NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
23.04.08 Drukuj
Rajkowska   
23.04.2008

23.04.08

  

morze_02.jpg

- Jesteśmy w środku, nie jesteśmy w stanie przeżywać traumy na scenie, bo jak wychodzimy z teatru, to trauma nas zasysa. Tkwimy wewnątrz niej. Nie jesteśmy w stanie powtarzać gestów i dźwięków inwazji, intifady, pogrzebów…

Pozostaje fikcja, nośna fikcja… cokolwiek, co wygeneruje dystans do rzeczywistości, konieczny żeby ją w ogóle zobaczyć.

  

Słuchałam przedwczoraj piosenek Mariana Hemara. Za oknem był meczet, muezin, owce, złomowisko starych samochodów, dzieci rzucające kamieniami. Piosenki z przedwojenej Polski brzmiały tutaj jak odgłosy kosmosu, dźwięki jakiejś innej cywilizacji. Może właśnie dlatego ta muzyka tak mocno działała. Postanowiłam wziąć jeden kawałek na warsztaty.

Ćwiczenia odechowe, spinanie i rozluźnianie mięśni… Lekki zawrót głowy. Potem chłopcy położyli się na materacach, zgasiłam światło i na rozpiętym dużym ekranie pojawiło się morze. Minutowy, zapętlony, rozpikslowany klip nagrany z ręki, obrazek się trząsł, ale to wszystko nie miało znaczenia. Najmocniej działał powolny rytmiczny szum, falowanie dźwięku. Zamknęli oczy, leżeli, ale potem odwracali głowy w stronę ekranu żeby zobaczyć obraz.


Morze to coś, co skupia wszystkie ich marzenia – o odzyskaniu własnego kraju, o wolności, plaży, przyjemności. O czymś co jest po prostu dane i nie potrzebuje troski, planu i dyscypliny, do której są niezdolni.

Po parunastu minutach ściszyłam morze i weszła „Wiosna, wiosna, wiosna…“ Hemara. Niektórzy po jakimś czasie zasnęli. Nabeel spał tak mocno, że śnił. Mówił, że śniły mu się jakieś lęki. Może lęki związane z jego japońską podróżą, z wizą i paszportem, który wciąż leży w japońskiej ambasadzie w Tel Avivie i nie ma jak go odebrać… Reszty nie pytałam. Zostawiłam ich z ich snami.

morze_03.jpg

Wyszliśmy z ciemnej, chłodnej sali prosto na piekielny upał, chaos dzieciarni, kurz i śmieci. Postanowiliśmy razem z dobudzonym Nabeelem pojechać na pizzę. Gdybyśmy jeszcze mogli wypić po zimnym piwie, bylibyśmy w raju, ale tu, w obozie, a nawet w samym mieście Dżenin alkoholu nie uświadczysz, choć, oczywiście nieoficjalnie, wszyscy piją w domu. I tak się zakończyły warsztaty.

Dla Leslie Dryer, młodej Amerykanki, która robi tu film dokumentalny o sytuacji w Palestynie, Żwirek nakręcił dwa wywiady - z Zakarią Zubeidi i z niedoszłą samobójczynią z Tulkarem Shifą Al-Qudsi. Zakaria powiedział, że nie ma niedoszłych samobójców. Że samobójca nie da się złapać, że to polityczna gra.

Do Tulkarem pojechaliśmy taksówką w dobrych nastrojach, bo po lekcji yogi. Moim zadaniem było trzymanie mikrofonu. Żwirek śmiał się, że pierwszy raz ma półgłuchego dźwiękowca.

Krążyliśmy po Tulkarem szukając adresu, próbując gorączkowo potwierdzić nasz wywiad, bez skutku. Każdy wskazywał inny kierunek, brat Shivy nagle zaczął zmieniać terminy. W końcu zaparkowaliśmy w jakiś krzakach i czekaliśmy w potwornym upale… I jak to zazwyczaj, w Palestynie, nagle wszystko stało się możliwe. Ktoś wreszcie wskazał jej mieszkanie, zapadła ostateczna zgoda na setki razy potwierdzany już wywiad. Shiva przyszła z bratem, który długo wypytywał skąd jesteśmy i po co ten film. Potem powiedział do siostry po arabsku, żeby nie ujawniała szczegółów. Nie ufali Leslie.

Wywiad był psychiczną torturą. Zostaliśmy poczęstowani oficjalną palestyńską polityczną papką. Ojciec Shivy krążył wokół jak ćma, brat siedział obok cały czas kontrolując każde słowo. Może dlatego, że brat jest w Hamasie, a Shiva w pracuje dla Fatahu? Albo dlatego, że jest zazdrosny o sławę, o to, że do jej domu przyjeżdża mnóstwo dziennikarzy, którzy robią wszystko żeby usłyszeć o jej życiu?

Szkoda, bo historia jest ciekawa. Horror drugiej intifady spowodował, że Shiva postanowiła wziąć udział w zamachu samobójczym, mimo że miała małą córeczkę. Krytycznej nocy, nad ranem, tuż zanim wyszła z domu ktoś załomotał do drzwi. Jeden z palestyńskich kolaborantów ujawnił plan akcji. Shiva dostała sześć lat. Podczas pobytu w więzieniu uczyła się hebrajskiego, poznała bliżej swoją izraelską strażniczkę. Teraz pracuje w organizacji pomagającej byłym więźniom.zakaria.jpgshiva.jpg

Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 24.04.2008 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.65160 Seconds