Nowość w sklepie KP!
Najnowszy numer KP
Komentarze
CYTAT DNIA
Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Szybowicz: Tokarczuk jak Agata Christie |
|
|
Eliza Szybowicz
|
|
28.12.2009 |
Obywatelka Duszejko, która ze względu na swoje wojownicze usposobienie wolałaby mieć na imię Joanna, Emilia albo Nawoja, chce zmienić rzeczywistość, i to zaraz. Potrafi sobie wyobrazić inny świat i jest przekonana, że jest możliwy. Za jej miłością i współczuciem idzie słuszny gniew, który „zaprowadza porządek, pokazuje świat w oczywistym skrócie”. Niestety nikt nie traktuje jej poważnie, bo jest „starą wariatką” – kobietą, i to już niemłodą, do tego upominającą się o coś, czego nie uważa się za istotne – o prawo zwierząt do życia.
Złudzenia demokracji liberalnej w polskim wydaniu rozbijają się o tę postać i pękają jak bańki mydlane. Nie jest tak, że toczy się dyskusja, w której wszyscy mają równe szanse, nie wszystkie poglądy przekraczają próg akceptowalności, za którym zaczynają być słyszalne, a więc mogą zaistnieć w sferze publicznej jako światopoglądowa propozycja. Joanna Duszejko przegrywa z poglądami, które są propagowane od tak dawna, przez tak wpływowe instytucje, że stały się czymś w rodzaju kulturowego powszechnego ciążenia. Dlatego bohaterka Tokarczuk wytycza granice liberalizmu: „Trzeba mówić ludziom, co mają myśleć. Nie mam wyjścia. Inaczej zrobi to ktoś inny”.
Bohaterka Tokarczuk prowadzi swoją kampanię wszelkimi dostępnymi środkami prawnymi, ale nie ma ich wiele: mówi, przemawia, krzyczy, uwalnia dręczone zwierzęta, pisze petycje, szuka pomocy u policji, u straży miejskiej, w gminie, u wójta, w kuratorium. W sprawie zwierząt, w sprawie dziewczyny, której nie stać na studia, w sprawie hałaśliwych wyścigów samochodów odbywających się w lesie, w sprawie dzieci zwalnianych z lekcji na polecenie księdza. Wszędzie natyka się na mur – urzędy i służby państwowe ignorują jej pisma, traktują ją protekcjonalnie i zbywają. Jak zresztą mają jej pomóc, skoro i komendant policji, i były poseł, i najbogatszy człowiek w okolicy, i dyrektor szpitala, i ksiądz, i inni bardzo ważni mężczyźni, są myśliwymi. Kto ma jej pomóc, skoro „zbrodnia została uznana za coś normalnego, stała się czynnością codzienną. Wszyscy ją popełniają. Tak właśnie wyglądałby świat, gdyby obozy koncentracyjne stały się normą”.
Bohaterka Tokarczuk sięga po najcięższą metaforę holokaustu zwierząt i jest niezwykle sugestywna, kiedy opisuje, jak jedna istota zjada drugą, jak w lodówce i na wystawie sklepowej leżą poćwiartowane ciała, jak w kościele ksiądz karmi kolejnym (symbolicznym) mięsem ludzi, z których każdy ma już w żołądku ciało dzisiaj zjedzonej żywej istoty, tak że komunia zmienia się w rytuał kanibali.
Sekwencja kościelna, w której następuje kulminacja fabuły i emocji bohaterki, jest najlepszą częścią powieści…
Czytaj całość na Dwutygodnik.com
Olga Tokarczuk, Prowadź swój pług przez kości umarłych, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2009
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 28.12.2009 )
|
|
|
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...