|
Polska dzięki błogosławieństwu zaborów nie załapała się na europejską przygodę kolonialną w XIX wieku. Teraz nadrabiamy zaległości.
Minister Jerzy Miller od spraw wewnętrznych i administracji wyłożył ostatnio w Luksemburgu polską rację stanu w kwestii uchodźców z rozrewoltowanej Afryki, konkretnie z Libii i Tunezji. Dokonał wyrazistego jak budowa cepa podziału na dobrych i złych uchodźców. Dobrze są ci z Libii, którzy podążają do Europy z racji jej demokratycznych cnót i wartości. I widział Miller, że to jest dobre. Tacy uchodźcy są cacy, są „oki”, są do przytulenia i przygarnięcia. I Polska deklaruje taką gotowość. Natychmiast! W imię dziedzictwa Solidarności, przemian demokratycznych 1989 roku, w zgodzie z chrześcijańskim dziedzictwem miłości w przededniu beatyfikacji Karola Wojtyły!
I minister Miller nie przestraszył sie podać szczegółów, konkretów. Polska jest gotowa przyjąć kilku (!!!), a nawet kilunastu (!!!) uchodźców dobrych. Jestem dumny. Mój kraj naprawde umie się zachować w trudnej chwili. Nawet kilkunastu - obłędna wspaniałomyślność. Okraszona jedynie małym zastrzeżeniem, że mają się tylko sprawnie asymilować.
A uchdźcy źli? To Tunezyjczycy, którzy biedapontonami przeprawiają się przez Morze Śródziemne do Włoch… Oni jednak nie chcą demokracji, równości, wolności słowa, solidarności, oni chcą do pracy, tam, gdzie ona jest, oni chcą zarobić tu, a nie tam „tworzyć” miejsca pracy. I takim tunezyjskim gastarbeiteirom mówi Miller nasze mocne polskie NIE! To nie Wielka Brytania po wstąpieniu Polski do Unii, to nie Niemcy, które uwalniają rynek pracy dla Polaków, a przede wszystkim Tunezyjczycy to nie Polacy. Jasne? Tak jasne jak Czarny Ląd czarny.
Wysłanie jako dobrej monety Lecha Wałęsy do ogarniętej rebelią Afryki jest nieporozumieniem. Lech Wałęsa jest symbolem, uczestnikiem, bohaterem walki o wartości, z którymi Jerzy Miller nie ma najmniejszego związku. Wałęsa jest więc listkiem figowym skrajnej, kolonialnej hipokryzji Polski, która jest na szczęście tak monstrualnie nabrzmiała, że nawet noblowski wymiar listka jej nie zakryje. Niedobry minister, niedobry. Wstyd, wstyd. Nie, nie - odeślijcie nam Millera do Tunezji.
Felieton ukazał się w tygodniku „Przekrój” , nr 16/17, 18 kwietnia 2011.
Na podobny temat
|
Pomysł, żeby na każdą parę przypadało...
Sympatyczna opowiastka. Sympatyczna, ...