Nowość w sklepie KP!
Najnowszy numer KP
Komentarze
CYTAT DNIA
Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Ile wolności w Internecie? |
|
|
Agata Szczerbiak w rozmawie z Michałem Stangretem, "Metro"
|
|
05.03.2010 |
Michał Stangret, „Metro”: Na internetowym „Serwisie pirackim” Krytyki Politycznej przedstawiacie swoje trzy główne postulaty dotyczące internetu. Jeden z nich to ochrona prawa obywateli do anonimowości i prywatności. Gdzie nasza anonimowość w sieci jest zagrożona?
Agata Szczerbiak, Krytyka Polityczna, opiekunka „Serwisu pirackiego KP”: Prawo do zachowania prywatności obejmuje te dziedziny życia, w których posługujemy się naszymi danymi. Państwo nie powinno wykorzystywać np. danych telekomunikacyjnych pod pretekstem walki z terroryzmem. Ani wprowadzać narzędzi do filtrowania sieci. Jeśli to robi, to granica między państwem liberalnym, w którym zachowuje się prawa i wolności, a policyjnym, a w którym obywatele na każdym kroku poddani są kontroli, staje się bardzo krucha.
A w jakich przypadkach dziś prywatność polskich internautów nie jest wystarczająco dobrze chroniona?
Choćby w sprawie blogerki Kataryny, która uznała, że redakcja „Dziennika” naruszyła jej dobra osobiste, publikując informacje pozwalające na jej zidentyfikowanie. Nie chodzi tylko o internet. Np. nowe rozporządzenie Ministerstwa Infrastruktury wprowadza obowiązek gromadzenia i przechowywania danych o połączeniach użytkowników telefonów komórkowych. Bez żadnego wyroku sadowego operatorzy rejestrują, z jakim numerem rozmawiamy, o której godzinie i jak długo, a my nawet nie jesteśmy tego świadomi. Co ważne, tego typu przepisy wciąż są tworzone i wdrażane bez konsultacji z opinią publiczną.
We wczorajszym „Metrze” Artur Kurasiński, bloger i właściciel agencji interaktywnej Revolver Interactive, postuluje, by karać za wypowiedzi obraźliwe w sieci. - Kiedy ktoś potrąci mnie na ulicy, widzę jego twarz. W internecie, anonimowo, można kogoś bez żadnych konsekwencji obrzucić błotem - mówi.
Internet z jednej strony stał się miejscem nieskrępowanej ekspresji czasem bardzo negatywnych emocji, a z drugiej strony daje bezpieczeństwo, bo gwarantuje anonimowość. Gdyby miano wprowadzić identyfikację użytkowników albo ścigać ludzi za obelgi na forach za pośrednictwem numerów IP, zmierzalibyśmy do pełnej cenzury i kompletnej filtracji internetu. Nie kwestionuję potrzeby ścigania np. wyłudzeń pieniędzy czy sieciowych ataków na konta bankowe. Zbyt często jednak rozszerza się kontrolę tak, że obejmuje ona wszystkie obszary działania w sieci.
Marcin Jagodziński, autor bloga Netto.blox.pl, zasugerował za to w „Metrze”, by rząd wprowadził przepisy umożliwiające natychmiastowe blokowanie stron-wyłudzaczy.
Blokowanie stron nie jest skutecznym sposobem na walkę z negatywnymi zjawiskami społecznymi. To leczenie objawów zamiast przyczyn problemu. Jak w przypadku portalu Redwatch - autorów strony należy ścigać przede wszystkim za propagowanie faszyzmu, samo zamknięcie strony niewiele załatwi. Liczę na to, że po wyborach premier Tusk nie zapomni o wynikach debaty z internautami i jego rząd nie zaproponuje kolejnych mechanizmów cenzury w sieci.
Drugi wasz postulat to głęboka reforma prawa autorskiego.
Obecny system opiera się na sztywnych, przestarzałych zasadach, niedostosowanych do aktualnych potrzeb. Np. nie istnieje nic na kształt domeny publicznej, dzięki której można by w sieci np. korzystać z książek na wolnych licencjach. Tu królują prywatne portale. Kluczowa jest zmiana prawa autorskiego w taki sposób, by np. działania. cyfrowych bibliotek, które podejmują niezmiernie kosztowne wysiłki digitalizowania i udostępniania kultury, nie zostały zniweczone poprzez kolejne przedłużenie okresu obowiązywania praw autorskich.
O co chodzi w postulacie zniesienia patentów?
Należy je zlikwidować, bo oznaczają finansową kontrolę garstki ludzi nad obiegiem idei.
Wywiad ukazał się w „Metrze” z 23 lutego 2010.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 06.03.2010 )
|
|
|
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...