|
Lisicki o „Rewolucji u bram” |
|
|
dg
|
|
07.01.2007 |
Przed tygodniem napisałem, że ostatni rok przyniósł Polsce więcej wolności. Koniec – twierdziłem – z żandarmami, którzy stoją na straży tego, co wolno nam myśleć i mówić. Jednak licho nie śpi. Wciąż pojawiają się ludzie, których swoboda wygłaszania opinii mierzi. I nie są to tylko krótko ostrzyżeni młodzieńcy, których odurza wojskowy dryl i krótki wąsik. Nie. Okazuje się, Boże, jaki ja byłem naiwny, że dziś w modzie są właśnie zwolennicy wykluczania. Przesadzam? Koloryzuje? Skądże znowu. Czytam po prostu.
“Celem lewicy nie jest zatem, jak to nieraz można usłyszeć, walka z wykluczeniem jako takim, ale walka o ustanowienie granic tego pola w zgodzie z własnymi ideałami. A zatem o wykluczenie z niego na przykład rasistowskich albo homofobicznych głosów. Celem nie jest zatem jakiś nierealizowalny pełen pluralizm, ale stworzenie przestrzeni, w której pewne praktyki, uważane przez lewicę za szkodliwe, staną się niedopuszczalne”. Pięknie i szczerze powiedziane. A są to słowa Sławomira Sierakowskiego ze wstępu do dzieła Slavoja Żiżka, który to komentuje pisma Lenina. Ponoć Żiżek – twierdzą zgodnie “Gazeta Wyborcza” i “Dziennik” - to bardzo wybitny myśliciel. Ani chybi. No bo czyż wielką myślą nie jest stwierdzenie, że tym, co w Leninie wielkie, jest Trocki? Ot, zwykły czytelnik powiedziałby raczej, że tym, co w Leninie ważne, jest Lenin, a tym co w Trockim – Trocki, ale… dosyć tego burżuazyjnego dzielenia na czworo.
Ważne jest co innego. Pierwszy raz w Polsce tak wyraźnie został sformułowany, i to przez publicystę należącego do tzw. mainstreamu, postulat wykluczenia z debaty inaczej myślących. Szkoda tylko, że autor owego wiekopomnego wstępu nie pokazał, jak to zrobić.
Dzisiejsi lewicowcy to mimo wszystko mięczaki. Zachłystują się retoryką rewolucyjną i tyle. A tu trzeba jak towarzysz Lenin. Zamiast ględzić o “tworzeniu przestrzeni”, trzeba “zamknąć burżuazyjne gazety kontrrewolucyjne, skonfiskować ich drukarnie, uczynić prywatne ogłoszenia w pismach monopolem państwowym i przekazać je do gazety rządowej”. Proste? No to teraz czekam, kiedy nowa lewica to wykona.
Paweł Lisicki, „Rzeczpospolita”, 6-7 stycznia 2007.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 02.09.2007 )
|
Pomysł, żeby na każdą parę przypadało...
Sympatyczna opowiastka. Sympatyczna, ...