Nowość w sklepie KP!
Najnowszy numer KP
Komentarze
CYTAT DNIA
Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Erbel: Miasto jako arena walk społecznych |
|
|
Joanna Erbel
|
|
24.09.2008 |
Nasze miasta zmieniają się w niezwykłym tempie. Pojawiają się kolejne wysokościowce, ulice i place zaczynają wyglądać inaczej. Popękane płyty chodnikowe i rozpadające się ławki zastępuje się granitowymi płytami i często brakiem ławek. Powstają nowe dzielnice i osiedla mieszkaniowe, do których dostępu bronią kraty i budki strażnicze. Grodzone są przestrzenie pomiędzy starszymi blokami i kamienicami, więc co jakiś czas ze zdumieniem zauważamy, że droga, którą zwykle chodziliśmy na skróty, jest niedostępna i musimy przemieszczać się wzdłuż głównych ulic. Otwierane są kolejne kawiarnie, restauracje i centra handlowe. Często czujemy, że przemiany w tkance miasta nie dotyczą tylko estetyki naszego otoczenia, ale czy uznajemy je za posunięcia prawicowe lub lewicowe? Czy traktujemy miasto jako obszar działań politycznych?
Taką perspektywę proponuje Krzysztof Nawratek w książce Miasto jako idea polityczna. Pokazuje, że miasta to dynamiczne struktury, w których materializują się i znajdują oparcie procesy społeczno-ekonomiczne oraz że zmiany w przestrzeni miasta, nawet z pozoru nieznaczne, mogą generować istotne zmiany społeczne – pogłębiać wykluczenia albo im zapobiegać. Przesunięcia w tkance miejskiej pociągają ze sobą przemiany społeczne, zaś pojawienie się nowych grup wpływa na kształt miasta, niezależnie od tego, czy jest to ludność napływowa z innych części Polski, emigranci, czy nowe klasy społeczne powstałe wskutek przemian ekonomicznych. Tam, gdzie kiedyś był bar wietnamski, powstał nowy kebab. W miejscu, gdzie od lat chodziliśmy na zalewaną kawę, powstała sieciowa kawiarnia albo kolejny bank. Gdzie indziej ktoś postawił pomnik, wybrukował ulicę albo zmienił jej nazwę.
Lektura Miasta… sprawia, że uważniej śledzimy przemiany przestrzeni i jej dynamikę. Nawratek pokazuje, że kwestia bycia obecnym w przestrzeni publicznej jest przedmiotem walki. W mieście obowiązuje zasada: to, co jest niewidoczne (albo regularnie usuwane w pola widzenia), jest niewidzialne, przez co walka o prawo do zajmowania (ograniczonej) przestrzeni miejskiej, jest sprawą szczególnej wagi. Zwłaszcza w przypadku miast, w których dominuje logika rynkowa. „Neoliberalizm jest – pisze Nawratek – reżimem miejskim, który łączy w sobie elementy liberalne, konserwatywne oraz lewicowe – wspólnym mianownikiem tego swoistego pragmatyzmu jest Obywatel-Konsument”.
Nawratek wskazuje, że przestrzenie publiczne w naszych miastach nie mają już znaczenia politycznego, ale jedynie rozrywkowo-komercyjne. Podnosi kwestie obywatelstwa i namawia nas, by spojrzeć na obywatelstwo przez pryzmat prawa do bycia widzialnym w mieście. Wskazuje też, że podstawowy spór o miasto nie dotyczy tylko i wyłącznie kwestii estetycznych, ale przede wszystkim jest sporem o to, czyje będzie to miasto – mieszkańców, globalnych korporacji, deweloperów czy innych aktorów społecznych. Wskazuje, że reżim neoliberalny, który „jest najbardziej rozpowszechnionym obecnie sposobem zarządzania miastami”, angażuje administrację miejską w obronę i reprezentowanie deweloperów niejednokrotnie przeciwko mieszkańcom.
Miasto… pokazuje neoliberalizm obecny w mieście jako nowy rodzaj racjonalizacji narzucający wszystkiego rynkowe zasady i wspierający politykę miejską opartą na tolerancji i wynikającej z niej obojętności, która nie chroni słabszych mieszkańców ani przed takimi formami przemocy jak przemoc domowa, ani przez globalnymi instytucjami. Zamiast regulacji opartych na idei liberalno-demokratycznego konsensusu Nawratek nawołuje do powrotu do idei miasta jako silnej wspólnoty politycznej zarządzającej samą sobą oraz do uchwycenia władzy w jej konkretnym wymiarze. Stwierdza, że „miasto, żeby istnieć musi dysponować siłą”. Siłą administrowania i wymuszania relacji między tymi, których interesy ekonomiczne czynią sobie obojętnymi. Jednocześnie jest to siła zapobiegająca blokowaniu tych relacji przez wydzielanie ekskluzywnych przestrzeni, grodzenie osiedli, rozrost przestrzeni komercyjnej kosztem przestrzeni publicznych czy usuwanie ławek, terenów zielonych czy innych miejsc, w których możliwe jest bezinteresowne i bezpłatne spędzanie czasu.
Nawratek proponuje nam alternatywną wizję miasta (nazwanym przez siebie miastem a-androgynicznym), które mogłoby przeciwstawić się jednowymiarowemu modelowi opartemu na figurze Obywatela-Konsumenta. Oparte na przymusie interakcji miasto a-a nie znosiły różnicy, ale ją dowartościowało, gdyż koncepcja a-Androgyne „określa człowieka przez to co, «ma», oraz przez to, czego «nie ma»” (s. 153), przez jego inność, „porowatość”, która tworzy potencjał dla wymiany. Przestrzeń w takim mieście staje się medium umożliwiającym przepływy, umożliwiającym wypełnianie dziur, struktura porowata jest bez przerwy wypełniana i wypłukiwana”.
Jednocześnie miasto a-androgyniczne nie jest swobodnym pływem. Posiada strukturę, ale to jest to struktura otwarta na zmianę i dopasowująca się do potrzeb jej mieszkańców, bowiem mieszkańcy miasta a-a to nie pasywne jednostki, ale aktywnie społeczne społecznie podmioty, które Nawratek nazywa Obywatelami Plug-in. Są oni nie tylko użytkownikami, ale również „władcami” miasta, zaś ich związek z miastem polega na „swobodnym «wpinaniu się» w istniejące struktury władzy, gospodarki, kultury – we wszystkie struktury społeczne”, modyfikowaniu ich do swoich potrzeb i hakowaniu zagrażających im struktur. Dzięki temu „miasto władane przez Obywateli Plug-in jest miastem zarządzanym w ramach zmodyfikowanej demokracji bezpośredniej”.
Wraz ze swoją koncepcją dynamicznego miasta a-a Nawratek zachęca nas do myślenia o utopii miejskiej. Jednak nie jako o zamkniętej strukturze, która jest narzędziem inżynierii społecznej, jakim były bulwary barona Haussmanna czy projekt miasta Brasilia autorstwa Costy i Niemeyera albo socjalistyczna Nowa Huta, ale jako o formie otwartej, utopii w procesie, która opiera się na nieustannym kwestionowaniu swoich założeń i wrażliwości na potrzeby społeczeństwa. Miasto a-a nie jest statycznym modelem, ale rodzajem algorytmu, „organizmem otwartym samozarządzającym i samowystarczalnym”, w którym możliwe jest nawiązywanie różnych relacji, zawieranie sojuszy z rozmaitymi aktorami i zróżnicowane sposoby uczestnictwa w życiu miasta. Tylko w ten sposób możliwe jest zapobieganie generowaniu przez układ miasta nowych obszarów społecznego wykluczenia. Jednocześnie miasto jako byt dynamiczny, „permanentna rewolucja” jest obszarem walki o kształt relacji społecznych. „Kto zawłaszcza tę przestrzeń, zawłaszcza całe Miasto”.
Dlatego, jak nawołuje Nawratek, „walkę o Miasto jako realną alternatywę i dla opresyjnego Państwa Narodowego, i dla zbiurokratyzowanego w stopniu przekraczającym ludzką wyobraźnię Imperium warto dziś podjąć”.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 25.09.2008 )
|
|
|
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...