Godzina słynna: piąta pięć
Naciska budzik, dźwiga się
Do kuchni drogę zna na pamięć
Prowadzą go tam nogi same
Pod kran pakuje śpiący łeb
Przez chwilę jeszcze śpi jak w łóżku
Dopóki nie posłyszy plusku
I wtedy wreszcie budzi się
Aniele Pracy - stróżu mój
Jak ciężki robotnika znój
Zbożowa kawa, smalec, chleb
Salceson czasem, kiedy jest
Do teczki drugie pcha śniadanie
I teraz szybko na przystanek
W tramwaju tłok i nie ma Boga
Jest ramię w ramię, w nogę noga
Kimanie na stojąco jest
Aniele Pracy - stróżu mój
Jak ciężki robotnika znój
Przez osiem godzin praca wre
Jak z bicza strzelił minął dzień
Już w domu siedzi przed ekranem
Na stole flaszka z marcepanem
Dziś cały czas w ataku nasi
Aniele Pracy - stróżu mój
Jak ciężki robotnika znój
Nich nas ukoi dobry sen
Najlepsza w końcu jest to rzecz
I co się śni? Podwyżka cen
Aniele Pracy - stróżu mój
Jak ciężki robotnika znój Edward Stachura, Piosenka dla robotnika rannej zmiany
Orzechowska: Europa last minute
Anna Orzechowska-Barcz
17.05.2009
Problem uchodźców z Afryki przybywających drogą morską do krajów położonych w basenie Morza Śródziemnego istnieje nie od dziś. Gazety co jakiś czas zamieszczają informacje o tym, jak ich liczba z roku na rok rośnie. Uciekają z różnych powodów, nie tylko głodu, ale również czystek etnicznych (np. 2004 - region Darfuru w Sudanie, 2008 – w Kenii). Szczególnie chętnie kierują się w stronę wybrzeża Włoch i wysp włoskich, takich jak Sycylia.
Isaac Julien, czarnoskóry artysta z Wielkiej Brytanii, w swoim projekcie Western Union: small boats (2007) pokazywanym obecnie w Centrum Sztuki Współczesnej w Warszawie (27.04 – 14.06.09), koncentruje się na tych afrykańskich emigrantach, którzy nie dotarli do upragnionej Europy. Zginęli z wycieńczenia, braku wody, także z powodu złego stanu technicznego swoich łódek. Ale ich śmierć, na przekór bezdusznym notatkom prasowym, jest dla artysty inspiracją do stworzenia niezwykłej narracji z dźwięku i obrazu.
Instalacja Isaaca Juliena zajmuje cztery sale Galerii 2. Łatwo do niej trafić, wsłuchując się w nagrywane pod wodą, niepokojące dźwięki, które dobiegają już na półpiętrze Zamku. Pierwsza sala odsłania film, jaki ekipa Juliena nakręciła na Sycylii. To sterta zniszczonych, roztrzaskanych łodzi. Kamera dynamicznie przesuwa się w rytmie bębnów po ogrodzeniu, za którym znajdują się łodzie odnalezione u wybrzeży Sycylii. Dzięki specjalnym ekranom, które utrzymują dźwięk w przestrzeni (mimo otwartych drzwi), i my znajdujemy się w środku dramatu.
W drugiej sali umieszczono dwa lightboxy: Ghosts i Shipwreck/Scupture for the New Millenium. Biel kredowych skał u wybrzeży Sycylii powoduje, że ludzie wyglądają jakby szli po nieprzyjaznym lodowcu. Są jak duchy, nie wiadomo, czy żywi, czy umarli, w zaskakującym, nieludzkim otoczeniu wiją się i płaszczą, by mimo wszystko znaleźć się na obcej ziemi (wideo w ostatniej sali).
Artystyczny wyraz całego przedsięwzięcia dopełnia grupa tancerzy wynajęta przez Juliena i czarnoskóra aktorka, Vanessa Myrie. Jej postać jest metaforyczna, obecna jak znak, figura śmierci w najbardziej poruszającej wideo-instalacji na trzech ekranach znajdującej się w trzeciej sali. Tu dramat emigrantów z Afryki sygnalizowany jest wielopoziomowo – kolorami, muzyką i filmem Viscontiego. Albowiem Julien tak jak i Visconti w Lamparcie (1963) wykorzystał scenerię Palazzo Gangi, lecz w zmienionym kontekście. Czarni rozbitkowie u Juliena wchodzą do pałacu, przechodzą przez znaną z filmu Viscontiego salę balową, spadają ze schodów, wiją się jak ryby bez wody na bogato malowanej posadzce. Ich zachowanie może symbolizować krzywdę, którą wyrządzili im Europejczycy – kolonizatorzy, może być traktowane jak oskarżenie. Przepych Palazzo Gangi nie należy do odchodzącej arystokracji jak u Viscontiego. Jest wciąż aktualnym mitem Europy dla tych biednych ludzi.
Europejczycy, którzy korzystają ze śródziemnomorskich plaż, nie zdają sobie sprawy, jak wielu czarnoskórych topielców wyławia się podczas ich beztroskich wakacji; ci, którym jednak udaje się dopłynąć, są najczęściej z powrotem odsyłani do swoich afrykańskich krajów (wyjątkiem jest obóz dla uchodźców w Lampedusa, gdzie imigranci mogą przebywać do 18 miesięcy).
Warto zwrócić uwagę na tę wystawę, nie tylko dlatego, że Isaac Julien jest obok Billa Violi jednym z najciekawszych obecnie wideo-artystów, ale przede wszystkim z uwagi na jej poruszającą, acz marginalizowaną treść, która nigdy w tak znaczący sposób nie wydobędzie się z szumu mass mediów.
Instalację Isaaca Juliena można oglądać do 14 czerwca w CSW Zamek Ujazdowski, ul. Jazdów 2, Warszawa.
Dziękujemy CSW za udostępnienie zdjęć.
Komentarze
rebelle
- 2 uzupełnienia
|18.05.2009 04:12:39
Dobrze, że jest taka wystawa, i bardzo dobrze, że właśnie w Warszawie.
Drobna poprawka: obecnie migrantów nie deportuje się już do krajów pochodzenia, lecz do obozów tymczasowych na pustyni w krajach Afryki Północnej (Libii, Egiptu, Maroka Algierii). Można ich tam de jure trzymać przez 18 miesięcy. De facto nie wiem, czy ktoś tego pilnuje.
Warto pamiętać jeszcze o jednym: zatonięcia szalup nie są faktem "przyrodniczym", lecz politycznym. Jeszcze pięć lat temu szalupa z Afryki płynęła do Europy w 3-4 dni, dziś - wskutek działalności Frontexu, jedynej agencji UE z siedzibą w Warszawie - szalupa potrzebuje na przebycie tego dystansu ok. 2 tygodni.
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze!
Tytuł naukowy nie czyni z nikogo auto...
Bugaj jest doktorem habilitowanym. ...