Nowość w sklepie KP!
Najnowszy numer KP
Komentarze
CYTAT DNIA
Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Czy twórca może wszystko? |
|
|
agszcz
|
|
20.03.2010 |
Granice praw autorskich wyznaczane są nie tylko poprzez prawo, czyli np. ustawy, ale też w wydawanych przez sądy wyrokach, które mają czasem precedensowe znaczenie.
Kilka lat temu sąd okręgowy w Poznaniu uznał, że autor ma pełne prawo do nadzoru nad sposobem korzystania z utworu. To znaczy, że może m. in. określić miejsce publikacji, wstrzymać rozpowszechnianie dzieła lub calkowicie wycofać je z obiegu. Chodziło wówczas o sprawę w której autorka artykułów na pewnym portalu WWW działającym na zasadach non-profit, mimo udzielonej ustnej zgody na publikację, domagała się - z przyczyn ambicjonalnych, chciała bowiem stworzyć własny serwis – wycofania z obiegu swoich dzieł. I sąd kazał usunąć wszystkie materiały z sieci (na podstawie: nowemedia.org.pl).
Rodzi się pytanie: jak daleko sięgają w polskiem prawie osobiste uprawnienia twórcy do autorskiego nadzoru nad sposobem korzystania z utworu?
W Polsce wciąż obowiązuje uchwalona w 1994 r. ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Jej art. 16. zawiera katalog niezbywalnych i nieograniczonych czasowo osobistych uprawnień twórcy, których konstrukcja jest wynikiem dwóch, odrębnych statusów praw autorskich: majątkowych i osobistych. Na podstawie tej samej ustawy twórca może jednak zrzec się praw do dzieła (ze względu na swoje „istotne interesy twórcze”). Przepis rozciaga parasol ochronny nad interesy autora, które są w tym miejscu stawiane nad bezpieczeństwem obrotu i stabilnością stosunków zobowiązaniowych.
Istnienie „istotnych interesów twórczych” należy stwierdzać odwołując się do pewnych określonych kryteriów. Chodzić może np. o istotną zmianę wiedzy naukowej na dany temat, czy o generalną zmianę poglądów politycznych, kiedy to autor niejako „wstydzi” się tego, co napisał wcześniej, a kontynuacja rozpowszechniania jego działa naruszałaby jego dobra osobiste. Niespisane i pozostające w formie ustnej porozumienie, między twórcą, a podmiotem wydającym jego prace wcale nie oznacza, że możemy mówić o braku umowy w ogóle. W świetle polskich przepisów prawa autorskiego nie może być w ogóle mowy o zrzeczeniu się osobistych praw autorskich. Jeśli więc zgoda była ustna i nie doszło do przeniesienia autorskich praw majątkowych uznaje się ją za rodzaj bezpłatnej licencji, która uprawnia do korzystania z utworu w okresie pięciu kolejnych lat.
Podstawą do odpublikowania może być bezpośrednio „prawo do nadzoru nad sposobem korzystania z utworu” wyrażone w ogólnym katalogu osobistych praw autorskich, który zawiera ww. ustawa. Okolicznością, która upoważnia do skorzystania z nadzwyczajnej instytucji wycofania dzieła z obrotu jest np. powoływanie się przez autora na chęć „odzyskania” – utworu, np. w celu rozwoju dalszej kariery twórczej i rozwijania kolejnych przedsięwzięć (w sytuacji, gdyby pierwotna umowa z następcą prawnym to uniemożliwia). Z jednej strony chodzi tu o sytuację gdy mamy np. do czynienia wyłącznie z jednym egzemplarzem utworu (np. oryginał obrazu), z drugiej strony dotyczyć to będzie bądź przeniesienia majątkowych praw autorskich, bądź udzielenia licencji wyłącznej.
Pobudki natury czysto ambicjonalnej wykluczają naruszenie naczelnej dla prawa cywilnego zasady przestrzegania umów w imię już wspominanych „istotnych interesów twórczych”. Każdy konflikt autora z wydawcą czy innym następcą prawnym w stosunku do jego dzieła mógłby skutkować wycofywaniem dzieł z obrotu. Można sobie nawet wyobrazić, że początkowo młody publikujący autor dochodzi do wniosku, że woli sam wszystko wydawać i w celu eliminacji konkurencji (wcześniejszych jego kontrahentów), chce wycofać swoje dzieła z obiegu w imię własnych interesów. Ale czy istotnych i twórczych?
Alternatywą wobec nadmiernego wykorzystywania praw autorskich jest rozwijająca się idea copyleft. Copyleft polega na wykorzystaniu systemu praw autorskich, dzięki któremu osiąga się zupełnie odwrotne cele, niż copyright. Czyli poszerzenie wolności zamiast jej ograniczenia. W pierwszym etapie zastrzega się prawa autorskie do danej pracy. Dopiero w następnym zezwala się wszystkim zainteresowanym na dowolne kopiowanie, dystrybuowanie oraz modyfikowanie danej pracy lub pracy pochodnej. Jednocześnie zastrzega się by wszelkie zmiany również były objęte klauzulą copyleft, a więc wykorzystywane na tych samych zasadach, co pierwotna praca. Celem jest stworzenie twórczości, która będzie się rozprzestrzeniać i jednocześnie nigdy ten proces rozprzestrzeniania się nie będzie mógł być zablokowany przez ponowne zastrzeżenie wszystkich praw autorskich do niej.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 20.03.2010 )
|
|
|
|
Chyba mnie nie zrozumiałeś, właśnie c...
Brakuje pieniędzy na edukację, brakuj...