|
Zacznę od banalnego stwierdzenia, które na tej witrynie, a szczególnie w naszej ostatniej publikacji o znaczącym tytule Zakazane miłości, pojawia się często: ludzka seksualność ma wiele odcieni. Nie jest czarno-biała, jak twierdzą chłopcy z prawej strony i część członków SLD (ci ostatni chyba powinni wziąć LSD, żeby cokolwiek zrozumieli). Ten świat jest zachwycający w swojej różnorodności, a przygoda, jaką doświadcza człowiek odkrywający nieheteroseksualną stronę swojego życia jest piękna. Między innymi o tym opowiada film High art. Jednak lewackie serce od razu stawia pytanie: co dalej? Co dzieje się z człowiekiem, który jest szczęśliwy ze swoją orientacją. To ważne pytanie, szczególnie w polskim kontekście konserwatywnego terroru elit politycznych, powinien zadać sobie każdy przedstawiciel środowiska LGTB.
Sed pracuje w magazynie fotograficznym (wybaczcie, ale nie wymienię nazwy, żeby nie robić mu reklamy, chociaż jest bardzo dobrym tytułem). Lucy jest fotografką, która od 10 lat nie opublikowała żadnego zdjęcia. Sed żyje w związku z mężczyzną, Lucy – z miłością swojego życia, niemiecką aktorką Gretą. Pewnego wieczoru Sed odwiedza mieszkanie Lucy, żeby uszczelnić uszkodzoną rurę, która zalewa jej łazienkę. Na ścianach fotografki widzi zdjęcia, które od razu wpadają jej w oko. Prosi o album, który zanosi do redakcji. Po jakimś czasie dostaje zlecenie zdobycia zupełnie nowych prac od Lucy, która okazała się bardzo znaną artystką. Między kobietami rodzi się romans. Sed uczestniczy w zakrapianych imprezach w mieszkaniu Lucy. Obok alkoholu regularnie pojawiają się mocne narkotyki, które potem stają się problemem artystki.
Tyle fabuły. Zakończenia, które przewidziałem w połowie filmu (to jedna z nielicznych jego słabych stron) nie zdradzam. Ważna jest również forma – mieszkanie Sed jest pogrążone w półmroku (metafora relacji tej pary), natomiast w domu Lucy ciągle unosi się dym papierosowy, jest w nim pełno ludzi, gra muzyka, są prowadzone swobodne rozmowy. Interesujące są zależności między kobietami, które pokazała reżyserka. Lucy jest uzależniona od swojej dziewczyny oraz matki – Żydówki, która nieustannie wypomina swojej córce związek z Niemką. Relacje z Gretą można śmiało nazwać toksyczną miłością (cokolwiek to znaczy). Chodzi o to, że za jej namową Lucy zażywa mnóstwo narkotyków, pije dużo alkoholu. Greta wypomina jej, że przeprowadziła się do Stanów tylko dlatego, żeby fotografka spełniała swoje marzenia, jednocześnie zaprzepaszczając karierę aktorki. Ucieczka w mocne narkotyki, wieczne imprezy – to styl życia Grety.
Sed przez przypadek odkrywa, że nie jest heteroseksualistką. Romans z Lucy pokazuje nowy aspekt seksualności, w której w końcu może być w pełni szczęśliwa. Początkowo miałem wrażenie, że Sed robi to dla pieniędzy, sławy. Wykorzystując Lucy zdobyłaby uznanie szefostwa (sceny podlizywania się redaktorowi naczelnemu mogły potwierdzać moje przypuszczenia), a dostarczając nowe zdjęcia zapomnianej artystki stałaby się kimś ważnym w środowisku. Jednak jej zachowanie, gesty, zdenerwowanie przed pierwszym pocałunkiem, w końcu subtelne wyrażanie uczuć – burzą te krzywdzące sugestie.
Po dostarczeniu zdjęć do redakcji, które przedstawiają nagą Sed, redaktorka naczelna zadaje pytanie: czy jesteś jej kochanką? Sed bez wahania odpowiada: tak. „Naturalnym środowiskiem” polskich homoseksualistów jest świat mody, wielkich korporacji, kolorowych magazynów, czy artystycznych bohem. Trudno sobie wyobrazić wątek homoseksualny w Ranczo, czy, o zgrozo, w Plebanii. W filmach lansuje się ikonę spełnionego zawodowo geja, który ma fajną pracę, dużo pieniędzy i nie narzeka na Polskę. Rzeczywistość jest inna. „Naturalnym środowiskiem” homoseksualistów jest każde środowisko. Gdyby taki przekaz poszedł w eter – część homofobicznego społeczeństwa miałaby szansę zmienić zdanie i rozejrzeć się wokół. A tak zaszczucie i strach, które są skutkiem siermiężnej klasy politycznej oraz części mediów, bojących się pokazywać ludzi LGTB w innym środowisku, każe tym ludziom odpowiadać przecząco na podobne pytania. Nawet, jeżeli pracodawca jest tolerancyjny.
Sed jest szczęśliwa, ponieważ odkrywa/odkryła nowy odcień seksualności. Polska lesbijka ma podobnie. Ale żyje w Polsce – kraju, gdzie w głównym dyskursie nadal króluje konserwatyzm. Poprzestanie na fascynacji seksualnością, a nawet nowym wymiarem seksu, nie zmieni dosyć ponurego położenia polskich homoseksualistów. Dopiero domaganie się praw – głośne, nieustanne, silne – spełni marzenie o wspólnocie opartej na poszanowaniu różnorodności. Wydaje mi się, że głównym zadaniem polskich środowisk LGTB jest polityczna emancypacja i przekonywanie elit politycznych do zmiany nastawienia, i co za tym idzie – prawa. Budowanie tożsamości na seksie jest mdłe.
Życie bywa okrutne. Film bywa okrutny. Kapitalizm bywa okrutny. Elity bywają okrutne. Co zrobić, kiedy wszystkie wyżej wymienione rzeczywistości są przerażająco okrutne (i niestety prawdziwe). Życie da ci kopa w dupę, po filmie się rozryczysz, kapitalizm cię udusi, elity pozostaną w bagienku bierności. Co wtedy?
_________
 Filmy High art (reż. Lisa Cholodenko, Kanada 1998) i Wild side (reż. Sébastien Lifshitz, Francja 2004) ukazały się na DVD w Rainbow Collection wydawnictwa Mayfly. Krytyka Polityczna jest patronem wydawnictwa.
Na podobny temat
|
Pomysł, żeby na każdą parę przypadało...
Sympatyczna opowiastka. Sympatyczna, ...