Nowość w sklepie KP!
Najnowszy numer KP
Komentarze
CYTAT DNIA
Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Mniej prywatności, sterowany Internet i agenci federalni |
|
|
Szczerbiak
|
|
26.04.2010 |
Internet, jako coraz potężniejsze narzędzie służące do rozpowszechniania informacji (informacji, która w dobie społeczeństwa informacyjnego jest ponoć najważniejszym dobrem) ma jednak swoich niezmiennych przeciwników. Dzieje się tak z kilku powodów.
Z jednej strony można zaobserwować takie zjawiska, jak cenzura w Chinach, ale również dążenie do ograniczenia obiegu treści pedofilskich dostępnych w sieci. Branża muzyczna i filmowa chciałaby ograniczyć swobodny obieg informacji wprowadzając różne narzędzia filtracji treści, a przeciwnicy spamu chcieliby blokowania przesyłek, których nie zamawiali. Wprowadza się regulacje mające na celu kontrolę obiegu informacji - retencję danych telekomunikacyjnych (np. pod hasłem walki z terroryzmem). Toczy się rozgrywka o ograniczanie i kontrolę dostępu oraz kanałów dystrybucji informacji.
Z drugiej strony można usłyszeć postulaty, które pozostają w pewnej sprzeczności z poprzednio wymienionymi. Dostrzega się bowiem konieczność zadbania o dostępność treści, o zapobieganie wykluczeniu cyfrowemu, o to, by państwo dostarczyło obywatelom określone kategorie informacji (jak choćby informacje publiczne).
W rodzaj działalności mającej na celu wprowadzanie ograniczeń w obiegu informacji wpisują się organizacje reprezentujące przemysł rozrywkowy. Co jakiś słyszymy o kolejnych sondażach czy badaniach z których wynika, że dystrybutorzy ponoszą coraz większe straty finansowe z powodu ściągania plików. Przemysł rozrywkowy radzi sobie jednak z takimi „problemami” wprowadzając np. coraz wyższe tantiemy (w Wielkiej Brytanii są one wyższe w 2010r. o 2.6 proc. niż rok wcześniej). Co więcej, wiarygodność wszelkiego rodzaju raportów i analiz dotyczących branży rozrywkowej została ostatnio podważona przez amerykańską agendę rządową, która stwierdziła, że rząd w ogóle nie powinien brać ich pod uwagę podejmując decyzje, bo przedstawiają one jednostronny obraz sytuacji i nie możliwe jest ustalenie, jaki wpływ ma „piractwo” na całą gospodarkę (skrót raportu dostępny na portalu: di.com.pl).
Ostatnio głośno również było o liście, jaką przedstawiły dwie amerykańskie organizacje reprezentujące branżę muzyczną i filmową. Lista zawiera propozycje, które mają doprowadzić do stworzenia „przyszłości bez piractwa”. Wśród postulatów znajduje się m.in. konieczność nakłonienia internautów do zainstalowania na swoich komputerach oprogramowania, które monitorowałoby sieć pod kątem materiałów naruszających prawa autorskie. Po drugie, dostawcy Internetu mieliby zezwolić firmom trzecim na monitorowanie transferowanych plików celem sprawdzenia ich legalności. A po trzecie, serwisy torrentowe, zanim udostępnią jakiekolwiek materiały, miałyby sprawdzać, czy będzie to zgodne z prawem. Poza tym, jak zwykle, pojawia się metoda odcinania - w skrajnych przypadkach - użytkowników od sieci.
Opozycyjne komentarze są jednoznaczne. Richard Esguerra z Electronic Frontier Fundation, zajmującej się propagowaniem idei neutralności Internetu zwięźle podsumował sprawę: Chodzi o mniej prywatności, sterowany Internet i agenci federalni w roli płatnych karków do ochrony zysków gigantów.
Najgorzej znów mają odbiorcy treści. Organizacje broniące praw konsumentów (zwłaszcza tych konsumentów, którzy w rzeczywistości są końcowymi użytkownikami różnych „produktów” ery informacji, a więc chyba informacji właśnie) nie mają np. wsparcia w procesie lobbingowym, gdyby ktoś chciał powalczyć o wprowadzenie postulatów w amerykańskim Kongresie. Zasada neutralności sieci, która – pamiętajac wielką kampanię lobbingową w USA sprzed kilku lat – mówi o niedyskryminowaniu różnych użytkowników , zarówno dostawców treści jak i użytkowników końcowych nie zostaje zachowana. Ta sztandarowa „neutralność” nie sprawdza się bowiem tylko do – jakże ważnego - zabezpieczenie chronionych przez prawo autorskie utworów, ale musi być również oceniana przez pryzmat prawa ochrony konkurencji i konsumentów, co w prostej linii wiąże się z takimi dziedzinami, jak ochrona prywatności.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 26.04.2010 )
|
|
|
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...