NOWOŚĆ W SKLEPIE KP
>>Już jest: KP30!
Komentarze
CYTAT DNIA
Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Uniwersalizm, który nadszedł |
|
|
Maciej Kropiwnicki
|
|
10.07.2007 |
Nowoczesny krytyczny namysł nad rozwojem wiedzy i przebiegiem procesu
historycznego doprowadził do alergii na wielkie teorie wyjaśniające,
projekty historiozoficzne i uniwersalistyczne kategorie. W efekcie
krytyczne myślenie skazane zostało na przedłużającą się postną dietę w
formie kolejnych „postmodernizmów”, „postmarksizmów”, „postideologii”,
czy wreszcie „posthistorii”.
Cóż, każda epoka ma swojego Gorgiasza - diagnozuje Alain Badiou. Dziś w
filozofii Gorgiaszem tym jest, dla przykładu, Wittgenstein i Lyotard, w
polityce zaś np. ideologie antyuniwersalistyczne, podbudowane poprawnym
aż do skrajności multikulturalizmem. Ten ostatni głosi akceptację
innego, w poszanowaniu i tolerancji. Badiou dodaje: akceptację pod
warunkiem, że inny to „dobry inny”, tj. ostatecznie taki, jak my, lub
inny daleko, tj. tam, gdzie wolno mu utwierdzać się w jego inności (L'éthique. Essai sur la conscience du mal).
Od czasów Platona sofiści niezbędni są filozofii, by mogła dowieść, że
jest w stanie określić formalne warunki prawdy uniwersalnej. Podobnie
„sofiści” polityczni, mnożący różnice i partykularne roszczenia, są
konieczni, by przez zwielokrotnienie odmienności, jak najdalej idącą
partykularyzację, działać w rzeczywistości na rzecz uniwersalizmu - to
na pozór paradoksalna teza, którą odczytać można ze Świętego Pawła. Dla
Badiou w myśleniu o ludziach jako zbiorowości istotna jest ostatecznie
postać Tego Samego, tak dziś niepopularna, wszystko inne to w gruncie
rzeczy akcydensy, z punktu widzenia historii - przypadek.
Prawdy nie są odwieczne. Są stworzone, o czym doskonale wiedział
Kartezjusz. A mimo to, zarówno dla Kartezjusza, jak i dla Badiou,
prawdy mają charakter wieczny, przy czym ten pierwszy akt ich
stworzenia przypisywał bogu, drugi zaś lokuje nieskończoność i moc
stwarzania prawd w samym człowieku. Ateizm Badiou można nazwać
„matematycznym”, albowiem radykalnie zrywa z wszelką obietnicą
nieskończonego sensu zawartego w jakiejś transcendencji (obietnicą
obecną jeszcze np. u Lévinasa i Derridy). Ostatecznie nieskończoność
jest nieskończonością cantorowskiego zbioru („najbardziej ogólna forma
istnienia mnogości”) i jako taka nosi na sobie cały ciężar (lekkość?)
banalności, bez żadnej głębi (Court traité d'ontologie transitoire). W
myśl tego, na wskroś ateistyczna lektura listów Pawła podporządkowana
jest postulatowi „odnowienia tego, co uniwersalne w jego czystej
świeckości, tu i teraz” . Uniwersalność jest więc „z tego świata”, a
jednocześnie ma trwałość i siłę platońskiej Idei, do której Badiou
często czyni nawiązania. To uniwersalność nieskończonego zbioru bez
hierarchii - czysta mnogość, w której każdy liczony jest jako jeden.
Prawda, jeśli jest prawdą, mimo że realizuje się w historii, w naszym
tu i teraz, nie podlega dyskusji. Pawłowa opowieść o śmierci i
zmartwychwstaniu to „bajka”, Jezus to „ktoś”, kto przez przypadek
znajduje się w miejscu wydarzeniowym i jako taki ma w nim udział. Nie
łudźmy się - Paweł Badiou to nie książka religijna. Niemniej jednak
samo wydarzenie dające podwaliny chrześcijaństwu, tj. religii, której
istotą jest uniwersalizm, na trwałe wpisuje formalne warunki prawdy
uniwersalizmu do myśli ludzkiej. Na tym polega jego niezaprzeczalna
wartość. Zasługą książki Badiou jest to, że nam o tym przypomina.
Święty Paweł wprowadza czytelnika w sedno teorii autora L'être et l'événement.
Z jednej strony, książka zawiera zwięzły wykład najważniejszych
konstrukcji stojących u podstaw tej koncepcji. Byt, wydarzenie, prawda,
podmiot, wierność, miejsce wydarzeniowe, procedura generyczna i inne
pojęcia używane są w kontekście teorii chrześcijaństwa głoszonej przez
Pawła. Terminologia Pawła i Badiou odgrywa tu równorzędną rolę,
albowiem zarówno jedna, jak i druga, służy formalizacji wydarzenia
ustanawiającego uniwersalizm. Zmartwychwstanie Chrystusa jest dla
francuskiego filozofa czysto mitologiczne; tym, co się tu liczy, jest
formalna struktura procesu prawdy jako następstwa wydarzenia. Pawła
można zatem traktować jako przykład, który Badiou wybiera dla pokazania
istoty procedury prawdy - w takim ujęciu mógł on, w zgodzie ze swoimi
założeniami, wybrać równie dobrze Cantora, Schönberga lub Mallarmego. Z
drugiej strony, można jednak widzieć w Pawle, i to właśnie stanowi
istotę książki, właściwego teoretyka uniwersalizmu jako koniecznego
warunku każdej prawdy. W tej optyce praca o apostole narodów stanowi
metateorię prawdy, która może się urzeczywistnić tylko jako uniwersalna
- „jedna wtedy i tylko wtedy, gdy dla każdego” - w poszczególnych
dziedzinach, w których się pojawia: polityce, nauce, sztuce i miłości.
Jedno z najważniejszych twierdzeń Świętego Pawła brzmi bowiem: „Tym, co
nadaje moc prawdzie i determinuje podmiotową wierność, jest nie sam
stosunek do siebie wywołany przez wydarzenie, ale skierowanie tego
stosunku do wszystkich” .
Na tym fundamencie Badiou buduje (czy też odczytuje z nauki Pawła) to,
co bez wątpienia jest rdzeniem całej książki - „materializm łaski”.
Jako ci, którzy potencjalnie składają się na podmiot, działający w imię
pewnego wydarzenia, jesteśmy w stanie przekroczyć nasze ograniczenia,
granice między nami, różnice, które zastaliśmy. Ustaleni w nich,
poddani jesteśmy zasadzie śmierci („prawu”). Przekraczając je,
poddajemy się i afirmujemy zasadę życia, wychodzimy poza samą opozycję
„prawa” i jego przekroczenia. Zdaniem Badiou, jako ludzka mnogość
jesteśmy do tego zawsze zdolni, zawsze, gdy pojawia się wydarzenie. Oto
czym jest łaska.
Wniosek: nie mamy żądać niemożliwego, ale mieć świadomość, że to, czego
żądamy (równość) jest całkowicie możliwe. W książce, która o kilka lat
poprzedza Świętego Pawła, Badiou pisał: „jako że różnice są tym, co
jest, a każda prawda jest nastawaniem tego, co jeszcze nie jest, zatem
różnice są dokładnie tym, co każda prawda unieważnia albo czyni
nieważnym” (L'éthique…). Dlatego paradygmat prawdy prezentowany w Pawle
jest w istocie rewolucyjny (to moment polityczny zawarty na każdej
stronie książki między wierszami, czasem wprost): wydarzenie jest
możliwe, zaangażowanie w nie i wierność wobec niego zmienia całe pole
sytuacji, po nim nic nie ostaje się takie, jakie było wcześniej.
Uniwersalizm nie polega na zrównaniu empirycznych różnic, czy to
dekretem etycznym lub ideologicznym, czy też przemocą tej lub innej
figury „fartuszka”. Przekroczenie różnic polega na tym, co zostaje
nazwane „tolerancyjną obojętnością wobec różnic”, przy czym nacisk
położony jest tu na obojętność, nie zaś na modną dziś, a będącą w
istocie jedynie historycznym momentem dochodzenia do prawdy,
„tolerancję”. Ta ostatnia jest przecież jedynie kwestią opinii. Z
punktu widzenia procedury prawdy liczy się obojętność na każdą różnicę,
to jej ostateczna istota, ku której zbliżać się mamy przez empiryczną
pracę. Tej obojętności nie sposób nazywać „uniwersalną tolerancją”,
ponieważ samo słowo traci tu już swoje znaczenie: urzeczywistniony
uniwersalizm to stan, gdzie nie ma niczego do tolerowania, tolerancja
towarzysząca różnicom zostaje przekroczona, pozostaje łaska obojętności.
Nakazem prawdy uniwersalizmu, w który każe nam się wsłuchiwać Badiou,
jest tworzenie, poszukiwanie nowych różnic, nowych postaci
partykularyzmu (do czego wybitnie przyczynia się dzisiejsza
„ponowoczesna” kultura, z jej dowartościowaniem poziomu subkulturowego
i „elity” marginesu), tak by jednocześnie odzierać je z ich pozornej
istotowości. Nie ma żadnej głębi w różnicy między mną i tobą, żadnej
głębi w kolorze skóry, w narodzie, religii, kulturze, żadnej głębi w
płci, seksualnej orientacji i języku (i tak dalej, i tak dalej).
Wszystko to ostatecznie jest banałem, ponieważ jest dziełem przypadku.
„Jedyny jest dostępny tylko dla »wszystkich«”, „Jedyny”, czyli - w
niereligijnym i niemetafizycznym uniwersalizmie Badiou - zasada
egalitaryzmu.
Siłą Świętego Pawła, podobnie jak innych prac Badiou, jest fakt, iż nie
jest to książka krytyczna. Konflikt opinii i debata nie stanowią istoty
procesu dochodzenia do prawdy, choć to jego konieczne momenty. „Prawda
nigdy nie bierze się z Krytyki” - pisze Badiou na ostatnich stronach
książki. Dopowiedzmy: krytyka zakłada bowiem poruszanie się z
konieczności na terenie przeciwnika, mówienie ograniczonym językiem
zastanej sytuacji. Chodzi raczej o to, by budować pozytywne ujęcie
tego, co prawdziwe (uniwersalnego egalitaryzmu), na własnych warunkach,
choć zawsze w danej sytuacji, tu i teraz. Krytyka zakłada wymianę
opinii, konflikt interpretacji tego, co jest. Wykorzystując postać św.
Pawła Badiou pokazuje z kolei, że istotą polityki w jego rozumieniu
jest nakazanie tego, co ma być, nie zaś spieranie się, czy między
Grekiem i Żydem istnieją różnice. To, co ma być, wyraża się inaczej: są
różnice, bo w istocie nie ma Różnicy.
Książka Badiou, w oryginale wydana dziesięć lat temu, jest dziś więcej niż aktualna - potrzeba nam jej właśnie dziś, tu i teraz.
Recenzja ukazała się w „Le Monde diplomatique - edycja polska”.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 02.09.2007 )
|
|
|
|
Pomysł, żeby na każdą parę przypadało...
Sympatyczna opowiastka. Sympatyczna, ...