|
Niemcy jednak stawiają na atom? |
|
|
Paweł Matusz
|
|
01.04.2010 |
|
Elektrownie jądrowe mają w Niemczech pracować jeszcze 40 lat. Takie przypuszczenia na temat planów rządu Angeli Merkel publikują ”Handelsblatt” i „Süddeutsche Zeitung”. Fakt, iż prawicowe rządy CDU i FDP zmienią politykę energetyczną wydawał się oczywisty, lecz nikt nie spodziewał się, że aż do tego stopnia.
Dziesięć lat temu rządzący zieloni i socjaldemokraci zadecydowali o zamknięciu reaktorów do 2020 roku. Zastąpić je miały elektrownie wiatrowe i inne odnawialne źródła energii. Tak wyglądała świadoma polityka energetyczna stawiająca na innowacyjne i ekologiczne rozwiązania.
Radykalna zmiana została poparta argumentami „gospodarczymi”. Kryzys przydał znaczenia argumentom koncernów energetycznych. A że Unia podnosi koszty funkcjonowania elektrowni gazowych i węglowych, energia atomowa wydaje się być najtańsza. W tych warunkach przedłużenie eksploatacji reaktorów z dużego kroku w tył zamienia się w rozwiązanie kompromisowe. Ale czy na pewno takie jest?
Lewica przywołuje tragedię z Czarnobyla, która była spowodowana używaniem przestarzałego reaktora. Obecne warunki mają być co prawda o niebo lepsze, ale czy warto inwestować w zabezpieczenie reaktorów, które jeszcze niedawno były skazane na rychłe zamknięcie? Kryzys gospodarczy powinien uświadomić nam, że inwestycje nie powinny być doraźne, lecz perspektywicznie i świadomie.
Protestują niemieckie organizacje ekologiczne oraz obywatele - 52% chce zamknięcia elektrowni jądrowych. Ostateczna decyzja niemieckiego rządu dotycząca reaktorów zapadnie jesienią. Swoją politykę energetyczną prócz Niemiec, zmieniają także Szwedzi i Włosi. Włoski Enel planuje budowę nowej elektrowni jądrowej.
źródło: Gazeta Wyborcza
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 03.04.2010 )
|
@Spokojny "Overall proponuje...
Pomysł, żeby na każdą parę przypadało...