Koszałka, Bławut, Latałło: Siła dokumentu

,
+A -A

Dokument powinien zmuszać do myślenia, nie dawać widzowi spokoju.

Trzej reżyserzy filmów dokumentalnych odpowiadają na pytania: Czym jest film dokumentalny? A czym chciałbym, żeby był?

Marcin Koszałka*: Wierzę w społeczną siłę dokumentu

Film dokumentalny zawsze bazuje na pewnym elemencie prawdy, natomiast nigdy nie jest całkowitą prawdą. Jest kreacją. Nawet takie filmy, jak zeszłoroczny zwycięzca Planete Doc Review Odgłosy robaków: Zapiski mumii, opowiada o rzeczywistości wykreowanej.

Najistotniejsze w filmie dokumentalnym jest to, że pokazuje on punkt widzenia reżysera. To różni dokument od programu telewizyjnego. Film dokumentalny nigdy nie jest obiektywny, zawsze jest opinią twórcy. Dopatrywanie się w nim prawdy jest więc błędem. Natomiast dla samego widza, który jest laikiem, film dokumentalny jest bardziej elektryzujący i budzi napięcie, ponieważ przewijają się w nim autentyczne postacie. Mamy świadomość, że na ekranie występują nie aktorzy, tylko prawdziwi ludzie. Tylko że ci prawdziwi ludzie grają, odtwarzają pewne role.

Nie zapominajmy, że obecność kamery zmienia zachowania człowieka, nie ukazuje go takim, jaki jest w rzeczywistości. Z tego powodu film dokumentalny jest półprawdą, ma zawężoną perspektywę, jest zamkniętym kadrem. Wydawać by się mogło, że najlepszym rozwiązaniem w tej sytuacji jest ukryta kamera, ale budzi ona dylematy moralne.

Głęboko wierzę w społeczną siłę dokumentu. Dokument powinien zmuszać do myślenia, nie dawać widzowi spokoju, poruszać drażliwe współczesne tematy. Dla mnie takimi tematami są śmierć czy rodzina, często pomijane. Ludzie wolą o tym nie myśleć. Moje poszukiwania służą temu, żeby zwrócić uwagę na pewne kwestie, próbować o nich rozmawiać, a nie je omijać. Dokumentu nie tworzy się po to, żeby coś zmienić, tworzy się je po to, żeby widz przez chwilę o czymś pomyślał. Jeżeli ten film spowoduje jakąś małą rzecz – skłoni do wspomnienia swoich rodziców, bliskich – to już mi wystarczy.
[not: Sylwia Goławska]

*Marcin Koszałka - reżyser, operator, autor filmów m.in. Takiego pięknego syna urodziłam, Istnienie, Cały dzień razem.

------------

Jacek Bławut: Nazwa „film dokumentalny” jest fatalna

Często myśli się, że dokument jest zapisem rzeczywistości, na przykład na ulicę wychodzą protestujący, gdzieś biją ludzi, a my dokumentujemy, kto bije i za co bije. A tak naprawdę to nie film dokumentalny się tym zajmuje, a telewizja. Oddzielam dokument od tzw. telewizyjnego spontanicznego działania. Dokument potrzebuje czasu, jego siłą jest czas. Sama nazwa „film dokumentalny” jest fatalna. Powinniśmy znaleźć nową, bo ta kojarzy się bardzo chłodno i nieludzko.

Chciałbym, żeby dokument był zupełnie autorską wypowiedzią. Nie kojarzę dokumentu z tzw. zapisem dokumentalnym. Tym niech się zajmą reportaże i programy telewizyjne. Na świecie dominują dziś dokumenty o charakterze publicystycznym, choć powstają też filmy poetyckie, bardzo osobiste. Działalność dokumentalna jest niezwykle pojemna. Film dokumentalny może być kreowany, może łączyć przeróżne gatunki. Ma tyle kolorów, niezwykłych odcieni, które są jego siłą.

W dokumencie prawda w ogóle nie jest ważna, jest najmniej ciekawa. Wszystko jest bardzo osobiste. Najważniejszy jest bohater – osoba, o której się opowiada, albo emocje, które się porusza. Najważniejsza jest ciekawość drugiego człowieka, dzięki której możemy dowiedzieć się czegoś o sobie, coś lepiej poznać, polubić. Niechętnie dodam też – znienawidzić, ale tym nie powinien zajmować się film dokumentalny.
[not. Marcin Chałupka]

**Jacek Bławut - reżyser, wykładowca w Szkole Wajdy, autor filmów m.in. Nienormalni, Szczur w koronie, Wojownik.

------------

Marcin Latałło***: Stworzyć niepokojący obraz, który zadaje pytania

Moim zdaniem są dwa podejścia do kina dokumentalnego. Pierwsze z nich to traktowanie filmu dokumentalnego jak produktu konsumpcyjnego. Ludzie dostają coś odmiennego niż w kinie fabularnym. Przez chwilę patrzą na świat inaczej, ale niekoniecznie zmienia to ich spojrzenie.

Drugie podejście to szczere, głębokie pragnienie, zobaczenie czegoś, czego klasyczne media, a w szczególności telewizja i kino fabularne, nie pokażą. Film otwiera okno na świat i pokazuje inną perspektywę. Nie uważam, żeby kino miało moc zmieniania ludzi. Jedyne, co można zmienić, to spojrzenie na świat. Niektórym dokumentalistom udaje się stworzyć obraz niepokojący, który pozostaje w człowieku, zadaje mu pytania. Wtedy można sprawić, że ludzie nie będą patrzeć na ten świat tak, jak do tej pory.

Należy odwrócić się od mainstreamu, ale żeby to zrobić, nie można używać tego samego języka, którym posługują się media. Michael Moore sięgając przy tworzenia filmu Capitalism: a love story po formułę teledysku, rozładowuje wszelki ferment społeczny, napięcie, które ten film mógłby wywołać. Staje się częścią systemu, akceptującego krytykę, która jest potrzebnym jej do działania wentylem.

Polskie kino dokumentalne ma się bardzo dobrze. Młodzi filmowcy otworzyli się na świat. Reżyserzy szukają nowych dróg, choć są niekiedy obciążeni tradycją polskiego dokumentu. Mogą z niej czerpać, ale może ich ona blokować. Obserwujemy zderzenie tradycji z poszukiwaniem nowych środków wyrazu. Marcin Koszałka łamie zastane reguły i próbuje zrobić coś innego. Na świecie są setki sposobów wyrazu: wywiady, głos z offu, montaż teledysków, nagrania archiwalne. Żeby opisać świat, trzeba znaleźć odpowiedni język.
[not. Sylwia Goławska]

***Marcin Latałło - reżyser, autor m.in. filmów Ślad, Nasza ulica, juror głównego konkursu tegorocznego Planete Doc Review

— 
Wkrótce kolejne odpowiedzi ankietowanych dokumentalistów i dziennikarzy, m.in. Marii Zmarz-Koczanowicz, Edwina Bendyka, Artura Żmijewskiego.

Czytaj też: Agnieszka Wiśniewska, Dokument ma wkurzać
Polub Dziennik Opinii na FB   

Multimedia

Świetlica KP „Na Granicy”

Przenosimy "Granicę" - WESPRZYJ NAS!

Świetlica Krytyki Politycznej „Na Granicy” wraz z przyjaciółmi zajmującymi się kulturą, edukacją i rzemiosłem rozpocznie już niedługo działalność w nowym miejscu. Aby to zrobić potrzebujemy Waszej pomocy finansowej!

TVKP

Dziewczyna filmowiec musi się starać dwa razy bardziej

– W Polsce przemysł filmowy funkcjonuje na męskich zasadach. Faceci są traktowani jako coś oczywistego. Kobieta-filmowiec musi być dwa razy lepsza, żeby wejść na ten sam poziom co mężczyzna – mówiła dr Karolina Kosińska w programie Roberta Kowalskiego "Sterniczki w Krytyce Politycznej".

TVKP

Eksmitowano 40 tysięcy, ale na reprywatyzacji ucierpią wszyscy warszawiacy

Zdaniem współzałożycielki stowarzyszenia Miasto Jest Nasze, odpowiedzialność za proces warszawskiej reprywatyzacji ponosi Platforma Obywatelska.

TVKP

Janicka: PiS chce autocenzury i penalizacji badań nad Zagładą

– [Nowe prawo] może powodować całkowitą autocenzurę. A w drugiej kolejności – penalizację badań naukowych – mówi dr Elżbieta Janicka w programie Roberta Kowalskiego "Sterniczki w Krytyce Politycznej".