Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Ratajczak: W imię demokracji ekonomicznej Drukuj
Mikołaj Ratajczak   
01.11.2009
Wyrwać włos Europejczykowi – boli mocniej
niż Afrykańczykowi amputować nogę bez znieczulenia
Francuz spożywający trzy posiłki dziennie cierpi głód większy
niż Sudańczyk, który ma jednego szczura na tydzień


Ten wiersz otwiera Demokrację ekonomiczną Ladislaua Dowbora. Dla wielu tak radykalny punkt widzenia może być populistyczną przesadą: nie żyjemy przecież w czasach, kiedy Kongiem - jako swoją prywatną własnością - rządził Leopold II. Jednak nawet same suche fakty, podawane przez autora, powinny zwrócić naszą uwagę na to, że okres niewyobrażalnej polaryzacji ekonomicznej dotykającej nasz glob nie jest bynajmniej za nami. A proste, często wręcz oczywiste analizy, którym te dane są poddawane, prowadzą do wniosku, że problem niekoniecznie sam się rozwiąże.

Demokracja ekonomiczna jest bardzo dobrym źródłem przystępnie podanych informacji, które w gruncie rzeczy powinny być wiedzą elementarną. Np.: dług publiczny USA wynosi obecnie 10 bilionów dolarów, co jest równoważne prawie 20% wartości światowej produkcji. 4 biliony dolarów wydane na pomoc spekulantów giełdowych podczas kryzysu rzadko były zestawiane z 300 miliardami, które stanowią sumę środków przeznaczanych rocznie na pomoc krajom Trzeciego Świata. Nie mówiąc już o najbardziej zatrważających danych, takich jak te na temat dystrybucji bogactwa w skali globalnej: 2% najbogatszych posiada połowę światowego bogactwa, podczas gdy na biedniejszą połowę globu przypada mniej więcej 1%. Skutkiem tego 10 milionów dzieci rocznie umiera z głodu, braku dostępu do pitnej wody czy nawet najbardziej elementarnych leków.

Dowbor łączy te „globalne” dane z przykładami lokalnych działań, które idą w poprzek liberalnych teorii ekonomicznych: np. spółdzielnie w Niemczech, system transportu we Francji, samoorganizujące się grupy rolników w Brazylii. To właśnie próba szukania alternatywnej wizji stanowi o sile jego rozważań – i to do niej odnosi się tytuł książki. Demokracja ekonomiczna to propozycja, która – choć brak w książce jej precyzyjnej definicji – rozwijana jest w każdym kolejnym rozdziale. Nie oznacza ona jednak po prostu sprawiedliwszego podziału zgromadzonych i produkowanych dóbr (choć pomysły idące w tym kierunku także są w książce poruszane). Chodzi o demokratyzację samej ekonomii, o zmianę dyskursu ekonomicznego i ponowne odnalezienia jego właściwego przedmiotu: pracy. Leżące u podstaw wielu obecnych nurtów ekonomii założenia prowadzą do wykluczenia olbrzymiej ilości form ludzkiej pracy. Marks nazwał to problemem horyzontu nie-pracy, a chodzi w nim po prostu o kwestię uznania pewnych aktywności za pracę, a odmówienia tego statusu innym. Jest to kwestia rozpoznania, gdzie w społeczeństwie produkuję się wartość i gdzie dochodzi do wyzysku?

Poza zasadą PKB

Zasada demokratyzacji, która polega na podkreśleniu wartości jednostki oraz walce z wszelkimi przejawami wykluczenia, pozostaje zatem ta sama. O ile jednak w przypadku demokracji jako pojęcia prawno-politycznego mamy do czynienia z jednostką abstrakcyjną (najczęściej chodzi o nośnik praw człowieka i obywatela), o tyle na poziomie demokracji ekonomicznej staje przed nami jednostka ucieleśniona, pracująca i współpracująca z innymi w najróżniejszych obszarach życia społecznego. Dlatego też kwestia wykluczenia – i walki z nim – jest na tym poziomie tak istotna i zarazem tak trudna. Dowbor, wskazując na najważniejsze elementy rozwijanego przez siebie pojęcia demokracji ekonomicznej: 1. osadzenie w procesie produkcji, 2. zrównoważone korzystanie ze wspólnego wysiłku i 3. dostęp do informacji, umożliwia nam lepsze zrozumienie, gdzie dzisiaj dochodzi do wykluczenia i wyzysku.

Demokratyzacja ekonomii prowadzić ma zatem do, jak ujmuje to sam autor, „zejścia się celów gospodarczych z celami ludzkimi”. Oznacza to niezgodę na to, aby ludzką pracę rozumieć wyłącznie jako coś, za co powinno się otrzymywać (oczywiście godną) zapłatę. Chodzi o podporządkowanie efektów i środowiska pracy ludziom, którzy poprzez tę pracę współtworzą wspólnotowe życie. Dlatego też do swoich rozważań włącza Dowbor także kwestię dekapitalizacji zasobów naturalnych – zbyt łatwego i pochopnego zużywania w celu zysku nie tylko surowców naturalnych, ale także np. słodkiej wody, lasów, czy choćby czystego powietrza, które służą przecież zamieszkującym dane obszary ludziom – oraz problematykę kosztów zewnętrznych (ponoszone przez społeczeństwo oraz środowisko negatywne skutki produkcji przemysłowej), czy najróżniejszych kosztów społecznych.

Problemy podejmowane przez Dowbora, choć rozpoznawalne nawet na gruncie kalkulacji opartej na obliczeniach PKB, pozwalają nam wykroczyć poza niezwykle wąski horyzont neoliberalnej teorii ekonomicznej. Problem najczęściej tkwi właśnie w samej kalkulacji: zarówno przemiany procesu pracy, jak i etycznie właściwy cel ekonomii politycznej, pozostają najczęściej poza kalkulacyjnymi możliwościami systemów ekonomicznych.

Dowbor przywołuje efekty zderzenia działalności instytucji społecznych nakierowanych na dobro lokalnych wspólnot (np. w postaci małych kas oszczędnościowych w Niemczech) z neoliberalnym dyskursem ekonomicznym, reprezentowanym w jego książce przez angielski „The Economist”, który najchętniej doprowadziłby do ich prywatyzacji i włączył w globalny rynek. To zderzenie już nawet nie tyle interesów, co samych wartości: czy liczy się tylko to, co uznajemy w ramach obecnego systemu (abstrakcyjny „zysk” liczony w pieniądzach) czy to, co dotyczy życia ludzi. Czy najważniejsza jest wydajność pojedynczego pracownika, czy raczej jego (albo lepiej: wspólne) zadowolenie z pracy i jej efektów? W podobnym kontekście należy rozważać pozostałe kwestie: w jakim stopniu ci, którzy produkują i współtworzą społeczeństwo, mają i znają możliwości uczestnictwa w efektach swojej pracy na innej zasadzie, niż sama tylko (indywidualna) konsumpcja towarów.

Neoliberalny  nurt w ekonomii omija również część kosztów produkcji. Tzw. koszty zewnętrzne, czyli np. zanieczyszczenie środowiska, były najczęściej spychane na barki państw. I niezwykle rzadko precyzyjnie wyceniane. W najszerszym sensie koszty zewnętrzne nie dadzą się nigdy włączyć w koszty wewnętrzne przedsiębiorstw i korporacji, ponieważ obejmują także takie procesy jak nieodwracalna dekapitalizacja zasobów naturalnych (najprostszy przykład: zatrucie rzeki przez ścieki z fabryki) czy wszelakie koszty społeczne. Obecnie przedsiębiorstwa interesują się przede wszystkim nie źródłami surowców i półproduktów, lecz popytem. Produkcja jest uruchamiana najczęściej dopiero przy potwierdzonej – lub chociażby przewidywanej – gotowości do zakupu. Z tego powodu korporacje zaczęły intensywnie wpływać na społeczeństwo, nie tylko poprzez reklamę, ale także poprzez sztuczne nieraz stymulowanie popytu, wprowadzając swoje produkty do szkół, szpitali i innych instytucji publicznych. Koszty takich zabiegów nie tylko odbijają się na cenie towarów, ale ich prawdziwe konsekwencje społeczne są o wiele większe, niż tylko koszty „czysto” ekonomiczne. Przestrzeń publiczna i podtrzymujące ją instytucje (chociażby szkoła, lecz także telewizja) zostają zmonopolizowane przez konkretne marki, wytwarzając podatnych i łatwo sterowalnych konsumentów (często już od pierwszych lat życia).

Demokracja biopolityczna

Spróbujmy umieścić rozważania Dowbora w szerszym kontekście. Wiele z poruszanych przez niego problemów podejmowanych jest przez licznych badaczy (Castells, Wallerstein, Boutang). Aby ująć jednak w sposób systematyczny niezwykle różnorodną problematykę poruszaną przez Dowbora, odwołamy się w tym miejscu do pojęcia biopolityki, rozwijanego m.in. przez Negriego czy innych reprezentantów włoskiej, radykalnej teorii społecznej. Widzą oni procesy charakteryzujące dzisiejsze przemiany pracy - jej dematerializację oraz wkraczanie w obręb biopolityki - jako milowe kroki na drodze końca epoki podporządkowania pracy kapitałowi. Biopolityczny wymiar pracy oznacza koniec z klasycznym wykluczeniem „naturalnych” więzi międzyludzkich z procesu produkcji (albo raczej ich denaturalizację). Za produktywny uznaje się teraz każdy aspekt życia, także produkcję emocji, biologiczną reprodukcję społeczeństwa, życie rodzinne czy intelektualne. Związany jest z tym bezpośrednio proces dematerializacji pracy. W przestrzeni produkcji odnajdziemy obecnie przede wszystkim procesy „intelektualne”, przejawiające się w wytwarzaniu sieci komunikacji, wszelkiego rodzaju pracy intelektualnej czy po prostu pracy na różnego rodzaju językach (zarówno naturalnych, jak i sztucznych np. językach programowania).

Tę zmianę perspektywy wyraźnie widać w analizach Dowbora, choć nie przywołuje on żadnego autora zajmującego się tematyką biopolityki. Podejmuje jednak problematykę pracy niematerialnej m.in. wtedy, gdy pokazuje nieprzystawalność tradycyjnych modeli ekonomicznych do gospodarki opartej na wiedzy. Zmienia się w niej przede wszystkim natura konsumpcji – jej przedmiot nie musi już zostać „pożarty”, lecz może być używany wspólnie i przekazywany dalej, tworząc sieć opartą o swoich użytkowników. Dotyczy to nie tylko oprogramowania open source, ale wręcz jakiejkolwiek informacji dostępnej w internecie. Przemiany w sposobie produkcji wymagają zatem zmian w zakresie prawa własności intelektualnej i kwestii czerpania z niej ekonomicznych korzyści.

Oczywiście wyzwanie demokracji ekonomicznej, które rzuca nam Ladislau Dowbor nie ogranicza się wyłącznie do tych procesów pracy niematerialnej Interesują go także – a może nawet przede wszystkim – problemy ludzi, których sama egzystencja pozostaje zagrożona (w tym także zagrożone istnienie środowiska naturalnego). Gdy tylko zauważymy, że budowa lepszego świata wymaga odpowiedniego poziomu kooperacji oraz wytworzenia odpowiedniej wiedzy, wyzwanie demokracji ekonomicznej objawi nam swój biopolityczny charakter. Demokracja ekonomiczna jest próbą uczynienia podmiotem procesów demokratyzacji człowieka we wszystkich jego aspektach. To właśnie czyni tę ideę biopolityczną. Jeśli nie podejmiemy tego wyzwania, istnieje realna szansa, że obecny – jakże, powszechnie, niestety, zinstytucjonalizowany! – sposób myślenia o produkcji i dystrybucji jej owoców w społeczeństwie pozostanie całkowicie nieadekwatny wobec zmieniających się warunków społecznego życia i pracy. Jeśli każdy moment naszej egzystencji wchłaniany zostaje przez gigantyczną maszynę kapitalistyczną, proces demokratyzacji musi objąć również przestrzeń społeczną we wszystkich jej aspektach. Oddzielenie obywatela od konsumenta, pracownika i człowieka prywatnego może prowadzić wyłącznie do zwiększania wyzysku, któremu podlegamy pełniąc każdą z tych funkcji.

Jedyną szansą na uniknięcie politycznej katastrofy jest walka z depolityzacją coraz większej ilości izolowanych od siebie nawzajem przestrzeni społecznych. A odrzucenie dotychczasowych teorii wolnego rynku -jako samoregulującej się przestrzeni, w której podmiot musi zachowywać się racjonalnie, to jest zgodnie z „regułami” wolnego rynku - jest pierwszym krokiem ku demokratyzacji kolejnych sfer naszego zglobalizowanego społeczeństwa. Być może kolejnym zadaniem, które nas czeka, będzie wyzwanie demokracji biopolitycznej?

dowbor.jpgLadislau Dowbor, Demokracja ekonomiczna, przeł. Zbigniew Marcin Kowalewski, Książka i Prasa, Warszawa 2009, s. 228
Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 01.11.2009 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.88475 Seconds