendencji i np. doprowadzenia do jej najbardziej radykalnej formy (wszystkie prawa dla odbiorców).
Szeroko pojmowany ruch piracki nie jest jednomyślny w tej sprawie. Creative Commons (posługujące się hasłem: „pewne prawa zastrzeżone”, ang. „some rights reserved”) stara się zapewnić twórcom jak najlepszą ochronę ich praw przy jednoczesnym umożliwieniu jak najszerszego wykorzystania ich dzieł. Właściwie sprowadza się do powrotu do przywróćenia instytucji ochrony praw autorskich pierwotnego znaczenia – czyli stymulowania twórczości. Uwalnianie informacji polega na tym, że zamiast za pomocą licencji określać, jak bardzo dzieło ma być chronione, to autor ma decydować, jak bardzo jego dzieło jest wolne i dostępne dla innych twórców. W odpowiedzi na zastrzeżenia dotyczące radykalności proponowanych rozwiązań – wielostopniowy system licencji CC daje autorowi możliwość wyboru optymalnej formy zakresu ochrony, czyli udostępniania dzieła.
Obecnie często wykorzystywaną metodą przeciw wszelkim formom kopiowania jest tzw. system technologii DRM (ang. Digital Rights Management, cyfrowe zarządzanie prawami), który w założeniu także powinien służyć ochronie praw autorskich. W praktyce system może być wykorzystywany do dowolnego ograniczenia możliwości korzystania z danych w systemach komputerowych i multimedialnych. W wielu krajach grupy związane z dostawcami treści lobbujące za zaostrzeżeniem przepisów jednocześnie postulują zaostrzeżenie systemu DRM, jako środka umożliwiającego np. odebranie danemu użytkownikowi dostępu do odczytu treści.
Podstawowym zarzutem wobec systemów DRM jest fakt, że stosowane są często nie tyle do ochrony praw autorskich, ale jako metoda arbitralnego, potencjalnie bezprawnego ograniczenia przywilejów konsumenckich, np. przez uniemożliwienie wykonywania prywatnych kopii zakupionych utworów. W pewnych przypadkach, oprogramowanie DRM dostarczane jest bez wiedzy i zgody użytkownika, jak miało to miejsce m.in. w przypadku płyt CD Sony: niektóre wyprodukowane przez tę firmę płyty kompaktowe z muzyką instalowały w systemie Windows bez wiedzy użytkownika oprogramowanie obniżające poziom bezpieczeństwa systemu. Sprawa zakończyła się serią procesów, także z urzędu oraz wieloma ugodami sądowymi. Wszystkie na niekorzyść firm.
Na dodatek prawo do wykonywania własnych kopii materiału, który się kupiło - tak zwane prywatne kopiowanie - zostało silnie ograniczone (i nazwane piractwem) i coraz większa część muzyki i filmów, którą się dziś sprzedaje jest wyposażona w ochronę przed kopiowaniem. Co czyni również w konsekwencji usunięcie opłat kasetowych (tzw. kompensacyjnych, stanowiących rekompensacyjna opłatę internetową) całkiem sensownym. W końcu rekompensata idzie wyłącznie do muzycznej i filmowej branży, w dodatku według niesprawiedliwych zasad podziału, które uderzają w małych artystów i twórców filmowych.Takie kopiowanie nie dotyczy muzycznej i filmowej branży w najmniejszym stopniu i w konsekwencji okłada się inne typy przedsiębiorczości i osoby prywatne wymogiem opłaty za coś, czemu brak jakiegokolwiek najmniejszej legalnej podstawy.
Czy można więc stracić coś czego się nie posiada? MIH pisząc o tak dużych stratach, przy założeniu, że z pewnością część kopiujących treści czyni to w celach komercyjnych, dokonuje nadużycia. Poważne zagrożenie dla małych i średnich przedsiębiorstw oraz pojedynczych programistów stanowią za to patenty na oprogramowanie (dotyczą wynalazków z dziedziny informatyki), które jednocześnie wstrzymują również rozwój w dziedzinie technik informacyjnych (mimo, że prawo patentowe UE wyraźnie mówi o zakazie patentowania programów). Pierwotny cel patentów, jakim miała być promocja w społeczeństwie innowacyjności jako takiej w wyniku transferu patentów z rąk autorów wynalazków do dużych firm został całkowicie wypaczony. System patentowy nie spełnia już celów, dla których został stworzony (ochrona twórcy). Zamiast tego służy tworzeniu monopoli. Konkurentami na rynku są wielkie przedsiębiorstwa, które licencjonują się wzajemnie tak, aby móc korzystać z posiadanych patentów bez przeszkód. To także oznacza, że patenty są całkowicie bezużyteczne jako środek ochronny. Trzeba zmienić sposób ochrony wynalazców i rozważyć czy jest on w ogóle potrzebny, gdyż rozwój technologiczny jest tak szybki, że sam fakt bycia pierwszym daje ogromne zyski.
Rozważania sprowadzają się do określenia palącej potrzeby stworzenie takich instytucji prawnych, które zapobiegłyby naturalnej tendecji do monopolizacji i skupieniu własności intelektualnej w kilku ośrodkach. Bo co z tego, że będzie obowiązywać restrykcyjne prawo autorskie zabraniające kopiowania, jeśli i tak coraz trudniej jest to prawo przestrzegać?
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 08.04.2010 )
|
|
|
|
Chyba mnie nie zrozumiałeś, właśnie c...
Brakuje pieniędzy na edukację, brakuj...