|
Trzy dni w Tel Avivie. Straciłam cały emocjonalny dystans. Jestem już
tak bardzo „w”, że niedługo zacznę odruchowo mówić „slicha” zamiast
„przepraszam”.
Powinnam zresztą stracić dystans na lotnisku Ben Gurion. Już przy końcu
rękawa samolotu Lufthansa czekali na mnie przedstawiciele sił
bezpieczeństwa. Podeszli do mnie jedynej z całego wypełnionego
pasażerami samolotu. Rytualne zestawy pytań. Irytacja. Sprawdzali mnie
4 razy, za każdą bramką, za każdym zakrętem. Chyba wiem dlaczego. W
grudniu wzięłam udział w demonstracji „Against the Apartheid Road
System” i tam izraelska policja nas wszystkich, bardzo dokładnie
zarejetrowała.

Wczoraj był Dzień Ziemi. W 1976 roku izraelska praktyka wywłaszczania
Palestyńczyków z ich własnej ziemi w celu zakładania następnych
żydowskich osiedli sprowokowała arabskich mieszkańców Galilei do
protestu. 30 marca 1976 roku mieszkańcy Sakhnin pomaszerowali w
proteście przeciwko konfiskacie przez Izraelskie Ministerstwo Obrony
kawałka ziemi na skraju ich miasta. Sześciu z nich zostało zabitych
podczas protestu. Odtąd, co roku izraelscy Arabowie obchodzą „Dzień
Ziemi”, który jest dla nich symbolem protestu przeciwko
dyskryminacyjnym praktykom izraelskiego rządu.
Tego roku demonstracja – po raz pierwszy w historii – miała miejsce
w Jaffie, tradycyjnie arabskiej części Tel Avivu i związana była z
protestem przeciwko wysiedleniu 500 arabskich rodzin z tej dzielnicy
oraz wyrokowi w ciągnącym się latami procesie dotyczącym gruntów
arabskiego cmentarza, które wprawdzie zgodnie z prawem, ale bez wiedzy
islamskiej społeczności zostały sprzedane w 1973 roku. Arabowie ten
proces przegrali. Teraz na islamskim cmentarzu developerzy postawią
eleganckie apartamentowce dla izraelskiej klasy średniej.

Protest był zorganizowany przez żydowsko-arabską lewicową partię
Hadash. Źródła podają, że demonstrantów było parę setek, niektóre, że
dwa tysiące. Myślę, że było raczej poniżej tysiąca osób. Niemniej była
to najbardziej żywiołowa i spontaniczna demonstracja, w jakiej
kiedykolwiek wzięłam udział.Szli nie tylko izraelscy aktywiści
wszystkich maści, ale i arabscy obywatele Izraela, którzy mają podwójną
tożsamość, bądź też jej wcale nie mają. Żydzi traktują ich jak
obywateli drugiej kategorii, Palestyńczycy uważają za zdrajców.
To oni nieśli wielką palestyńską flagę jak baldachim. Było zresztą
całe morze palestyńskich flag, rzecz podobno zupełnie nowa. Było też
wiele okrzyków „Allah akba” – „Bóg jest wielki”, które nie brzmiały
pokojowo. Ale tu już nie ma pokojowych demonstracji.
Demonstracja skończyła się politycznym piknikiem na jednym ze skwerów w pobliżu ulicy Nefet.
Jutro jadę do Jenin.
Na podobny temat
|
@ Skrzypek Zauważ, że nawet w ...
@"Według badań zleconych prze...