|
Komisja Europejska chce, by w zaplanowanym na 11 lutego głosowaniu w Parlamencie Europejskim ostatecznie zatwierdzono porozumienie z USA o przekazywaniu danych na temat transakcji finansowych z systemu SWIFT w ramach walki z terroryzmem (na podstawie: money.pl).
Przypomnijmy: SWIFT (Society for Worldwide Interbank Financial Telecommunication) jest rodzajem skrzynki kontaktowej między bankami we wszystkich krajach świata, umożliwiającej międzynarodowy przepływ pieniędzy. Dziennie przez SWIFT przechodzi około 9 milionów zleceń o wartości w sumie 6 bilionów dolarów. Porozumienie z USA, które ma zostać poddane głosowaniu, dotyczy przekazywania informacji, które pomagają śledzić działalność terrorystyczną (o tej międzynarodowej umowie pisaliśmy już wcześniej). Jeśli umowa zostanie przyjęta, CIA uzyska o wiele łatwiejszy dostęp do bankowych danych UE niż europejskie służby specjalne, które w większości państw unijnych przed uzyskaniem wglądu w czyjeś prywatne konto muszą najpierw dostać zgodę sądu.
Europarlamentarzyści, podobnie jak niektóre kraje członkowskie, mają zastrzeżenia dotyczące braku równowagi między środkami bezpieczeństwa a poszanowaniem podstawowych swobód przy dysponowaniu tajnymi danymi osobowymi. Komisji Europejskiej bardzo jednak zależy na doprowadzeniu sprawy do końca, ogłosiła nawet gotowość pójścia na pewne ustępstwa kompetencyjne wobec Parlamentu Europejskiego.
USA interweniowały u przewodniczącego PE Jerzego Buzka, wysyłając list napisany przez szefową amerykańskiej dyplomacji Hillary Clinton oraz ministra skarbu Timothy’ego Geithnera. Eurodeputowanym zaproponowano spotkania w Waszyngtonie z odpowiedzialnymi za program urzędnikami i kongresmanami, tak aby PE - którego rolę w podjęciu tej decyzji bardzo się podkreśla - miał świadomość użyteczności programu w walce z terroryzmem.
W Parlamencie formuje się właśnie, złożona z przedstawicieli wszystkich frakcji, większość przeciwko tej umowie. Także mianowana na stanowisko komisarza ds. wymiaru sprawiedliwości Viviane Reding pod koniec ubiegłego tygodnia wyraziła zastrzeżenia co do porozumienia w sprawie danych SWIFT, podnosząc przede wszystkim argumenty ochrony danych osobowych (źródło: heise-online.pl).
Europosłowie zarzucają porozumieniu m.in. brak zasady wzajemności, czyli zakładanie przepływu danych praktycznie w jedną stronę: z Europy do USA. Posłów niepokoi brak wyjaśnień dotyczących kwestii, czy Stany Zjednoczone będą mogły przekazywać dane Europejczyków krajom trzecim, np. Pakistanowi. Istnieją też poważne obawy prawne, że porozumienie łamie prawa podstawowe obywateli UE.
Jeśli umowa wejdzie w życie, USA uzyskają również dostęp do kont bankowych w naszym kraju. Przypomnijmy tu inne wydarzenia z ostatnich kilku miesięcy: rząd Tuska zaproponował niezgodny z konstytucją projekt ograniczania treści w sieci, w życie weszło nowe rozporządzenie retencyjne, dzięki któremu o tym, z kim, kiedy, skąd i jak długo rozmawiamy, służby dowiedzą się bez pytania sądu o zgodę, we Francji proponuje się googlowe podatki, a UE, USA, Japonia i kilka innych krajów wciąż w sposób niejawny przygotowują porozumienie przewidujące blokady Internetu za naruszenia prawa autorskiego (ACTA).
Dokąd prowadzą te zmiany? Jaka jest jeszcze różnica między „państwem prawa” a „państwem policyjnym”, skoro w jedynym i drugim prawa obywatelskie są ograniczane?
Na podobny temat
|
@Spokojny "Overall proponuje...
Pomysł, żeby na każdą parę przypadało...