Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Jesteśmy zdolni zgasić słońce i gwiazdy, bo nie płacą dywidendy.
John Maynard Keynes

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Lipszyc: Google jest evil Drukuj
Jarosław Lipszyc   
25.11.2006
google-malePo książkę o firmie Google sięgałem z rozbudzonymi nadziejami. Jej autor John Batelle to w końcu antropolog kultury i poważny specjalista od cyberprzestrzeni, redaktor legendarnego magazynu „Wired”. Od monografii firmy, która wywraca do góry nogami świat współczesnej informacji (a więc cały świat), także można oczekiwać wiele.
Pewnie z powodu swoich nadmiernie wybujałych oczekiwań sądzę, że ta książka jest porażką. Choć napisana jest rzetelnie, porusza wszystkie ważniejsze wątki, a autor wykonał solidną pracę w docieraniu do źródeł, to pozostawia ona solidne uczucie niedosytu. Autor ślizga się po powierzchni opisywanych zjawisk, nie dokonuje poważnej analizy zmian społecznych powodowanych przez powszechną dostępność technologii totalnego wyszukiwania, a uważny czytelnik newsów z branży hi-tech w zasadzie nie dowie się z niej niczego nowego.
Google nie jest zwykłą firmą. Jej szef, racjonalny biznesmen i menedżer Eric Schmidt, zupełnie serio mówi, że wszechświat to pięć milionów terabajtów informacji, i że celem firmy Google jest zindeksowanie wszechświata. Ponieważ do tej pory Google zindeksowało zaledwie 170 terabajtów informacji (dane za 2004 rok, zapewne od tego czasu Google poczyniło postępy), to firma ma jeszcze pole do popisu. Zindeksowanie reszty zajmie według Schmidta około 300 lat.
Pomysł ten można by traktować w kategoriach czysto psychiatrycznych, gdyby nie fakt że w samym trzecim kwartale 2006 roku Google zanotowało wpływy rzędu 2,6 miliarda dolarów, a stopa wzrostu przychodów wynosi 70 proc. Dzięki pełnej wiedzy o świecie informacji Google ma - niewyłączną - nad nim kontrolę, bo w świecie informacji władza to wiedza. Ta władza przekłada się zaś na konkretne rezultaty finansowe.
Finansowe motywacje przy podejmowaniu decyzji dotyczących sposobu zarządzania światem informacji oznaczają, że można i należy poważnie zastanowić się nad społecznymi skutkami działalności firm zajmujących się wyszukiwaniem - a wśród tych firm Google jest zdecydowanym liderem.
Kiedy firma Google zaczynała działalność, jej szefowie obwieścili, że w biznesie będą się kierować zasadą „Do not evil” (albo „Don't be evil”). Przez swoją użyteczność i korporacyjny image Google na początku wypracowało sobie reputację, której zazdroszczono w całym biznesowym świecie. Oto firma, która nie dość że zarabia gigantyczne pieniądze, to jeszcze cieszy się nieskończonym zaufaniem i wręcz miłością użytkowników.
Co jednak jest złem w świecie informacji? Google przy podawaniu wyników wyszukiwania korzysta ze ściśle zastrzeżonych, niejawnych algorytmów. Cały mechanizm pozycjonowania i zliczania reklam kontekstowych jest biznesową tajemnicą. Czyniąc informację całego świata widoczną i dostępną, samo Google cechuje wyjątkowy brak przejrzystości. Opinia publiczna na ten - dość jaskrawy, jeśli się nad tym zastanowić - znak ostrzegawczy bardzo długo pozostawała ślepa. Momentem zwrotnym w dziejach firmy stało się dopiero coś, co na liście złych uczynków Google plasuje się na pośledniejszym miejscu - wspieranie chińskiego reżymu w czynnym cenzurowaniu internetu i współpraca przy ściganiu internetowych dysydentów. To złamało wizerunek Google - ta (giełdowa przecież, a więc zobligowana do kierowania się w swoich poczynaniach wyłącznie żądzą zysku) firma już nie może z czystym sumieniem twierdzić, że nie jest zła. Jej początkowe hasło jest teraz i serio, i żartobliwie trawestowane w setkach przeróżnych kontekstów.
Firma która jest dla społeczeństwa bramą do świata informacji jest wystawiona na ogromną pokusę manipulacji. To, co Battelle opisuje jako Bazę Danych Intencji - wiedzę o ludzkich potrzebach informacyjnych - można wykorzystać w wielu złowrogich celach. Polityczne, biznesowe i społeczne zagrożenia związane z wykorzystaniem tej wiedzy są realne. Realnie więc trzeba się zastanowić nad tym, czy i jak poddać społecznej kontroli firmę kontrolującą globalne społeczeństwo. Jeśli Google jest evil, to może się to okazać konieczne.
Książka Battelle jest niestety tylko wstępem do takich rozważań, ale jedno zadanie spełnia wyśmienicie - pozwala uświadomić nawet osobom zupełnie niezorientowanym, jaki ogrom problemów i dylematów jest związany z procesem indeksowania.

John Battelle, Szukaj. Jak Google i konkurencja wywołali biznesową i kulturową rewolucję, Wydawnictwa Naukowe PWN, Warszawa 2006, s. 236
Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 25.11.2006 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.84974 Seconds