|
Po co dziś w Polsce czytać Brzozowskiego? Pozornie od jego czasów
zmieniło się wszystko. A mimo to jego twórczość wydaje się zadziwiająco
aktualna. Gdy przebrnie się przez młodopolski język, odnajduje się pod
jego pokładami żywą myśl mierzącą się z tymi samymi problemami, które
lewica próbuje przemyśleć w Polsce dziś. Choć nie ma dziś już pozornie
podziału na lud i szlachtę, to zastąpiła go przepaść dzieląca biednych
i bogatych, prowincję i wielkomiejskie ośrodki. Choć Polska jest
częścią zjednoczonej Europy, to przy tym ciągle pogrążona jest w
martyrologicznych fantazmatach, ucieleśnionych w takich projektach jak
Muzeum Powstania Warszawskiego. Tak jak w czasach Brzozowskiego ta
wspólnota ma wampiryczny wymiar, wysysa z jednostki jej witalne siły,
zamiast ku życiu zwraca się ku głęboko zafałszowanym wyobrażeniom
przeszłości. W twórczości Brzozowskiego odnajdujemy poważną refleksję
nad tymi wszystkimi problemami, które wydają się nawiedzać kolejne
pokolenia polskich inteligentów, każąc się na nowo problematyzować.
Brzozowski zauważa programowy antyintelektualizm polskiej kultury, jej
niechęć do głębokiego myślenia, peryferyjny charakter. Sięga on samych
początków nowożytności, odkąd Polska przestała uczestniczyć w pracy
Zachodu. Jego idee przychodziły tu na zasadzie błyskotek dekorujących
społeczne życie, tak samo jak luksusowe dobre sprowadzane z Francji i
Włoch dekorowały magnackie pałace, też zresztą budowane przez
cudzoziemców. Cenę za ten importowany z Zachodu luksus płaciła
potwornie wyzyskiwana warstwa chłopska, żyjąca w warunkach
przypominających życie niewolników na plantacjach w USA.
Gdy na Zachodzie mieszczaństwo zyskiwało świadomość jako klasa, gdy
rozpoczynało swój długi marsz po władzę uwieczniony wielkimi
burżuazyjnymi rewolucjami, to wcieleniem Polaka był ziemianin uważający
się za uosobienie rycerskich cnót. Jak pisze autor „Płomieni”: „I
pierwszą z historycznych form psyche polskiej - była wsparta na sobie,
nie znająca przyrody, prawa, nauki, pracy, - odwaga. Rycerz (…) ulega
złudzeniu, co i nie znający świata ani historii - syn boży: - nie
stwarza on życia, on je osłania - a ono w myśl własnych swoich praw się
toczy i na mogile jego własny swój, nie znany mu świat wznosi. Od
wspólności ze światem kultury i pracy myśl polska się przede wszystkim
heroicznym czynem odrąbała”. Dziś sarmatyzm wydaje się nie istnieć poza
folklorem, ziemiaństwo jako kategorię ekonomiczną zlikwidował PRL. Ale
ta sama mentalność wydaje się być jak najbardziej żywa, w niewielkim
stopniu zmieniła się świadomość elit i ich stosunek do swoich rodaków
na niższych szczeblach drabiny klasowej. Pańszczyźnianych chłopów
zastąpiły pracowniczki supermarketów, dawnych magnatów wspierających
sarmacką anarchię, architekci polskiego neoliberalizmu, szlachetków
właściciele małych firm wymuszających na pracownikach nieodpłatną pracę
i traktujący ich jak część inwentarza.
Brzozowski atakował elity za to, że utrzymują dla własnego klasowego
interesu lud w bierności i ciemnocie, że „usypiają masy chłopskie
kościelnym kadzidłem”. Ostrze krytyki Brzozowskiego skierowane jest
przeciw klasom mającym kapitał i finansowy i kulturowy i społeczny, a
których jedynym ideałem jest święty spokój, życie poza historią i jej
świadomością. Widać to w najlepiej w polskim katolicyzmie, płytkim,
fasadowym, gdzie święcone, opłatek, pasterka i chrzciny są rytuałami,
które mają uśpić myślenie i pozwolić nadal żyć w błogości.
Filozofia Brzozowskiego jest bowiem filozofią agonu, konfliktu.
Postrzega on rzeczywistość jako konflikt, jego wyrazem są praca (w
pracy człowiek w konflikcie z naturą przetwarza ją, tak by mu służyła),
polityka, ekonomia, produkcja intelektualna. Brzozowski czuje się
wyobcowany z polskiej wspólnoty przede wszystkim dlatego, że ta nie
jest ona w stanie postrzegać rzeczywistości w tej kategorii. We
wszystkich dziedzinach ludzkiej aktywności Polak szuka talizmanu, który
od konfliktów by go bronił i pozwolił dalej wieść spokojne życie.
Dlatego Polacy są narodem przedpolitycznym i przedhistorycznym, gdyż
zdolność do zrozumienia agonu jako zasady rządzącej życiem społecznym
jest koniecznym warunkiem wejścia w politykę i historię. Gdy patrzy się
na rzeczywistość Polski ostatnich lat widać jak wiele wspólnego ma ona
z diagnozą Brzozowskiego. W III RP nie było właściwie polityki, zamiast
niej panował postpolityczny konsensus, który co prawda wywołał
populistyczną reakcję w postaci rządów PiS, ale został wkrótce
przywrócony. Tak samo w polu kultury, gdzie dominujący dyskurs stanowią
sielnankow-antykwaryczne, bądź monumentalno-cierpiętnicze narracje na
temat przeszłości. Obojętne, czy ich podmiotem jest naród i jego
„herosi”, czy prywatność „małych ojczyzn”. Tymczasem krytyczna
narracja, która rewidowałaby mity i symbole organizujące współczesną
rzeczywistość ciągle jest zepchnięta na margines.
Brzozowski proponował Polsce właśnie radykalnie agoniczny program
intelektualny. Pisał: „badać u nas każdy twór ducha trzeba stupudowym
młotem, bić weń (…): co nie wytrzyma próby, niech od razu ginie”.
Dziś to zadanie podejmują przede wszystkim środowiska młodej lewicy
intelektualnej. Obierając sobie Brzozowskiego za patrona „Krytyka
Polityczna” próbuje zakorzeniać swój projekt (meta)polityczny w
polskiej tradycji, nadać mu prawo obywatelstwa w polskiej kulturze.
Przez Brzozowskiego młoda polska lewica mówi, że nie jest zapateryzmem
z drugiej ręki, ale wyrazem pewnej długiej tradycji zmagań polskich
inteligentów z Polską i polskością.
Tekst ukazał się w tygodniku „Przegląd”.
Na podobny temat
|
@Spokojny "Overall proponuje...
Pomysł, żeby na każdą parę przypadało...