Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Katalog Książek KP

30 tom w serii idee

buden_okladka_150px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Jesteśmy zdolni zgasić słońce i gwiazdy, bo nie płacą dywidendy.
John Maynard Keynes

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Wieka pupa, wielki cyc Drukuj
Agnieszka Graff, not. Sylwia Goławska   
10.05.2010
videocracy_2.jpgDokument Wideokracja Erika Gandiniego zrobił na mnie wielkie wrażenie. To sugestywna wypowiedź o przemianie demokracji w mediokrację, czyli w strzęp, pozór demokracji. Dotyczy to w szczególny sposób Włoch – bo rola Berlusconiego jako przywódcy politycznego i zarazem króla mediów jest wyjątkowa – ale zjawisko mediokracji ma zasięg znacznie szerszy. Media przestały stanowić forum debaty publicznej, zmieniają się w wielki bazar, targowisko próżności. Prawdziwą debatę publiczną, polegającą na konfrontacji różnych stanowisk, na namyśle nad dobrem wspólnym, zastępuje rozrywka. Reżyser streścił rzecz dosadnie podczas debaty po projekcji: „To film o tym, jak za pomocą cycków i dupy można zniszczyć demokrację”. Istotnie, o to chodzi: o relację między pornografią i władzą. Jednak gdyby to samo powiedział polski komentator, to w takiej wypowiedzi nie byłoby większego namysłu nad tym, czym w istocie są te cycki i ta dupa. To nie jest film o tym, że media są płytkie i głupie, ani nawet o tym, że są wulgarne, tylko o tym, że medialna fascynacja seksem, rozpłynięcie się demokracji w pornografii nie jest przypadkowe. To film o seksie i władzy, o płci i władzy. Innymi słowy, jest to film feministyczny, nasycony świadomością genderową. 

Podam trzy przykłady, trzy sceny, które to pokazują. Pierwsza to cytat z telewizji – reklamówka wyborcza Berlusconiego, w której widzimy uśmiechniętą twarz premiera Włoch. Ten uśmiech jest chłopięcy i zawadiacki, ale też groźny. Uśmiech Berlusconiego towarzyszy nam w filmie nieustannie. Przekaz jego imperium? Ciesz się życiem, baw się, kochaj Berlusconiego, a już on zajmie się polityką. W reklamówce wyborczej, oprócz tej jednej męskiej twarzy widzimy wyłącznie twarze kobiece. Niektórym towarzyszą małe dzieci. Oto włoskie matki śpiewają radosną pieśń ku czci Berlusconiego. One go kochają. To zupełnie surrealistyczna scena. Podczas pokazu, w którym uczestniczyłam, publiczność w tym momencie wybuchnęła śmiechem. Elektorat to rodzaj gigantycznego haremu pełnego kobiet, które chcą być uległe swemu panu – chłopcu, który każe im cieszyć się życiem. Ten filmik to zapis męskiej fantazji erotycznej pełnej infantylnego narcyzmu, marzenia o sytości i beztrosce. Nic tylko pupa i cyc.

Inna scena, właściwie sekwencja scen, dotyczy młodych kobiet, które przyjęły bądź aspirują do roli, która po włosku nazywa się „velina”. W angielskim tłumaczeniu to „TV Show Girl”. Velina nic nie mówi, to warunek pełnienia tej funkcji. Ona tylko tańczy, pokazuje ciało. Nie słyszała o emancypacji kobiet, o równości, o feminizmie, o ambicji. Tańczy trzydziestosekundowe, silnie naerotyzowane tańce zwane stacchetto. To stacchetto służy jako przerywnik dla męskich wypowiedzi. Film pokazuje siłę marzenia o tej roli, marzenia o kobiecym sukcesie w świecie, gdzie rządzą mężczyźni. O czym one marzą? Zostać veliną, sławną veliną, a następnie dzięki temu zostać żoną piłkarza. Pojawić się na ekranie TV, a potem zostać dodatkiem do kogoś, kto na tym ekranie bywa często. Ekran – oto szczyt aspiracji młodej kobiety w tym społeczeństwie. I nie tylko kobiet, ale w ogóle osób o niższym statusie. Główny bohater, niejaki Ricardo – tokarz, który marzy o sławie telewizyjnej – narzeka, że te dziewczęta odebrały mu szansę zrobienia kariery. Dlaczego? Bo mężczyźni mają swoją godność i z większym trudem sprzedają się seksualnie. Tu Ricardo zaczyna zastanawiać się, co by zrobił, żeby się sprzedać i zrobić karierę w telewizji. Z rozbrajającą szczerością stwierdza, że owszem, dałby się bzyknąć jakiejś telewizyjnej sławie, ale tylko raz i tylko wówczas, gdyby mógł dostać naprawdę dobrą rolę. 

W tym świecie władza to seks. Władza to prawo do penetracji. Ceną za sukces jest uległość seksualna. Penetrowane są głównie młode, atrakcyjne kobiety – praca veliny polega de facto na wykonywaniu ruchów kopulacyjnych – ale w tej roli mogą się znaleźć również mężczyźni. Ta transakcja jest esencją patriarchatu, o którym pod koniec lat 60. pisały radykalne feministki, Kate Millett na przykład. Władza w sposób bezpośredni sprzężona z seksem. Feminizm naruszył ten układ, ale Włochy pokazane w tym filmie feminizmu nie zaznały.

Trzecia scena, która mi utkwiła w pamięci, pokazuje walkę falicznych mężczyzn, transakcję między nimi, w której walutą jest medialnie przetworzone w cyfrowy obraz kobiece ciało. Targu dobija sam Berlusconi i niejaki Korona, obleśny typ, król paparazzich, szantażysta (armia jego ludzi robi kompromitujące zdjęcia telewizyjnym sławom po to, by im je potem odsprzedać). Oto Korona pod prysznicem dokładnie myje swoje męskie oprzyrządowanie, a w kolejnej scenie jest gotów rzucić wyzwanie samcowi alfa tego stada. Wysyła Berlusconiemu zdjęcia jego córki. Nie są kompromitujące, ale nie podobają się jej. Berlusconi płaci Koronie bodaj 20 tysięcy euro. Ten przez jakiś czas przetrzymuje te zdjęcia i wreszcie sam je publikuje w jednym ze swych tabloidów. Film jest tak skonstruowany, że jest jasne, że te zdjęcia to właściwie ciało kobiety. Kobieta jest przedmiotem handlu. Ona sama nie liczy się zupełnie, nawet własna córka jest mięsem, którym się handluje. Korona przyznaje, że Berlusconi wzbudził tym gestem jego szacunek.

Film nie mówi, że masowa publiczność jest prymitywna albo że mężczyźni są źli, a kobiety puszczalskie. To jest film o tym, że żyjemy w świecie, w którym pornograficzna opowieść o cielesności i władzy zupełnie zastąpiła namysł nad demokracją, nad systemem, w którym żyjemy, nad sprawiedliwością. Włochy, według tego filmu, to kraj, w którym w mediach nie można już nic sensownego powiedzieć, bo zasłoni to wielka dupa, wielki cyc, wielki show, za którym idzie wielka kasa. Ostatnie kadry filmu to dwie liczby pokazujące, że autor jest w pełni świadomy sprzężenia zwrotnego między pornografizacją sceny publicznej a zanikiem demokracji: Włochy zajmują 77 miejsce w rankingu państw pod względem wolności słowa i 84 miejsce, jeżeli chodzi o równość płci. Autor ma pełną świadomość, że te zjawiska są ze sobą splecione, że demokracja, równość płci i wolność słowa to zjawiska pokrewne.

Ten film dotyczy Włoch, a tam tabloidyzacja sfery publicznej przybiera kształt wszechogarniających cycków i pupy. Wydaje się, że w Polsce konwencja jest inna. Bywa rubasznie (vide Doda), ale zasadniczo jest mniej cycków, za to więcej łzawego melodramatu, międlenia wzruszeń i moralizatorstwa. Może dlatego, że władza po polsku jest ojcowska raczej niż chłopięca. Tata ma nas ciągle na oku: na straganach z pismami pornograficznymi można też kupić albumy o „naszym papieżu”… Jacek Żakowski powiedział w czasie debaty po filmie, że o ile we Włoszech esencją bełkotu medialnego jest hasło „ciesz się życiem”, o tyle w Polsce kwintesencją tego przekazu jest patos, smutek i żałoba. Wygrywa ten, kto głębiej pogrąży się w rozpaczy. W obu przypadkach chodzi o bezmyślne nasycenie mediów czystą emocją, która wypiera wymianę opinii, konfrontowanie interesów i postaw. Konwencja, w której to się odbywa, może być rozmaita – w USA na przykład jest więcej przemocy niż seksu – ale zjawisko jest to samo. Chodzi o komercjalizację mediów, całkowite ich uzależnienie od logiki zysku. O tabloidyzację sfery publicznej. Zamiast informacji i debaty mamy infotainment albo po prostu entertainment, po co nam info. Mamy nieustanny fun, a decyzje podejmują inni.

Not. Sylwia Goławska

Film był pokazywany podczas weekendu z Cyfrowym Planete Doc Review, współorganizowanego przez Krytykę Polityczną. Ostatnia projekcja podczas PDR: 13 maja, czwartek, godz. 21.00, Kinoteka 

Wkrótce w serwisie kulturalnym KP m.in. recenzja Jakuba Majmurka z filmu Porno od 9 do 17  oraz ankieta wśród dokumentalistów i krytyków filmowych: Czym jest film dokumentalny? A czym chciałbym, żeby był? Odpowiadają m.in.: Jacek Bławut, Marcin Koszałka, Artur Żmijewski.

 — 
Polecamy: Planete Doc Review

  

W sobotę, 15 maja, w CK Nowy Wspaniały Świat: impreza zamknięcia festiwalu - All Tomorrow’s Parties, czyli zatańcz z Jonathanem Caouette’em.

  

Komentarze
Dodaj nowy
cypriantoja   |19.06.2010 12:57:55
najgorsze w tym wszytkim jest to, że media (np pokroju tvn 24) uważa się za
jakąś wyspę oryginalności i profesjonalizmu na tle stabloidyzowanej reszty.
A
wystarczy obejrzeć żenujący spektakl pt. "kawa na ławę"
"najlepszeego" dziennikarza Rymanowskiego by dojść do wniosku, że
Berlusconizacja blisko.

o tvp 1 i tvp 2 już nie warto wspominać - ciagłe
chochole tańce w tasiemcowych teleturniejach , podśpiewkach idiotycznych
gwiazdek polskiego show.

Gdzie dobre kino dokumentalne, gdzie plenerowe
dyskusje, programy kulturalne, naukowe, gdzie oryginalne kinow nocne - jak
choćny Monthy Python?!!

Misja tvp = Groteska Bytu
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 11.05.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.74833 Seconds