Biografia Krzywonos

krzywonos_okladka_145.jpg

KP22: prze-moc

okladka_kp22_145.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Krytyczna misja pomnika i monumentu jest stłumiona przez kontynuację
niewolnictwa z przeszłości i przez nadmierną i bezkrytyczną pamięć
uroczystych obowiązków i funkcji. Pomimo wszystkich bolesnych wydarzeń
i doświadczeń, których byliśmy uczestnikami (pomniki także), pomimo
wielu ofiar i istnienia "przetrwańców", władze nie pozwalają na
swobodne dawanie świadectwa, protestowanie i krytykę w przestrzeni
publicznej. Pomniki i monumenty są nieczynne, zmuszone do trwania w
milczeniu, w rzeczywistym i symbolicznym odcięciu od współczesnych
realiów i doświadczeń.

Krzysztof Wodiczko, Miasto, demokracja i sztuka
Advertisement
Kozak: W obronie utopii Drukuj
Piotr Kozak   
04.01.2010

Wydając Święty terror Terry’ego Eageltona, wydawnictwo Znak najwyraźniej przestraszyło się rewolucji w weekend. By ostudzić entuzjazm dzieci barykad, postanowiło wydać Czarną mszę. Apokaliptyczną religię i śmierć utopii Johna Graya. Obie pozycje łączy jedynie kościelna proweniencja tytułu.

W opozycji do książki Eageltona, praca Graya daje się obronić. Góruje nad tą pierwszą nie tylko spójnością wywodu, ale i uporządkowanym materiałem empirycznym. Znajdziemy w niej również szereg celnych spostrzeżeń, m.in. charakterystyczną dla Graya krytykę polityki Busha czy ideologii neokonserwatywnej. Jest to więc pozycja na swój sposób cenna. Z wydawniczych recenzji Pawła Śpiewaka i Marcina Króla można byłoby nawet wywnioskować, że jest ona, jeśli nie wybitna, to na pewno szczególnie ważna dla współczesności. Czy jednak ponad trzystustronicowa książka z „utopią” w tytule ma nam coś ciekawego do powiedzenia o samej utopii? Tu miałbym poważne wątpliwości.

Nie oznacza to jednak, że jej lektura to czas stracony. Gray szczególnie dużo miejsca poświęca, tak ważnym dla zrozumienia współczesnego świata zagadnieniom, jak krytyka utopijnego wymiaru neoliberalizmu Hayeka czy neokonserwatyzmu Thatcher. To właśnie idea wolnego rynku ma być, w przekonaniu Graya, nową utopią. Ostatecznie nie została ona zrealizowana na świecie nigdy, poza krótkim okresem w połowie XIX wieku, co zresztą zakończyło się pierwszym poważnym ogólnoświatowym kryzysem ekonomicznym. Ówczesna kolonialna Anglia, która była inicjatorką wprowadzenia w życie owej idei, szybko też z tego pomysłu zrezygnowała. Ci, którzy głoszą obecnie triumfalny powrót wolnego rynku, nie odróżniają go w istocie, lub nie chcą odróżniać, od współczesnego neoprotekcjonizmu. Neokonserwatyzm i neoliberalizm są w związku tym źródłowo obciążeni niezrozumieniem swych własnych założeń i podstaw.

Samoregulujący się, spontanicznie rozwijający się rynek to również mit. Nie wystarczy uwolnić gospodarki z więzów państwa, by zakwitła w niej wolna konkurencja. Dobitnie pokazał to rosyjski anarchokapitalizm ery Jelcyna. Model gospodarki czasów Putina jest już z kolei bliższy gospodarce nakazowej, niż wolnemu rynkowi.

Szczególnie zjadliwa krytyka spotyka również politykę zagraniczną Busha i związanym z nią powrotem do polityki myślenia religijnego. Powołując się na konflikty w Afganistanie i Iraku, autor wyraźnie ukazuje niewydolność działania powodowanego przekonaniem o dziejowej misji Stanów Zjednoczonych. Amerykańska realizacja idei zbawienia ma z tym ostatnim niewiele do czynienia. No chyba, że przez zbawienie rozumiemy wybawienie od mąk doczesnej egzystencji. To akurat zachodnie bomby zapewnić potrafią szczególnie skutecznie.

Postacie Hayeka, Thatcher i Busha dołączają tym samym do opisywanego przez Gray’a panteonu nowożytnych utopistów. Towarzystwo mają zresztą przednie: Jan z Lejdy, Marks, Lenin, aż po Hitlera i Mao. Wszystkich ich łączy utopijny charakter projektów, niemożliwy do zrealizowania w rzeczywistości i bezpośrednio łączący się z koniecznością utajonej bądź jawnej przemocy. Taka też byłaby definicja samej utopii według Graya. Co ważne, nigdzie na łamach książki nie wyrażona explicite. Dziwi to w przypadku trzystustronicowego dzieła poświęconego utopii właśnie. Wiemy zatem kto jest utopistą, nie wiemy jednak dokładnie, co to znaczy nim być.

Autor nie uwzględnił bowiem niezwykle ważnej w tym przypadku kategorii: ideologii. Gray przyjmuje ukryte założenie, że każda utopia jest ideologią, a każda ideologia ma elementy utopii. Z tą tezą można jeszcze dyskutować. Niemniej nie upoważnia to Graya do utożsamiania ideologii z utopią i traktowania tylko o tej ostatniej. To, że jedno przeradza się w drugie, nie oznacza, że są tym samym. W rezultacie rozważania Graya to zbiór jednostkowo trafnych, lecz ogólnie błędnych analiz. Lenin zostaje postawiony obok Hitlera, a swoje współczesne ucieleśnienie obaj odnajdują w religijnym fanatyzmie Busha. Takie postawienie sprawy wykracza poza granice intelektualnej przyzwoitości.

Jeżeli można przyznać, że utopia i ideologia się przenikają, to nie oznacza to, że są tożsame. Oba pojęcia można rozpatrywać na płaszczyźnie ich zerwania z rzeczywistością. Niemniej, o ile ideologia jest u swych podstaw świadomością zafałszowaną, ze swej definicji odrywającą się od rzeczywistości, o tyle utopia dąży do samo-urzeczywistnienia i jest krytyką tegoż oderwania. Innymi słowy projekty utopijne zawierają w sobie elementy krytyczne wobec panującej ideologii oraz dają się zrealizować w bliższej lub dalszej rzeczywistości. Dlatego też krytyczna wobec status quo idea emancypacji kobiet w XIX wieku mogła wydawać się utopijna, niemniej nie była ideologią, co pokazał wiek następny. Z kolei przekonanie religijnej prawicy o dziejowej konieczności eksportu chrześcijańskich wartości nosi znamiona tej ostatniej, gdyż oparte jest na pozaracjonalnych przesłankach. To właśnie odróżnia polityczną utopię od mitu. Choć ciężko wyobrazić sobie równouprawnienie ludzi w erze niewolnictwa, to jest to idea, aczkolwiek w danym okresie utopijna, to jednak mogąca zostać zrealizowana. Tego ostatniego nie da się już powiedzieć o idei zwycięstwa Boga chrześcijan nad Allachem. Gray nie odróżnia w istocie utopii od religii, projektu politycznego od mitu.

Nie wylewajmy więc dziecka z kąpielą. Krytykując projekty utopijne ze względu na ich wykraczanie poza rzeczywistość, Gray rozmija się ze zrozumieniem pojęcia utopii. Tym samym końcowa teza autora o konieczności powrotu do tradycji realizmu jest już z gruntu zafałszowana. Nie uwzględnia ona źródłowo ideologicznego wymiaru rzeczywistości, którego krytykiem jest właśnie utopia. Paradoksalnie Gray nie odrobił tu lekcji socjalizmu naukowego. Ten ostatni był właśnie próbą, choć karykaturalną, określenia narzędzi, pozwalających odróżnić rzeczywisty byt od ideologii.

W przypadku decyzji politycznych należy oczywiście brać pod uwagę realne warunki jej realizacji. Innymi słowy, należy uwzględniać faktyczne uwarunkowania geopolityczne i kulturowe zanim wyślemy wojska do Iraku w imię szerzenia demokracji. Tego uczy uczciwość polityczna. Niemniej nie zwalnia to nas z obowiązku formułowania projektów nie tylko krytykujących daną rzeczywistość, ale i dążących do jej zmiany. Na brak przedsięwzięć utopijnych w zastanym świecie mogą bowiem pozwolić sobie jedynie ci, którzy są beneficjentami tego świata. Złudny konserwatyzm dość szybko przeistacza się wówczas w ideologię.

Rezygnacja z utopii konserwuje porządek społeczny. Grozi tym samym jego rozpadem i wybuchem niekontrolowanej przemocy w przypadku nieuwzględnienia interesów grup wykluczonych. A właśnie obecność przemocy ma być, według Graya, jednym z głównych powodów odrzucenia utopii. Jest to więc założenie sprzeczne. W przypadku samej utopii również fałszywe. Utopia nie jest bowiem ukierunkowana bezpośrednio na przemoc, ale na zmianę. Traktuje często przemoc jako środek, niemniej nie jest ona jej ostatecznym celem. Nie daje to więc podstaw do dyskredytowania samej utopii. Równie dobrze moglibyśmy krytykować nóż, że służy nie tylko do krojenia, ale i do zabijania.

Czy książka Graya jest więc warta poświęconego jej czasu? Sądzę, że tak, o ile poprzedzimy ją lekturą utopisty-klasyka Marksa. W przeciwnym wypadku grozi nam całkowite pomieszanie: Hitlera z Mao, a Allacha z Leninem. Swastyka oznaczać będzie wówczas to samo, co sierp i młot. W rezultacie pozostaniemy ze wszystkim i z niczym.  

czarna-msza-gray.jpgJohn Gray, Czarna msza. Apokaliptyczna religia i śmierć utopii, przełożyli Adam Puchejda, Karolina Szymaniak, Wydawnictwo Znak, Kraków 2009, s. 372.







Tekst ukazała w „Le monde diplomatique”.

Komentarze
rms   |08.01.2010 09:55:09
Ze strony środowisk lewicowych dużo się ostatnio słyszy o "potrzebie odwagi
utopii" (np. przy okazji spotkań z okazji promocji książek o rok 1968).
Jednak, gdy mowa o konkretach z utopii zostają odwołania do "modelu
skandynawskiego".

Czy więc chodzi o utopię, czy myślenie o myśleniu o
utopii?
kot   |08.01.2010 14:13:08
Piękna analiza Piotra Kozaka!
I świetne pytanie rmsa. Bo jaką można wymyślić

obecnie utopie. Chyba jednak czas utopii skończył się. Nasza rzeczywistość i
ta, która nadchodzi są spętlone, zmienne, ryzykowne, wymykają się każdej
racjonalności i każdej utopii.
W tej rzeczywistości należy przyjąć kilka meta
kryteriów. I to jest to, bo każda konstrukcja już jutro jest zdezaktualizowana.
kot  - Utopia i barłogi na ulicach Toronto   |08.01.2010 20:13:56
Wróciłem, po świętach, z kraju, w którym jedna z najważniejszych i najbardziej
znanych utopii -,, wolność , równość i braterstwo,,- jest realizowana. Z
kraju, w którym człowiek jest traktowany w sposób, zaskakująco, inny niż w
Polsce! Jest podmiotem, szanowanym jako jednostka ludzka. W którym trwale
wbudowano, w funkcjonujący ustrój społeczno -gospodarczy podstawowy poziom tej
utopii. W którym w domach nie ma krat w oknach, do których można wejść z kopa,
tylko po co? Na głównych ulicach Toronto często można spotkać barłogi, których
nikt nie rusza, chronione przez policje, w których bezdomni z wyboru uczestniczą
w życiu miasta i popijając kawę.
Na gorszym odcinku Dantforth Ave. można
spotkać ludzi, będących pod wpływem alkoholu lub narkotyków-kroczących
chwiejnie ale z godnością, pewną fantazja nie pozbawioną indywidualności i nie
robią wrażenia groźnych dla otoczenia. Takich w Polsce traktowano by jako
niebezpiecznych podludzi, a w USA wsadzono szybko do wiezienia.
Kanada jest
ubezpieczycielem dla swoich obywateli, którym zapewnia nienaruszalność godności
ludzkiej i wolność wyboru własnej drogi życiowej. Jeżeli nie chcesz pracować,
albo nie możesz pracować dostajesz od państwa środki na utrzymanie się i na
mieszkanie, jeżeli w ciągu kilku dni przepijesz pieniądze, które dostałeś na
mieszkanie: idziesz do przytułku, jeżeli nie lubisz obecności sobie podobnych:
idziesz na ulice i tam dostarczą ci kołdry, koce śpiwory, ubranie, jedzenie i
nikt cie nie ruszy, bo dalej jesteś człowiekiem, a nie śmieciem ( ulica jest
miejscem publicznym dla wszystkich).
Opis dotyczy części społeczności, która
żyje o zgrozo, na koszt pozostałych. Lecz chronieni są także ci, którzy
utrzymują tamtych, bawią się w grę zwana kapitalizmem i przegrywają - wtedy
gdy gra kończy się bankructwem, lądują miękko i dostają środki do życia i
kolejna szansę Zgroza! Po co się więc włamywać i kraść- to się zupełnie nie
opłaci.
Czy tak powinna być realizowana utopia?
Rylew  - Ostrożnie z pojęciem utopia   |09.01.2010 11:27:11
Ciekawa recenzja i ciekawe rozważania.
Utopia jako impuls zmian społecznych to
niekonwencjonalne podejście do tematu.
Przyjmuje się zwykle, że impulsem jest
idea i projekt, a w czasie realizacji kształtuje się rzeczywistość weryfikując
tamte jako dzieło z wadami.
Utopia to jednak coś czego nikt rozsądny nie odważy
się przyjąć do realizacji, bo jest jakby z definicji niewykonalna, rodzaj
pieczątki z napisem niewykonalne, ad akta.
Jeżeli coś podobnego dało się
zrealizować to właśnie w oparciu o ból, ostre protesty i długi czas przemian lub
o przemoc usprawiedliwioną obroną własną.
Niezbyt przemyślane idee można
bronić jako metodę brainstorming, ale
do ludziom trzeba zaproponować projekt i
bronić go nie jako utopię lecz jako konieczność dziejową i postęp społeczny.
kot   |11.01.2010 00:33:36
Utopia- miejsce, którego nie ma
- dobre miejsce.
Co to znaczy:
,,ostrożnie z utopiami!?,,
kot   |12.01.2010 18:02:15
Jeżeli:
utopia, dla lewicy, w znaczeniu ,, dobre miejsce,, ,
to musi
wyzwolić się z klatki dotychczasowego używanego języka.
Teraz,
używany
język lewicy, przynosi jej same szkody, gorzej, jest korzystny dla prawicy,
która z niego skwapliwie, i ku swojej uciesze, i pożytkowi, korzysta.
-Marks
popełnił znany błąd ideologów, spetryfikował rzeczywistość: kapitalizm i
socjalizm zostały określone jako byty absolutne, socjalizm miał być końcem
historii i zastąpić kapitalizm. Nieudana próba, socjalizmu bez własności,
zakończona tyranią i niewydolnością gospodarczą, przy założeniu jak wyżej,
została powszechnie odczytana, jako koniec historii, zamknięty ustrojem
kapitalistycznym.
Teraz,
pytanie jest takie : czy socjalizm, który używa
kapitalizmu, ale nie daje mu się podporządkować, to utopia w znaczeniu
,,
miejsce, którego nie ma,, , czy rzeczywistość, o którą warto zawalczyć.
kot   |14.01.2010 15:24:05
,, ludzie dokonują wyborów ideologicznych, nie odnoszą się do tego, kim są
dzisiaj i jakie mają interesy. Znacznie bardziej interesuje ich to, kim mogą się
stać. ,,

,, siła dzisiejszego kapitalizmu: odnosisz się do tego, co
możesz osiągnąć, jeśli będzie ci sprzyjała fortuna wolnego rynku. ,,

To jedne
z ostatnich myśli Zizka i ilustracja roli utopii używanej do celów
politycznych.
Socjalizm obiecywał lepszy świat dla wszystkich. Kapitalizm
zbrojony we współczesną produktywnością i mobilnością obiecuje lepszy świat
dla ciebie. O czym dzień po dniu indoktrynuje cię telewizja, tabloidy big
brothery, błyskawiczne pieniądze , które spadają z nieba. Następuje obróbka
twojej mentalności mająca na celu spowodować żebyś uwierzył, że coś co zdarza
się losowo zdarzy się tobie- warunek -zasuwaj.
kot   |14.01.2010 15:45:18
I jeszcze Zizek:
,,Jeżeli istniał kiedykolwiek system, który oczarowywał swych
poddanych snami  o wolności, o tym, że twój sukces zależy wyłącznie od ciebie,
że szczęście czeka tuż za rogiem, że przyjemności będą trwały bez końca  to
jest nim kapitalizm.
kot  - Piotrowi Prejbiszowi i tym   |18.01.2010 00:52:58
którzy boją się wyjść ze swojej klatki pojęciowej.
Lewica powinna
zdecydowanie odrzucić,
w imię Marksa, pojęcie ustrojowej sekwencji
(podkreślam sekwencji) Marksa (…. feudalizm, kapitalizm, socjalizm i koniec
historii) i ich wzajemnego wykluczania.
-Jeśli ma iść do przodu, a nie kręcić
się bezowocnie w kółko.
Teorię, która przynosi jej szkody! Nie będzie to
łatwe! Także dlatego, że, teraz, zainteresowany w jej podtrzymaniu jest
establishment kapitalistyczny oraz nowa wchodząca na scenę historii klasa
społeczna wyprodukowana z, kiedyś, bezklasowej inteligencji (o powstawaniu
nowych klas społecznych czytaj w ostatniej Europie Dawida Osta). Dziś na tyle
licznej, że sięgającej masy krytycznej klasy społecznej. Mającej własne
klasowe interesy. Nazwijmy ją klasą społeczna marki Bugatti.
Sekwencja, która
określiła koniec historii została skwapliwie przywłaszczona przez kapitalizm po
nieudanej próbie realnego socjalizmu.
Sekwencja, która prowadzi do absurdów
gdy pytamy o ustrój np w Szwecji: kapitalizm to- czy socjalizm? Czy w
Chinach
kapitalizm to -czy socjalizm? Odpowiedzi takie jak: społeczna
gospodarka rynkowa -ściemniają, a nie wyjaśniają. A dla Chin Zizek-
,,kapitalizm autorytarny,,?! Kapitalizm z potężną partią komunistyczną
pielęgnującą sporą spuściznę po implozji Związku Radzieckiego! Jeżeli tyle tu
mamy kontynuacji to jaki był ustrój w ZSRR? Czy nie widzisz tu niezłego
zmieszania pojęć? Lecz mieszkańcom klatki ograniczenia jakie stwarza -nie
przeszkadzają, bo ich nie widzą.
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze!

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 09.01.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »