|
Drogę do Jenin przebyliśmy zmieniając dość często tożsamość. Przed
checkpointem powiesiliśmy przy lusterku zawieszkę z gwiazdą Dawida i
gołąbkiem pokoju, potem zostawiliśmy w jednej z wiosek samochód na
izraelskich numerach i przesiedliśmy się do palestyńskiej taksówki,
potem mówiliśmy do policji palestyńskiej po angielsku udając
kompletnych outsiderów. Piszę my: Juliano Mer-Khamis, bo to on prowadzi
Freedom Theater w Jenin - http://www.thefreedomtheatre.org/, Jenny,
jego żona – twarda dziewczyna z Finnlandii, która współprowadzi teatr,
Linn i Gunnar, też z Finnlandii, którzy przyjechali uczyć scenografii
na parę dni, no i ja.
‘Every penny to the beggar delays a revolution one day’ śmieje się
Juliano parafrazując Marksa, opisując jak NGOs, UNRWA, UN i inne
organizacje demoralizują Palestyńczyków, jak bardzo zniszczona jest
tkanka społeczna na Terytoriach.
Jeszcze jedna klisza z podróży – opisy wycieczek zachodnich albo
japońskich turystów, którzy uprawiając turystykę alternatywną
odwiedzają Jenin i jak ludzie z teatru uciekają przed nimi w popłochu.
Juliano mówił, że jakiś czas temu robili sobie jaja demonstrując
zepsute zęby młodocianych aktorów (ku ich uciesze zresztą) i tłumacząc
turystom jak potworne skutki ma niedożywienie i brak witamin.

Wieczorem ma miejsce wewnętrzne spotkanie, padają tam ważkie słowa,
które potwierdzają moje nieśmiałe intuicje i w pewnym sensie
uprawomocnia mój pobyt tutaj. Juliano mówi – czym byliby Palestyńczycy
bez okupacji? Jak zbudowaliby swoją tożsamość bez nakby (palestyńskiej
katastrofy 1948 roku). Wszystko co mamy do zaoferowania Zachodowi to
nasze nieszczęście. Musimy zapomnieć o tym zewnętrznym kliencie, który
czeka na kolejny odcinek tragedii. Musimy zająć się – dla nas
samych – naszymi własnymi historiami, problemami, nami samymi, naszym teraz.
Na podobny temat
|
Pomysł, żeby na każdą parę przypadało...
Sympatyczna opowiastka. Sympatyczna, ...