Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Warkocki: Przypisy do Witkacego Drukuj
Błażej Warkocki   
02.11.2009
Witkacy to z całą pewnością postać pod każdym możliwym względem nietuzinkowa. Po pierwsze: gigant polskiego modernizmu. Po drugie: człowiek o biografii tak niesamowitej, że starczyłoby na trzy powieści sensacyjne z romansem na dokładkę.

Na początku wieku odbywa z Bronisławem Malinowskim podróż po półkuli wschodniej, dociera na Sri Lankę (Cejlon); jest oficerem we właśnie ogarniętej rewolucją Rosji, prawdopodobnie to jego kompania rozpoczęła rewolucję lutową. Ma na koncie głośne romanse i ekscentryczne wybryki; pisze, maluje, eksperymentuje z narkotykami. Pracuje jak lokomotywa, a jednocześnie nieustannie wspomina o depresjach i samobójstwie. W końcu samobójstwo rzeczywiście popełnia, w dość teatralnych okolicznościach. Ma też prawdopodobny, choć pośredni, współudział w cudzym samobójstwie, o kilkanaście lat wcześniejszym. Trochę geniusz, trochę wariat, zależy jak patrzeć. Magnetyczna osobowość, która musiała być – i była – niesamowicie trudna w codziennym życiu.

Pasjonujący materiał na biografię. Niestety biografia nie jest w Polsce traktowana jako szlachetny gatunek literacki. Rodzimy logocentryzm uprzywilejowuje raczej fikcję, zwłaszcza poezję i powieść, choć przecież dziś już wiemy, że fikcjonalność jest podstawowym pasem transmisyjnym dla wszelakich form wyrażania, także tych, które pragną całkiem bezpośrednio opisywać rzeczywistość. Po przełknięciu kilku łyków sentymentalnej goryczy, można sobie jednak uświadomić ogromne możliwości, jakie daje takie podejście. Biografię trzeba napisać jak powieść! Na polskim gruncie niedościgniona pozostaje w tym względzie praca Izabeli Filipiak „Obszary odmienności. Rzecz o Marii Komornickiej”.

Praca Janusza Deglera „Witkacy. Portret wielokrotny” to, z tego punktu widzenia, raczej zbiór opowiadań, często o pozytywistycznej proweniencji. Otrzymujemy najpierw rozbudowane kalendarium życia Witkacego, od 1918 do 1939 roku (w morzu szczegółów można utonąć), a następnie naświetlenia kolejnych kwestii szczegółowych. Witkacy wobec formistów, jego małżeństwo, stosunek do kina, przyjaźń z filozofem Hansem Corneliusem, okoliczności powstawania „Nienasycenia”, znajomość z Deborą Vogel… Dostajemy też sporo dokumentacji – zwłaszcza korespondencji z wybranymi osobami, a także materiały dotyczące pobytu Witkacego w Rosji (jego związki z rewolucją to rzeczywiście fascynująca i tajemnicza sprawa). Wszystko to razem układa się w rozbudowane „przypisy do Witkacego”. Nie chodzi zatem o napisanie „nowego Witkacego”, o nową interpretację tego niebywałego zjawiska, lecz o dopełnienie istniejącego (choć niekompletnego) portretu.

To oczywiście nie jest zarzut, lecz diagnoza strategii. Bo przecież nie ulega wątpliwości, że książka Janusza Deglera to przebogate źródło informacji o autorze „Nienasycenia”, pełne szczegółów, dat, faktów – i zdjęć (polecam zwłaszcza Witkacego wąchającego krokusy). To również opowieść przyjemna w lekturze. A jednak im dalej w las, tym bardziej zaczynałem sobie zdawać sprawę, że coś mi w tej narracji przeszkadza. Po chwili zrozumiałem co. No tak, Witkacy żyje w kulturze niezdekonstruowanej.

Rzecz jasna widać to najlepiej, gdy zaczniemy przyglądać się marginesom tekstu, drobiazgom, które niby grzecznie wkomponowują się w narrację, ale stanowią też jej potencjalny rozsadnik. (…) W młodym wieku Stanisław Witkiewicz wybiera się wraz z Bronisławem Malinowskim jako emisariuszem kolonialnego państwa (Zjednoczonego Królestwa) na Nową Gwineę. Jak właściwie postrzegał tubylców Witkacy? Bo wiemy skądinąd, że Malinowski,  antropologiczny geniusz piszący swe prace pod jarmarcznymi tytułami („Życie seksualne dzikich”), miewał ostre rozdwojenie poznawczej jaźni, gdy – jak to wynika z jego „Dziennika” – zamieniał się w molestującego etnografa i wśród tubylców widział „plugawe szmaty”, ale też ponętnych „Dicka” i „Iguę” („gromada chłopców na usługi bardzo przyjemna”).

Czy Witkacy też reprezentował model białego pana w korkowym kapeluszu badającego dzikich? Z pomocą instrumentarium krytyki postkolonialnej można by z tej kwestii sporo wycisnąć, ale niestety ten fragment jego życiorysu w książce Deglera został pominięty. Warto więc znowu zerknąć na margines, do przypisu, gdzie Witkacy zwierza się Malinowskiemu: „Uwiodłem portugalską kurwę z Brazylii, ale bez wielkiej przyjemności. Dwa trepangi, po czym odechciało mi się. Straszne jest moje życie” (s. 486).

Co z tego dla nas, podejrzliwych czytelników, wynika? Na pewno to, że biali panowie w odległych egzotycznych krainach zamieniają się w seksualne bestie. Doskonale wykorzystują swoje uprzywilejowanie wynikające z „bieli” i „męskości”. I traktują je bezrefleksyjnie jako coś oczywistego. Bo przecież jasne jest dla nas wszystkich i jasne było dla Witkacego, że jego nikt jak kurwy nie potraktuje. To wyłącznie męska prerogatywa.

Czytaj cały tekst na: dwutygodnik.com.

degler_witkacy.jpgJanusz Degler, Witkacego portret wielokrotny. Szkice i materiały do biografii (1918 – 1939), PIW, Warszawa, 558 stron
Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.68250 Seconds