Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Ile warte jest dorzecze? Drukuj
Jakub Bożek   
27.05.2010

3384297473_7a5f8e7933.jpgStatystyki nie pozostawiają żadnej wątpliwości, fundujemy Ziemi kolejne, szóste masowe wyginięcie gatunków. Wyginięciem zagrożonych są płazy (29 proc. gatunków), ssaki (20 proc.), ptaki (12 proc.), podobny los czeka również 25 proc. znanych nam dziś gatunków roślin. Walec industrialnej modernizacji przejechał się też po ekosystemach. Niszczeją moczary, łąki podmorskie, jedna piąta raf koralowych albo już nie istnieje albo wkrótce przestanie istnieć. Według danych Organizacji Narodów Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) 28% łowisk jest kompletnie przełowionych, a kolejne 52% jest na skraju. Deforestacja zniszczyła jedną trzecią lasów tropikalnych i połowę lasów rosnących na terenach o klimacie umiarkowanym. Badacze zajmujący się liczeniem śladu ekologicznego alarmują, że na odnowę konsumowanych przez nas co roku zasobów naturalnych potrzeba 18 miesięcy. Daniel Cohn-Bendit napisał, że wśród wszystkich kryzysów cywilizacji „kryzys utraty  bioróżnorodności jest być może najniebezpieczniejszy, bo najbardziej nieprzewidywalny”. Zastanawiam się czy miał rację.

  

Wagę tych problemów znamy nie od dziś. Na szczycie w Rio powstała Konwencja o różnorodności biologicznej. Ratyfikujące ją państwa zobowiązały się do dokonania własnych ocen różnorodności biologicznej oraz do opracowania i wdrożenia strategii jej ochrony. Cel był wspólny dla wszystkich: do roku 2010 zapobiec gwałtownej utracie bioróżnorodności w skali globalnej, regionalnej i lokalnej. Nie będzie wielkim zaskoczeniem jeśli napiszę, że celu nie udało się osiągnąć. I to nie tylko całej wspólnocie, ale nawet żadnemu z krajów członkowskich.

  

Czy w przyszłości możemy liczyć na więcej? Pewności nie mam, ale nowe ustalenia projektu The Economics of Ecosystems and Biodiversity (TEEB) pozwalają wierzyć, że tak. Ten panel, którego przewodniczącym jest ekonomista Pavdan Sukhdev, ma ambitne zadanie: wycenić jakie korzyści ekonomiczne przyniesie ochrona ekosystemów. Nie jest to łatwe,  bo jak policzyć ile są warte lasy, łąki, kumkające żaby i polujące na nie bociany?  Sukhdev obszedł ten praktyczny i etyczny problem w innowacyjny sposób. Zamiast szacować przynależną przyrodzie i zwierzętom wartość, stara się policzyć korzyści płynące z usług jakich ludziom dostarczają ekosystemy. Nie jest to podejście całkowicie nowe. Jego pionierką jest Gretchen Daily – autorka przełomowej książki „Nature’s Services: Societal Dependence on Natural Ecosystems”; innym ekonomistą, któremu nie obce były kwestie środowiska naturalnego jest Robert Constanza. W 1998, rok po wydaniu książki Daily, Constanza opublikował ważny artykuł: policzył w nim wartość usług dostarczanych przez 17 największych ekosystemów na planecie - 33 tryliony (1012) dolarów. Jednak raport TEEB ma pójść o krok dalej. Sukhdev wraz ze współpracownikami chce bowiem dowiedzieć się ile są warte wszystkie usługi dostarczane nam przez ekosystemy. A jest ich wiele: filtrowanie wody i zanieczyszczeń, zapewnianie drewna i leków, zapylenie, ochrona przed katastrofami naturalnymi (na przykład powodziami albo sztormami).

  

Dlaczego to jest ważne? Przede wszystkim, dlatego że dzięki tym informacjom będzie można podejmować bardziej racjonalne decyzje polityczne. Wiedza o wartości usług ekosystemowych pozwoli również na bardziej skuteczne zwalczanie ubóstwa. Z wielu badań wynika, że to najbiedniejsi są najbardziej zależni od sprawnie funkcjonujących ekosystemów. Niedawno potwierdziło to nowatorskie przedsięwzięcie indyjskiej organizacji pozarządowej Green Indian States Trust (GIST). Organizacja pokazała, że aż 57 proc. PKB ubogich hindusów zależy od usług ekosystemowych dostarczanych przez lasy; średnia wartość tego wskaźnika dla całej populacji wynosiła już tylko 7 proc. Ale konsekwencje kryzysu bioróżnorodności będą poważne dla wszystkich.

  

Wystarczy spojrzeć na dwa przykłady z raportu „Global Biodiversity Outlook 3”. Pożary, deforestacja i zmiana klimatyczna mogą przemienić puszczę amazońską w sawannę. Oznacza to mniej opadów i gorsze warunki dla rolnictwa i dla hodowli bydła. A Brazylia jest przecież jednym z głównych eksporterów wołowiny. Innym problemem jest eutrofizacja jezior i ekosystemów rzecznych. Powoduje ją zbyt obfite wykorzystanie nawozów sztucznych w rolnictwie. W wodzie bogatej w składniki odżywcze rośnie dużo glonów; z czasem robi się ich tak dużo, że zaczyna brakować tlenu dla ryb, planktonu i innej roślinności. Martwe jeziora i rzeki zmniejszają bezpieczeństwo żywnościowe, ograniczają turystykę, stanowią zagrożenie zdrowotne dla ludzi i zwierząt hodowlanych.

  

Świadomość tych wszystkich powiązań to pierwszy krok na drodze ku metodologii pomiaru kapitału naturalnego. Według Sukhdeva kolejnym jest ocena tego jak zmiany w usługach ekosystemowych wpływają na ludzki dobrobyt. To trudne, ponieważ nie da się mówić o uniwersalnej wartości takich usług. W jednym kraju – na przykład – ochronę przeciw sztormom będą zapewniały przede wszystkim namorzyny, gdzie indziej ludzie będą liczyć na falochrony i systemy ostrzegawcze. Tak samo będzie z lekami, nie wszyscy chcą traktować las jak aptekę. O wartości kapitału naturalnego pośrednio zadecyduje więc kontekst społeczny i ekonomiczny. Mimo tych trudności, nowa ekonomia ekologiczna może dać politykom wyraźny sygnał, że ochrona przyrody jest ważna. Jej pierwsza lekcja mówi przecież o tym, że ekosystemy są nieodłączną częścią systemów społecznych: troska o jedne oznacza więc troskę o drugie.

  

Być może wiedzą już o tym mieszkańcy Sri Lanki. Od 2003 roku trwały tam badania, których celem była próba oceny tego, ile warta jest ochrona Moczarów Muthurajawela przed różnymi zakusami „modernizacyjnymi”. Wyniki były zaskakujące. Każdy hektar ekosystemu co roku dostarczał lokalnej gospodarce 150 dolarów z rybołówstwa, leśnictwa i rolnictwa; 1907 dolarów jako zabezpieczenie przeciwpowodziowe oraz 654 dolarów jako oczyszczalnia ścieków. Jeszcze bardziej zdumiewająca jest ekonomiczna wartość raf koralowych. Każdy hektar co roku produkuje 1 milion dolarów z turystyki, 189 tys. z ochrony dzikiej przyrody, 57 tys. z badań naukowych oraz 3,4 tys. z rybołówstwa. Na Kostaryce las powiększa produktywność upraw kawy o 20 proc. – każdy rolnik dzięki niemu zarabia o 395 dolarów na hektar więcej. Lokalni politycy wzięli to sobie do serca. Kostarykanie otrzymują pieniądze w zamian za ochronę usług ekosystemowych – w biurokratycznym żargonie taka polityka nazywa się payment for ecosystem services (PES). PES jest też stosowany w innych krajach, a na Konferencji Klimatycznej w Kopenhadze pokładano w nim bardzo duże nadzieje. Ochrona lasów deszczowych jest przecież bardzo ważną częścią polityki klimatycznej.

  

Czego jeszcze można spodziewać się po ekonomii ekosystemów? Ekolodzy mogą jej użyć jako broni w sprawach, które bezskutecznie starają się przepchnąć już od lat. Jedną jest wprowadzenie w życie zasady „polluter pays”: wcześniej znaliśmy tylko dłużników, teraz będziemy wiedzieć ile wynosi ich dług.  Inną sprawę jest likwidacja szkodliwych dla środowiska subsydiów: dotacje dla rolnictwa, energetyki, transportu, rybołówstwa sumują się do 1 biliona dolarów rocznie. Zwrócenie uwagi na szkodliwe skutki tych wydatków, powinno pozwolić przekserować strumień tych pieniędzy do innych obszarów. Można, na przykład, rozszerzyć powierzchnię obszarów chronionych. Dziś pod ochroną jest 12,5 proc. powierzchni lądu i około 6,5 proc. mórz. Panel Sukhdeva policzył, że powiększenie tych obszarów do – odpowiednio – 15 i 30 proc. kosztowałoby około 45 mld dolarów rocznie. Prawdziwą bombą jest oczekiwana wartość zwrotu z inwestycji: od 4 do 5 trylionów dolarów. Takiej stopy zwrotu oczekiwać można chyba tylko po Totolotku.

  

Oczywiście, ekonomia ekosystemów ma swoich przeciwników. Nie da się ukryć, że jest kontrowersyjna; zastrzeżenia pojawiają się głównie przy próbach jej praktycznego stosowania. Po pierwsze, niektóre z usług mogą okazać się niewystarczająco cenne. Co wtedy? Czy wartością jest sama bioróżnorodność, czy też jej funkcja w szerszym systemie społeczno-ekonomicznym?

  

Po drugie, wątpliwości wzbudza proces ustalania stopy dyskontowej. W skrócie, można ją zdefiniować jako mechanizm, za pomocą którego przewiduje się wartość danego dobra w przyszłości. Dla przykładu, stopa dyskontowa na poziome 4 proc. oznacza, że usługa warta dziś 10 dolarów, dla ludzi w roku 2050 będzie warta 2 dolary. Przy stopie 1 proc. byłoby to już 7 dolarów. Dlaczego to ważne? Ekonomiści za pomocą stopy zwrotu prognozują stopień zamożności przyszłych pokoleń oraz określają ich hierarchię wartości. Jak widzieliśmy od stopy zwrotu zależy oczekiwany zwrot z inwestycji, a zatem i decyzja o jej podjęciu. Założenia przyjmowane przez ekonomistów mają więc duże znaczenie dla ochrony ekosystemów i powinny być poddane demokratycznej kontroli.

  

Szczególne wątpliwości wzbudza PES, ponieważ płacenie za konserwację dobra naturalnego może wydawać się niemoralne. W końcu, nie powinniśmy nagradzać ludzi za to, że powściągają swoje destrukcyjne instynkty. Sam patrzę na to w inny sposób. Ochrona dobra wspólnego jakim jest ekosystem wydaje mi się podobna do nieopłacanych prac domowych wykonywanych przez gospodynie domowe. Skoro na lewicy postulujemy, by ta praca była nagradzana, być może powinniśmy też starać się o pensje dla opiekunów lasów, jezior i rzek.

  

 PS

Jeśli i Was zaintrygował ten pomysł, piszcie co o tym myślicie. Co prawda, komentarze na stronie są – chyba – wyłączone, ale pozostaje jeszcze Facebook. To fakt, że jest niedemokratyczny, ale póki co …

Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 28.05.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.98985 Seconds