Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Jesteśmy zdolni zgasić słońce i gwiazdy, bo nie płacą dywidendy.
John Maynard Keynes

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Stokfiszewski: Masło górą!! Drukuj
Igor Stokfiszewski   
03.10.2006

Po cichu kalkulowałem: panie i panowie nie mają już nic do stracenia. Prestiż nagrody NIKE ucierpiał na przepychankach politycznych, degradacji, jaka dokonała się poprzez wyrzucenie transmisji z telewizji publicznej i odmowę partycypowania w balu głowy (jaka by nie była) państwa. Licha retransmisja w stacji, która (mówiąc oględnie) nie cieszy się reputacją intelektualnego zaplecza ludzkości, no i salka jakby mniejsza, bez lóż, balkoników dla VIP-ów, amfiteatralnej swady.

Były dwa wyjścia – walczyć o podtrzymanie ducha wysokiej kultury literackiej i zapodać NIKE takiemu Rylskiemu, czy takiej Szymborskiej albo odciąć się od bagażu nagrody dla konserwatywno-liberalnych dziadków i zrobić poważny krok w kierunku wykreowania nowego wizerunku NIKE – nagrody dla książek, które penetrują dziewicze rejony dyskursywnych i społecznych banicji. Mówiąc krótko – przywrócić nagrodzie jej pierwotne założenia, zanegowane u zarania przez Błońskiego, który jako pierwszy przewodniczący jury stawiał ponoć na stare konie.

Kalkulowałem po cichu: jeśli kapituła zdecyduje się na tę drugą opcję – z ponad trzydziestoma tysiącami baksów w portmonetce wyjdzie z Łazienek albo Witkowski, albo Masłowska. Osobiście liczyłem, że w takiej sytuacji nagroda przypadnie Witkowskiemu. Jeśli bowiem „Paw…” jest doskonałą książką, która w niebywale sugestywny sposób pokazuje mielizny popkultury, zdrapuje z wizerunków uśmiechniętych debili całą tę lamperię sztuczności, odsłaniając puchy egzystencji medialnych mapetów i mechanizmy działania na otwartym mózgu narodu, nieustannie karmionego gównem szklanej reprezentacji nieistniejącego świata, to książka ta pozostaje niezwykle istotna przede wszystkim dla samej autorki, która rozlicza się w ten sposób z własnymi pokusami i przezwycięża lęk, jaki towarzyszył jej przez minione lata. Rzadko zwracano uwagę na indywidualny aspekt drugiej powieści Masłowskiej, bo i nie on jest w niej najważniejszy, ale kontekst w jakim powstała sytuuje ją w dużej mierze w świecie samej Masłowskiej.

Z „Lubiewem” jest inaczej. Ta książka odetkała jeden z kanałów społecznej i literackiej komunikacji. Michał Witkowski musiał w 2005 roku opublikować te kilkaset tysięcy znaków, żeby okazało się, że mamy w polskiej literaturze od co najmniej 25 lat mocny nurt gejowsko/lesbijski, który (by tak rzec) pałętał się gdzieś na obrzeżach krytycznych kontynentów, choć w swoim dorobku ma tak znakomitych autorów jak choćby Pankowski. I wreszcie, musiał wrocławski autor opublikować te kilkaset tysięcy znaków, żeby okazało się, że istnieją w tym kraju grupy niebędące celem żadnych socjologicznych ekskursji, politycznych puszczań oczka – społeczności, wobec których nie używa się określeń „mniejszość/większość”, „elektorat”.

Mówiąc krótko – wniósł Witkowski znaczące poprawki nie tylko na mapę polskiej literatury, ale również (co dużo ważniejsze) obrazu społeczeństwa tego kraju. Co więcej – obraz ów ukazał w całej złożoności odrzucając pokusę uproszczeń i interwencji ideologicznej. Jakkolwiek każdy, kto ucieka od polityczności trafia zazwyczaj we wnyki mniej lub bardziej konserwatywnych mniemań i to samo spotkało Witkowskiego, ale wykonał kawał dobrej roboty, żeby napsuć krwi paru paniom i panom przekonanym, że skutecznie oczyszczają naród nasz z Żydów, pedałów i komunistów.

Nagrodę literacką NIKE otrzymała Dorota Masłowska. I bardzo dobrze!! Byłbym jednak szczęśliwszy, gdyby uzasadnienie wygłoszone przez Henryka Berezę choć w części dotykało problemów jej prozy, nie stanowiło zaś manifestu przedłużającej się demencji intelektualnej sentymentalnych rewolucjonistów. „Narracja w powieści-poemacie korzysta z pełnej wolności, która sztuce słowa przywraca jej przyrodzone prawa. Dzięki temu język i sztuka odzyskują u Masłowskiej swoje prawdziwe życie i pozwalają na pisarską kpinę z podejrzanych uroków kultury popularnej”. Czyli – tłumacząc na język polski: zdaniem jury istotą literatury jest wolność narracji (powiedzmy – brawura formalno-semantyczna), która sprawia, że sztuka słowa nie wpada w koleiny interpretacyjnych nadużyć, odporna jest na ideologiczne zawłaszczenie (sztuka w tym wypadku to bastion wolności, azyl przed złym światem polityki i biedy), bo konstytutywną cechą literatury jest nade wszystko sama jej literackość, prawdziwym życiem „języka i sztuki” – ich językowość i sztuczność. Ten program, za którym kryje się wiara w autonomiczny charakter działania artystycznego jest anachronicznym sentymentem starzejących się modernistów.

Geniusz Masłowskiej polega bowiem na tym, że uczyniła ona z tradycji autonomicznej narzędzie literatury jak najbardziej zaangażowanej. Wyszła z założenia, że należy przełamać atrofię dzielącą sztukę na komunikacyjną i estetyczną. Sztuka estetyczna ma bowiem w swoim korpusie założeń przeświadczenie, że niezbywalność formy stanowi zwierciadło istnienia niezbywalnych wartości i praw – estetyka jest narzędziem konserwatystów, stojących na straży przekonań o łączliwości między formą a platońskim pojmowaniem idei. Masłowska stara się dowieść, że sztuka jest jedna, a jej istota to krytyczność – interwencja przeciw zastanym formom kultury, niezależnie od bagażu retoryki poetyckiej, który niesie na swoich barkach. Język (powiada Masłowska) jest stabilizatorem kulturowego konserwatyzmu, normatywność postępowania w jego obrębie (a zatem odnoszenie się do zastanych sensów, kodów i symboli) stanowi narzędzie podtrzymywania mniemań większości. Gwałt na języku jest zatem w pierwszej kolejności próbą rozbicia mozaiki idei i sensów głęboko zakorzenionych w glebie tej kultury. Odwrotnie niż moderniści, widzi Masłowska w interwencji formalnej niezbywalne narzędzie komunikacji, nie zaś podtrzymywania wiary w autonomiczny charakter literatury.

Wolność narracji wydobywa sztukę poza sztukę, a prawdziwe życie języka i sztuki odgrywa się w przestrzeni społecznej. Dobrze zatem, że NIKE przypadła w udziale autorce zaangażowanej, występującej przeciw pewnym sentymentalnym mniemaniom o literackości literatury. Nie wiem tylko, czy jury zdaje sobie z tego sprawę…

Komentarze
Dodaj nowy
nameste  - entuzjazm   |04.10.2006 01:33:02
Powiem to wyraźnie: wolę jasność od entuzjazmu. Oczywiście, mam na myśli
sytuację, gdy wymienione walory wydają się konkurować ze sobą, jak w powyższym
zwierzeniu Igora Stokfiszewskiego. I nie chodzi mi o entuzjazm dotyczący
werdyktu, podzielam zadowolenie autora komentarza. "Paw" jest świetny i
podoba mi się decyzja jury najków, aby wystawić autorkę na ciężkie doświadczenie
nagłego przybytku sporej kasy.

Entuzjazm, o którym mowa, wyraża się w
zamaszystości stylu, barwności epitetów i porażce sensu w konfrontacji z
emocjami "ja mówiącego". Krótko, bo nie ma czasu na szczegółowe analizy:
autor dopisuje (wprost: wpiera w brzuch) Masłowskiej domniemane motywacje
("wyszła z założenia, że należy przełamać atrofię dzielącą sztukę na
komunikacyjną i estetyczną", "stara się dowieść, że sztuka jest jedna, a
jej istota to krytyczność" itd.), ale zapewne uważa, że "dotyka
problemów jej prozy" trafniej niż "zdemenciali intelektualnie
sentymentalni rewolucjoniści", choć o "Pawiu" właściwie nic nie
mówi. Rozpowszechniony błąd podstawienia (domniemanych) intencji autora za
dzieło, błąd typowy, nawiasem mówiąc, dla romantycznej wizji twórcy. Podobnie
jak szafowanie określeniem "geniusz".

Zamiast zatrudniać kukiełkę
Berezy, aby w wewnetrznym teatrzyku głowy Stokfiszewskiego spektakularnie
przegrała z kukiełką Masłowskiej (kwestie obu kukiełek pisze autor komentarza),
mógłby on zapisać wprost i jasno swoją diagnozę miejsca i roli pisania autorki
"Pawia" na tle innych zjawisk polskiej prozy. A tak marnuje czas
czytelnika, daremnie próbującego zrozumieć, atrofia czego właściwie dzieli
sztukę na dwie, albo dlaczego gwałt na narzędziu podtrzymywania mniemań
większości ma służyć komunikacji (w miłej abstrakcji od pozycji nadawcy i sensu
komunikatu). Można by powiedzieć, że Stokfiszewski jest tu niedojrzałym (biegun
przeciwny do demencji) romantycznym (por. wyżej) rewolucjonistą (bo popiera
zaangażowanie literatury w przestrzeń społeczną (niestety zaludnioną przez
medialne mapety trepanujące głowę narodu). Do tego młodopolskim rewolucjonistą,
skoro najwyraźniej serio bierze stylistykę, wykpioną jeszcze przez Witkacego.
Więcej jasności, mniej entuzjazmu.
rewolucyjna poetka  - „człowiek” jest mapetem   |04.10.2006 13:16:24
Ciekawa analiza. Wydaje się, że w tekście są dwa argumenty za tezą o
polityczności młodej prozy. Pierwszy, tradycyjny: że Masłowska i Witkowski są
polityczni, bo taki mają zamiar. Drugi - że to ich proza jest polityczna, przez
sam fakt, że jest i o czym jest. Pozwala to na zarysowanie analizy, w której
polityczność rozumiana tradycyjnie (pozycja polityczna autorki/autora) i
polityczność rozumiana współcześnie (polityczność samego tekstu) rozchodzą się,
jak w przypadku Witkowskiego, który, jak pisze Igor, jest subiektywnie
konserwatywny (jako „autor”), lecz obiektywnie rewolucyjny (jako
tekst, który pisze).

Mapety… tak mapety, oczywiście. Ale robić z tego
zarzut?! To wszak zakładać, że istnieje gdzieś jakiś „prawdziwy”
autor, juror itp., który „ma” poglądy, a nie jest tylko mapetem
własnych wypowiedzi… Ale co właściwie mówimy, kiedy mówimy, że ktoś, jakiś
„człowiek” „mówi”, „myśli”, „uważa,
że”? Albo popełniamy grubą naiwność (w epoce, w której nawet początkujący
studenci wiedzą, że to nie „człowiek”, ale tekst mówi, myśli itp.),
albo właśnie tworzymy mapeta. I nie ma wielkiego znaczenia, czy ten mapet mówi
to samo, co my…
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 25.10.2006 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.68686 Seconds