NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Dlaczego ekologia musi być lewicowa Drukuj
Jakub Bożek   
02.10.2009
Na spotkaniu w Krakowie Rex Weyler –   jeden z założycieli Greenpeace’u opowiedział taką anegdotę: w pierwszych latach działalności aktywiści często spotykali się z pytaniami o orientację polityczną. „Jesteście lewicowi czy prawicowi?” Odpowiadali – „Jesteśmy zieloni!” Pewnie tak samo odpowiedzieliby i dzisiejsi ekologowie. W końcu dziś wszyscy nimi jesteśmy. Zielona jest Angela Merkel, Nicholas Sarkozy, Arnold Schwarzenegger, a są to politycy, którym daleko do lewicy. Skoro tak należy sobie odpowiedzieć na pytanie: czy istnieje coś takiego jak lewicowa ekologia? Na to pytanie odpowiadamy „tak”! Trzykrotnie!

Po pierwsze, ekologia jest odpowiedzą na głęboki strukturalny kryzys cywilizacyjny, którego przyczyną jest dziki wzrost napędzany wymogami kapitalistycznej akumulacji. Amerykański ekolog Barry Commoner zwykł mówić, że nasze problemy mają źródła w sukcesach, a nie porażkach. Do bólu przypomina to diagnozę Marksa, który zapowiadał, że kapitalizm ugnie się pod ciężarem własnych zwycięstw. Czy nie znajdujemy się właśnie w takim momencie dziejów? Nie mówimy tutaj o kryzysie gospodarczym (który jest mniej lub bardziej poważny), ale o kryzysie ekologicznym, który zagraża naszemu dotychczasowemu stylowi życia. W „Nature” z 24 września grupa naukowców oceniła stan ziemskiego ekosystemu pod kątem 9 podstawowych wskaźników. Nazwali je „granicami planetarnymi” (planetary boundaries), ponieważ przekroczenie tych wartości granicznych spowoduje nieprzewidywalne i nieodwracalne zmiany. Problem w tym, że 3 z 9 granic jest już przekroczonych. Koncentracja CO2 w powietrzu przekroczyła wartość 350 cząsteczek na milion (ppm) i dziś wynosi blisko 390 ppm. Również utrata bioróżnorodności jest już dawno poza kontrolą. Przez miliony lat ze świata znikało rocznie od 0,2 do 0,5 gatunków ssaków w przeliczeniu na milion gatunków. Dziś ocenia się, że rocznie przestaje istnieć od 100 do 1000 razy więcej gatunków niż powinno. Trzeci problem wiąże się z naszym rolnictwem. Korzystamy ze zbyt dużej ilości nawozów azotowych – ocenia się, że z atmosfery pobieramy cztery razy więcej azotu niż nam wolno. Na ryzyko przekroczenia tych i innych granic planetarnych narażamy się sami, gdy akceptujemy dominujący model rozwoju.

Po drugie, ekologia pozwala nam przemyśleć od nowa demokrację. Stewart Brand, jeden z guru ruchu ekologicznego, dzieli aktywistów na 2 grupy: głęboko uduchowionych, których podstawowym celem jest zachowanie darów natury, oraz takich, którzy ufają technologii i są gotowi wykorzystywać ją, aby zapewnić ludziom i przyrodzie lepsze życie. Uważamy, że w tym podziale ginie jeden zasadniczy czynnik - demokracja. Uświadamia nam to Bruno Latour, który w swojej Polityce natury pisze: „Gdyby na sztandarze ekologii politycznej trzeba było wyszyć jakieś hasło, nie byłoby to - wbrew temu, w co wierzą niektórzy zwolennicy - «Chrońmy naturę!» ale: «Nikt nie wie, na co stać jest środowisko…»”. Nawet samo środowisko nie wie, na co je stać. Dlatego oczekiwania polityków, że to naukowcy podpowiedzą im co robić, by ograniczyć np. globalne ocieplenie spełzną na niczym. Ochrona przyrody jest działaniem głęboko demokratycznym, sporem, w którym do głosu dochodzą różne propozycje i interesy. Ten problem napotykamy na przykład w przypadku konfliktów o budowę wiatraków na angielskiej wsi. Po jednej stronie stają aktywiści przekonujący o zaletach odnawialnej energii, po drugiej obrońcy spokojnego, wiejskiego krajobrazu. Do sporu włączają się też różni „aktorzy nie-ludzcy” – na przykład ptaki, którym grożą gigantyczne turbiny, albo lodowce topniejące pod wpływem rosnących temperatur. Tego sporu nie rozwiąże nauka, ale demokracja. Jest on bowiem głęboko polityczny. To drugie przesłanie lewicowej ekologii.

Wreszcie, ekologia daje lewicy nie tylko nową podporę teoretyczną, ale i szereg rozwiązań praktycznych. Pomaga choćby rozwiązać starą aporię: „rynek czy państwo?”. Rozwiązaniem tego problemu jest mnożenie form własności, a także form zarządzania dobrem wspólnym. Warto tu przywołać profesora Tadeusza Kowalika, który od dawna przekonuje, że własność nie jest pojedynczym prawem, lecz wiązką praw. Nie wszystkie przywileje płynące z własności muszą więc przynależeć do jednej tylko osoby. Idealnym przykładem niech będzie wspólnotowe zarządzanie łowiskami w Nowej Zelandii, opisane przez profesorkę Uniwersytetu w Indianie Elinor Ostrom. Nowozelandzcy rybacy biorą czynny udział w gromadzeniu danych o stanie łowiska, ustalają, jak najlepiej poławiać ryby, tak by nie ich nie przełowić; wreszcie kontrolują się nawzajem, by każdy przestrzegał wcześniej ustalonych zasad. To takie systemy, a nie oparte na prymacie państwa czy rynku – przekonuje Ostrom – są najskuteczniejszym sposobem korzystania ze wspólnego dobra.

Przyszedł  czas, by odpowiedzieć na pytanie, czym jest dla nas ekologia. To obszar, na którym lewica walczy o zmianę społeczną, o lepszy świat. Lewicowa ekologia nie jest tylko ekologią strachu, lecz także ekologią nadziei. Nadziei na rozwój, którego centrum będzie życie, a nie kapitał.
Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 04.10.2009 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.77927 Seconds