Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Wiśniewska: Protest producenta Drukuj
Agnieszka Wiśniewska   
29.04.2010
Producent filmu Trick zaprotestował przeciw odczytywaniu filmu jako lustra rzeczywistości. Zrobił to na łamach miesięcznika „Kino”, wysyłając list do redakcji. List opublikowano („Kino” nr 4, s. 96). Nie potrafię powiedzieć dlaczego, ale wdzięczna jestem redakcji za ten gest. Pozwolił mi utwierdzić się w przekonaniu, że warto uprawiać krytyczną krytykę filmową.

Jak to z protestem było. Konrad J. Zarębski napisał w „Kinie” nr 3, że Trick to nie jest dobry film. Uzasadnił, dlaczego takie ma zdanie. Trick to polski kryminał, kino rozrywkowe, sensacyjne. Zarębskiego film nie zachwycił, ponieważ jak na sensację za mało w Tricku trików – „pozbawiony werwy scenariusz, brak wymuszającego koncentrację widza tempa, błędy w budowaniu napięcia” itp. Zarębskiemu nie spodobało się ponadto umieszczenie w scenariuszu porwania wątku Polaka w Afganistanie, „co w świetle tragicznego losu polskiego geologa, zamordowanego przez talibów w lutym 2009 roku, wydaje się co najmniej niesmaczne”. Mnie się nie wydaje, ale może mam większą tolerancję na fikcję filmową.

  


Producentowi filmu Trick niesmaczne wydaje się w ogóle wspominanie o tragicznym wydarzeniu w recenzji filmowej. Porwanie Polaka nie ma bowiem żadnego związku z „fikcją ekranową” – jak wyjaśnia pan producent. Krytyk powinien zapewne pisać tylko o tym, co dzieje się na ekranie, ponieważ – jak dodaje producent – „w takim kontekście wszystkie sensacyjno-rozrywkowe filmy np. o skorumpowanych policjantach i niegrzecznych mafiosach wydają się mocno «niesmaczne», prawda?”. Nieprawda.

List producenta zaczyna się tak: „W nawiązaniu do recenzji z filmu Trick podpisanej przez Konrada J. Zarębskiego […] składam protest przeciwko takiej formule uprawiania krytyki filmowej, jaką zaprezentował autor. Zastrzegam, że nie zamierzam ani podejmować polemiki z gustem recenzenta, ani wskazywać celów krytyki filmowej. Autor postanowił wytoczyć ciężkie działa i ocenia Trick nie jako film rozrywkowy, sensacyjno-kryminalny z aspektami komediowymi, tylko jako lustro rzeczywistości”. Dalej czytamy: „Film jest produktem i to kosztownym. Opis zwrotów w akcji i zniechęcanie widza do obejrzenia filmu sugeruje, że autor recenzji marzy o porażce filmu, a tym samym zniweczeniu produkcji. Przykre, że na łamach filmoznawczego miesięcznika ukazuje się taki tekst”.

Czytam list do redakcji i zastanawiam się, czym według jego autora powinna zajmować się krytyka. Chwaleniem? Podkreślaniem, że kino jest rozrywką i jak ktoś się na filmie źle bawił, widać nie zrozumiał intencji producenta? Jak rozumiem, ideałem byłaby krytyka filmowa, która nie miesza fikcji z rzeczywistością, czyli sztuki i rozrywki z polityką, historią, nauką. Miejsce historii jest w podręcznikach, polityki w gazetach, sztuki w muzeum, a rozrywki w kinie i na łamach miesięcznika filmoznawczego. Jakbym słyszała „pisarze do piór, a studenci do nauki”.


Producent zastrzega, że nie chce polemizować z gustem recenzenta. Chwała mu za to. Nie dotrzymuje jednak słowa – zdradza, że jemu i kilku innym osobom scenariusz i film się podobały. Zastrzega też, że nie chce wskazywać celów krytyki. Wymieniając jednak, co celem krytyki być nie powinno, wyznacza jej pole działania. Niewiele jest tej przestrzeni. Tyle, ile w gazetce telewizyjnej, w której można opisać pierwszy zwrot akcji, powiedzieć, jakie nagrody dostał film i aktorzy oraz dlaczego warto dzieło zobaczyć. Bo jak nie warto zobaczyć, to po co o filmie pisać i zniechęcać widzów. Przecież nie dlatego, że krytyka ma analizować, opisywać wpływ sztuki na kształt życia społecznego i odwrotnie, przekładać język kina na inne języki, którymi mówimy o świecie. Krytyk filmowy to nie pan od stawiania gwiazdek w gazecie. Pozostaje mieć nadzieje, że zmasowany atak protestujących producentów tego nie zmieni.


PS Polecam lekturę całości uzasadnienia, dlaczego nie powinno się źle pisać o filmie, w którego realizacji brało udział wiele osób, m.in. „rzeczywiste autorytety związane z reżyserią i produkcją filmową (począwszy od ekspertów PISF-u po znanych aktorów i ekipę zdjęciową złożoną z doświadczonych realizatorów, a także poważni inwestorzy)”.

  

Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 03.05.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.85582 Seconds