|
ASz
|
|
04.01.2008 |
Žižek, jak nietzscheański dyletant czy jak gombrowiczowski przechodzień, obeznany w historii filozofii, ale i w tym, co przynoszą codzienne gazety, obserwuje pracę umysłu. Bada pozory. A wszystko, czego się tknie, zamienia się w przedmiot mentalny, obiekt umysłu - pisze o książce Lacrimae rerum i filmie Z-boczona historia kina Tadeusz Sobolewski w „Gazecie Wyborczej” z 5-6 stycznia.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 06.01.2008 )
|
Pomysł, żeby na każdą parę przypadało...
Sympatyczna opowiastka. Sympatyczna, ...