Nowość w sklepie KP!
Najnowszy numer KP
Komentarze
CYTAT DNIA
Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Wiśniewska: Projekcje Kuczoka |
|
|
Agnieszka Wiśniewska
|
|
25.07.2009 |
Czy można być twórcą filmowym, widzem, krytykiem i nie pogubić się w tych rolach? Jest to trudne. Wojciech Kuczok mimo wszystko próbuje. Napisał scenariusz do Pręg Magdaleny Piekorz, pisał recenzje filmowe i zdaje się lubi chodzić do kina. To ostatnie przypuszczenie potwierdza książka Moje projekcje – zbiór krótkich tekstów o kinie pisanych z perspektywy widza-kinomana.
Kuczok jest widzem lubującym się w tropieniu powracających wątków filmowych, opisywaniu typów bohaterów, śledzeniu schematów fabularnych, szukaniu powtórzeń i odwołań jednego filmu do innego. Nieważne, czy trafia na kino gatunków, czy na dzieła autorskie, na komedię, horror, dokument – zawsze wpatruje się w ekran z uwagą i szybko analizuje, po czym wrzuca obejrzane filmy do odpowiednich przegródek. Każdą z takich przegródek porządkuje w opowieść, a z opowieści buduje leksykon kinowych tematów.
W leksykonie ułożonym przez Kuczoka znajdujemy np. hasło „nieszczęściarz”. Nieszcześciarz to „najbardziej nieprzyjemny typ antybohatera filmowego. Najczęściej wyłaniający się z drugiego planu, grany przez mocno charakterystycznego aktora, obdarzonego aparycją, która stanowi zgrzytliwy kontrapunkt z zimnymi, męskimi, pewnymi siebie twarzami facetów, którzy wiedzą, czego chcą. Nieszczęściarz to mięczak u boku twardziela, człowiek, który ma w swojej zalęknionej fizys zapisaną klęskę, najsłabsze ogniwo, ten, od którego wszystko zaczyna się psuć”. Etatowym nieszczęściarzem jest według Kuczoka William H. Macy, ten, który w Fargo braci Coen grał organizującego porwanie żony sprzedawcę samochodów.
Hasła z leksykonu Kuczoka dalekie są od encyklopedycznych omówień. Nie tylko dlatego, że pisarz-widz nie ma ambicji stworzenia wyczerpującego zestawu zagadnień słownika kinematografii, ale dlatego, że w opowieści o filmach wplata osobiste historie. Kuczok balansuje między sformalizowanym stylem rodem z dzieł typy „100 motywów filmowych” czy „100 bohaterów kina” a narracją bliską książkom pisanym przez starych krytyków – wspomnieniom wielbicieli kina ułożonym w historię „Moje ulubione filmy”.
„Szperając w archiwach filmowych w poszukiwaniu niezwykłych, a dziś zapomnianych twarzy, natrafiłem ostatnio…” zaczyna jedną z opowieści Kuczok. „Dwudziesty trzeci czerwca jest dobrą okazją, by przejrzeć swoją podtatusiałość, jak również tatusiostwo w zwierciadle kina” pisze w innym miejscu. Każdy pretekst jest dobry do „szperania” i „przyglądania się”. Kuczok jest widzem wnikliwym i lubiącym porządek. Z tego, co wyszpera, buduje galerię tematów: motyw ojca w kinie, postać pisarza cierpiącego na twórczą niemoc, śmierć, zło, homoseksualizm w polskim filmie, filmy o rzekach, a nawet wątek misia. Wszystko, co Kuczoka-widza zaciekawia, staje się punktem wyjścia do snucia opowieści. Wplata w nią osobiste historie, bo widz idealny, według autora Gnoju, to taki, który kino traktuje jak część życia. Dlatego widz-kinoman całkiem naturalnie przechodzi od opowieści z życia wziętych do opowieści z kina zaczerpniętych.
Moje projekcje byłyby książką o tym, że pisarz Kuczok lubi kino i ogląda dużo filmów, gdyby nie fakt, że Kuczok nie jest tylko pisarzem. Jest też albo przynajmniej przez lata był krytykiem filmowym. Dwa rozdziały Moich projekcji poświęca autor właśnie krytyce i krytycznej sztuce filmowej. To niby niewiele – zaledwie 1/10 książki. Rozważania na temat krytyki filmowej umieszcza jednak w wyeksponowanym miejscu – w pierwszym i ostatnim rozdziale. Klamra. Dziwna klamra – teksty o krytyce filmowej spinają teksty o widzu kinowym.
Fragmenty poświęcone krytyce filmowej pisze Kuczok tonem innym niż resztę książki. Otwierający Moje projekcje tekst to manifest. Czytamy w nim, że prawdziwy krytyk nie powinien być mylony z dziennikarzem działu „kultura”. „Krytyk filmowy […] jest człowiekiem pióra, który z filmem próbuje dialo-gować, stara się werbalizować te intuicje, które reżyser filmowy obrazami zasugerował”. Krytyk „idealny” – jak pisze Kuczok – nie boi się pisać con amore o filmach, które rzesze innych krytyków i chlastaczy potępiają, […] autorów zadufanych i aroganckich winien obnażać w ich kabotyństwie i dialektycznie zapędzać w kozi róg.”
Zamykający książkę, rozdział poświęca Kuczok krytycznej sztuce filmowej. I znowu pisze manifest: „Czego żądać od krytycznej sztuki filmowej? Zaangażowania w to, co nie-oglądane, w świat nie-przedstawiony; zdolności przeciwstawienia się dyskursowi dominującemu w sposób tak spektakularny, że się nożyczki cenzorskie z grobów będą chciały wycinać, że się pikiety pod kinami ustawiać będą, że oszołomieni wąsacze z immunitetami będą napadać na samochody przewożące kopie filmowe.”. I dalej: „U podstaw idei sztuki zaangażowanej leży wiara w skuteczną interwencyjność dzieła, w to, że jest ono zdolne na bieg rzeczy wpłynąć, jak powiadają hurraoptymiści: zmienić świat.”
Krytyk filmowy według Kuczoka powinien być przekorny, a sztuka krytyczna ma „stawać okoniem wobec dominującego dyskursu”. Jak się ma taka wizja do opowieści, które snuje Kuczok-widz? Nie wiem. Hasło z leksykonu kinematografii opisujące jakiś typ bohatera filmowego i uzupełnione osobistym komentarzem autora nie jest realizacją postulatów wysuwanych pod adresem krytyki filmowej. Manifesty okalają przegląd wątków kinematograficznych. Moje projekcje rozpadają się na dwie części – w jednej Kuczok jest krytykiem, w drugiej pisarzem-widzem. Próba pogodzenia tych dwóch ról nie udaje się.
W Moich projekcjach Kuczok pisze, że „prawdziwy krytyk kocha swój zawód i każdego dnia dziękuje Bogu, że nie kazał mu być artystą. Krytyk nie przeżywa kryzysów twórczych, to artyści przeżywają je za niego”. Wojciech Kuczok chce być krytykiem i artystą. Tylko to mu nie wychodzi. A może Kuczok tylko bywa krytykiem w momentach przeżywania kryzysów twórczych?
W Moich projekcjach Kuczok projektuje model krytyki filmowej i sztuki krytycznej, ale nie realizuje go; spisuje manifest i dołącza do niego teksty odległe od zamieszczonych w manifeście postulatów. W jakim celu? Projekt tworzy się po to, żeby na jego podstawie coś zbudować. Kuczok proponuje projekt, który jest tylko projektem. Model krytyki filmowej staje się dzięki temu kolejnym w zestawie modeli z leksykonu kinematografii Wojciecha Kuczoka. Moje projekcje zaczynają się, jak mocna krytyczna opowieść o kinie, a kończą, jak kolejna książeczka napisana przez popularnego widza-kinomana.
Wojciech Kuczok, Moje projekcje, WAB 2009
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 25.07.2009 )
|
|
|
|
Chyba mnie nie zrozumiałeś, właśnie c...
Brakuje pieniędzy na edukację, brakuj...