|
W
ZAŚWIATY Z PANKOWSKIM, CZYLI POSTSEKULARYZM W OSTATNIM
ZLOCIE ANIOŁÓW
Ostatniemu
zlotowi aniołów Mariana
Pankowskiego wydawca nadał miano „pierwszej polskiej powieści
postsekularnej”. Postawienie takiej tezy jest aktem odwagi, gdyż
jest równoznaczne przyznaniu utworowi etykiety
„pionierskości”. Powszechna jest myśl, że to właśnie młodzi
twórcy wyznaczają nowe kierunki w rozwoju literatury, i to
właśnie im bacznie przyglądają się krytycy literaccy. Pankowski,
jak wiadomo, do najmłodszych nie należy. Jednak jedynie dojrzały
twórca, taki jak on, jest zdolny do posługiwania się tak
ważnym pojęciem filozoficznym, jakim jest postsekularyzm.
Kwestią
kluczową jest zdefiniowanie „czym ów postsekularyzm jest?”.
Niewątpliwie jego intencją jest zniesienie jednego z antagonizmów
dręczących współczesny świat, antagonizmu pomiędzy
procesami religijnymi a sekularyzacyjnymi. Filozofia postsekularna
próbuje wskazać, że nie należy rozumieć tych sfer jako
binarnych opozycji. Wskazuje na popełniony przez myślicieli
oświecenia błąd, którego skutki zostawiły ślady w całej
nowożytnej filozofii. Błędem było całkowite zanegowanie obszaru
sacrum. Dogmatyzm religijny został zastąpiony dogmatyzmem
racjonalistycznym. W tym ujęciu rozwiązania proponowane przez
filozofów postsekularnych stanowią pewien kompromis. Według
nich społeczeństwo postsekularne to takie,
w którym religia nie koliduje, ba!, współgra z
działaniami laicyzującymi. Teizm nie powinien być odrzucany;
powinien uzupełniać działania świeckie (i na odwrót).
Bohater
Ostatniego zlotu aniołów,
alter ego autora, udaje się w podróż w zaświaty, aby
uczestniczyć w tytułowym zlocie. Znajduje się w centrum wydarzeń
takich jak pokaz mód metafizycznych czy turniej na fraszkę
ero-skatologiczną. Zdarzenie te są nietuzinkowe, w końcu znacznie
odbiegają od chrześcijańskich wyobrażeń zajęć niebiańskich.
Oprócz nich, sama struktura zaświatów wprowadza
czytelnika w zdumienie. Pankowski kreśli ich obraz jako miejsca
przypominającego obóz koncentracyjny. Znajdujemy w nim
komanda aniołów. Autor redefiniuje pojęcie anielskości.
Poszczególni aniołowie są podzieleni na różne grupy.
Bohater spotyka tych przesiąkniętych wiarą w transcendentnego Boga – są to „wierzaki”. „Wiedzaki” to ich przeciwieństwo – nie posiadają skrzydeł, dla nich dużą rolę odgrywa kult wiedzy.
Już w samej konstrukcji postaci widać symptomy myśli
postsekularnej. Szczególnie interesująca jest koncepcja
„wiedzaków”. Ich racjonalistyczna postawa nie skutkuje
pozbawieniem ich anielskości; nie stają się aniołami upadłymi.
Pankowski, tworząc takie postaci, wyśmiewa chrześcijańskie
demonizowanie racjonalizmu, szczególnie nasilone w epoce oświecenia.
Istotne
miejsce w myśli postsekularnej zajmuje postawa krytyczna wobec
samego sekularyzmu. Autor Ostatniego
zlotu aniołów umieszcza w
utworze liczne elementy, które pełnią właśnie takie
funkcje. Już na początku książki bohater kreśli słowa mówiące
o „świecie okradzionym ze światła”. Brak Absolutu skutkuje
powstaniem ateistycznego mistycyzmu, będącego „afirmacją
przeraźliwej pustki
wszechświata wepchniętego w tryby »wiecznego powrotu»
[podkreślenie – J.Sz.]”i,
jakże obecnego w myśli nietzscheańskiej. Na kolejnych kartach
przesłanie bohatera jest jeszcze bardziej wyraźne. Krytykuje on
zastępowanie rodzinnego sacrum
przez egoistyczne, oparte na hedonizmie relacje miłosne, które,
rzecz jasna, są odpowiednikiem sfery profanum.
Bohater odczuwa deficyt tej pierwszej sfery, dlatego chętnie
przyjmuje propozycję uczestniczenia w zlocie.
Religia
u Pankowskiego otrzymuje liczne ciosy. Jeden z aniołów
przyznaje: „[…] nie pora na chóralne katechizmy… I nie
czas na te „opaszmy ziemskie kolisko, podajmy sobie ręce”, dziś
kiedy planeta drży w posadach!”. Słowa anioła to tak naprawdę
krytyka tradycyjnego, rytualnego katolicyzmu. Autor utrzymuje
stanowisko znane z poprzednich książek; w Pątnikach
z Macierzyzny odnajdujemy
korespondujące słowa: „Takiego bicia się w piersi najstarsi w
narodzie nie słyszeli. No, coś wyczynowego”.
Pankowski
krytykuje nie tylko formę przeżyć religijnych, ale także same
dogmaty. W powieści pojawia się motyw Sodomy – anioł tłumaczy
bohaterowi, jak rzeczywistość sodomska była piękna, ponieważ
„wówczas ciało nie było więzione dogmatem… miało
podwójny i równorzędny byt”. Również i tutaj
autor idzie ścieżką, którą dawno sobie wyznaczył. Podobny
motyw odnajdujemy chociażby w dramacie Ksiądz
Helena, co potwierdził Pankowski w
rozmowie z Krystyną Rutą-Rutkowskąii.
Jeżeli terytorium sacrum przyporządkujemy religię, a profanum – świat zsekularyzowany, to w wielu miejscach powieści Pankowskiego
czytelnik otrzymuje niebudzące wątpliwości sygnały, że sfery te
nie powinny być w rozłące – powinny kooperować. Prostym
przykładem byłoby tutaj uczestnictwo bohatera w pokazie mód
metafizycznych. „[…] dżinsy i bluzki przylegające ostentacyjnie
do znamion obu płci” nie przeszkadzają w egzystencji sfery
metafizycznej. Jeszcze precyzyjniej jest to ukazane w konkursie na
fraszkę ero-skatologiczną, podczas którego aniołowie
przedstawiają sprośne wiersze.
U
mej Zochy,
na
rudej porębie,
zioła Kaukazu,
przepyszna machorka!
…
że mój zbój od razu
dęba!
Z dymiącego
rozporka!
Przekaz
tej sceny ma charakter silnie perswazyjny: profanacka
wulgarność istnieje także w
sakralnym świecie
anielskim.
Idąc
dalej tym tropem, czytelnik dociera do kolejnej mocnej konfrontacji w
utworze Pankowskiego: seksu z religią. Aniołowie zdają sobie
sprawę z istnienia seksualności. Humorystycznie mówią o
„dziurawowościach” i „dyndajnościach”, które są
obecne „w kościele, w biurze, nawet w wojsku”. Warto dodać, że
wszelkie próby demonizowania tej sfery są nieprzychylnie
traktowane. Kiedy bohater zadaje pytanie „Czy […] sodomici,
zgwałcili, zerżnęli, […] Anioły Boże, gdyż stawiali wyżej
swawolną rozkosz ciała ponad przykazanie »Gość w dom, Bóg
w dom»?”, aniołowie reagują bardzo gwałtownie: „Cooo?!
Wynocha!”. Również i w tym miejscu Marian Pankowski głosi
treści sprzeczne z myślą katolicką, która, przynajmniej w
potocznym rozumieniu, postrzegana jest jako ta, która
seksualność łączy z mocami piekielnymiiii.
Kwintesencję
myśli postsekularnej odnajdujemy w końcowych fragmentach utworu.
Znajdujemy w nich między innymi słowa o Bogu, który „nadal
króluje baśni”, jaką jest świat, mimo że już nie ma
siły „by swój świat do ładu przymusić”. Krytyka
sekularyzmu pojawia się ponownie w scenie, w której król
Kasper mówi, że „jasna myśl […] pozbawia ludzi bogatej,
jedynej często tożsamości, jaką jest wiara… w sens ich życia
[…]”. Słowa Kaspra podsumowują całą postsekularną wykładnię,
którą stosuje Pankowski w Ostatnim
zlocie… Jednostka odcięta od wiary
skazana jest na problemy z tożsamościąiv.
Utrata sensu następuje zaś wtedy, gdy – posłużmy się retoryką
Jacques’a Lacana – człowiek traci Boga, wielkiego Innego, i
próbuje go zastąpić odmiennym Innymv.
Marian
Pankowski jest uważany za pisarza, który nie przystaje do
polskiej rzeczywistości. Można zadać pytanie: jaki cel przyświeca
jego najnowszej książce? Czy jest to pstryczek w nos polskiego
społeczeństwa, w którym dyskurs religijny popadł w
stagnację i nie może poradzić sobie z sekularyzacją? Podążając
tym tokiem rozumowania, można uznać Ostatni
zlot aniołów za swego rodzaju
terapię szokową mającą wstrzasnąć publiką i umożliwić jej
szybkie przejście do fazy postsekularnej. To bardzo odważny krok,
wszak żyjemy w społeczeństwie, które dalekie jest od
posiadania „pluralistycznego rozumu publiczności obywatelskiej”,
będącego trzonem społeczeństwa postsekularnegovi.
Być może Ostatni zlot…
jest takim badającym polskie postawy religijno-sekularyzacyjne
papierkiem lakmusowym. Pozostaje w sferze przypuszczeń to, czy wynik
takiego badania wskazywać będzie na przewagę ortodoksyjnego kwasu
nad pluralistyczną zasadowością. Ja jednak sądzę, że tak.
Szczególnie krytyka rytualnej religijności może budzić
wiele kontrowersjivii.
Bez większych trudności można zaś stwierdzić, że Pankowski po
raz kolejny, poprzez odkrywanie dotąd nieobecnych w polskiej
literaturze tematów, podnosi poprzeczkę dla polskiej
literatury – zarówno dla jej twórców, jak i
odbiorców. Jej przekroczenie jest nie lada wyzwaniem. Chyba,
że użyjemy skrzydeł…
iM.
Warchala, Co to jest postsekularyzm.
(Subiektywna) próba opisu [w:]
„Krytyka Polityczna” nr 13/2007, s. 179.
iiZob:
K. Ruta-Rutkowska, Polak w dwuznacznych
sytuacjach. Z Marianem Pankowskim rozmawia Krystyna Ruta-Rutkowska,
Warszawa 2000, s. 92.
iiiNa
marginesie: taka postawa Kościoła rzymskokatolickiego może mieć
źródło w twierdzeniach licznych uczonych, którzy
mówią o grzechu pierworodnym jako grzechu seksualności.
Pisze o tym m.in. Alfonso M. di Nola w książce Diabeł.
ivOwe
trudności dostrzegli m.in. Nietzsche i Hegel. O ich zdaniu pisze dr
Stanisław Łojek w Hegel i Nietzsche
wobec problemu polityczności, Wrocław
2002, s. 45: „Człowiek […] nie chce i
chyba już nie może wyrzec się poczucia autonomicznej mocy, jaką
dzięki temu „czynowi” [utraceniu Boga – dop. J.Sz.] uzyskał,
lecz z drugiej strony – odmawia przyjęcia zań odpowiedzialności”
[podkreślenie – J.Sz.]. Właśnie owa odmowa świadczy o
niepewnej postawy tożsamościowej człowieka czasów
postoświeceniowych. Warto także wspomnieć o słowach Hegla, który
w Fenomenologii ducha
wspomina o dużym wysiłku, jaki musi włożyć jednostka chcąca
wznieść się z powrotem ponad sprawy ziemskie [Łojek
cytuje Hegla za G.W.F. Hegel, Fenomenologia
ducha, przeł. A. Landman, Warszawa
1963, s. 15-16.
vBóg
w tym wypadku może zostać zastąpiony np. wiarą w jakąś ideę – zob. S. Žižek, Lacan. Przewodnik
Krytyki Politycznej, przeł. J.
Kutyła, s. 22.
viPor:
P. Mościcki, Poza zasadą
partykularyzmu. Alain Badiou: uniwersalność i myśl postsekularna,
s. 135 [w:] A. Badiou, Święty
Paweł. Ustanowienie uniwersalizmu,
Kraków 2007.
viiWarto
chociażby wspomnieć o krytyce, z jaką spotyka się Tadeusz
Bartoś, który na forum publicznym krytykuje rytualizm i
antyintelektualizm polskiego katolicyzmu. Por: T. Bartoś, O
możliwości debaty teologicznej dzisiaj,
„Tygodnik Powszechny” 2006, Nr 5 (2951).
Na podobny temat
|
@Spokojny "Overall proponuje...
Pomysł, żeby na każdą parę przypadało...